sobota, 16 lutego 2013

Harry cz.3 (ostatna)

166 wyświetleń dziękuje xxx A z tej okazji dalsza część imagina z Hazzą <3 Ale dziś miałam beznadziejny dzień.. nie będę was tu zanudzać ..  TRZYMAJCIE !!!

P.S Przepraszam że dawno nic nie dodawałam.. <3

Wiedziałaś że w każdej chwili możesz liczyć na chłopców. Bardzo się do nich przywiązałaś przez te dwa dni. Niby to nie dużo a jednak tak wiele. Po długiej i bardzo fajnej imprezie wróciliście do domu. Byliście nie źle narąbani.. Tej nocy nie szczędziliście sobie alkoholu, szczerze mówiąc było to po was widać. Poszłaś się położyć do twojego pokoju, jeszcze nie zdążyłaś się przebrać w pidżamę, a do twojego pokoju wszedł Harry. On chyba najbardziej się upił.
-Oj przepraszam, pomyliłem pokoje.-mówił Harry ledwo utrzymując się na nogach. Po czym wyszedł z twojego pokoju.
-Nie musisz przepraszać skarbie- mówiąc wychyliłaś się lekko za drzwi.
-S-skarbie?-Jąkał się Hazza..
-No chyba że ci to przeszkadza?
-Nie skądże- teraz staliście tak blisko siebie, nawet nie wiesz kiedy a wasze usta złączyły się w namiętny pocałunek, z sekundy na sekundę pogłębialiście go jeszcze bardziej. Ta noc była cudowna, stało się. Na rano obudziłaś się skacowana po wczorajszym  w ramionach Harry'ego. Zaskoczyło cię to.. Nic nie pamiętałaś, tylko tyle że w tym klubie zobaczyłaś Michała i Karolinę. Od tamtego momentu film ci się urwał. Wstałaś i poszłaś do toalety jak zwykle byłaś pierwsza.
*oczami Harry'ego*


Obudziłem się na rano w łóżku [T.I], wiedziałem że nie pomyliliśmy pokoi. To musiało się stać, chociaż tak naprawdę nic nie pamiętam. Usiadłem na brzegu łóżka i przeczesałem palcami włosy. Wstałem i poszedłem do łazienki, jak zwykle kolejka już była, a ja byłem ostatni. NORMA pomyślałem. Nie chciało mi się tu stać i czekać i tam nikt by mnie nie wpuścił przed siebie dlatego poszedłem zrobić śniadanie. Wciąż dręczyło mnie kilka pytań: Czy ja i [T.I] się kochaliśmy? Jak było? Czy się zabezpieczyliśmy?- ale na żadne z nich nie otrzymałem odpowiedzi. Uszykowałem śniadanie, akurat wszyscy wraz z nią zeszli na dół. Dziwnie się na mnie patrzyła tak jakby chciała wyczytać coś z moich oczu.
-Możemy pogadać?- zapytała ciągnąc mnie za nadgarstek.
-Jasne... Ja też chciałem..- odpowiedziałem.
-Pamiętasz co się wczoraj stało?-zadała mi to samo pytanie które ja chciałem jej zadać.
-Nie, o to samo chciałem się zapytać.


Minęło kilka dni od tego wydarzenia, nikt nic nie wiedział. Na końcu wraz z Harry'm uznałyście że po prostu zasnęliście koło siebie i nic między wami nie było. Żyłaś z tą świadomością do pewnego dnia kiedy Daniell przyszła cię odwiedzić. Bardzo dobrze się z nią dogadywałaś, traktowałaś ja jako przyjaciółkę.
-Niedobrze mi- powiedziałaś dopijając resztę miętowej herbaty.
-Usiądź może to dlatego że nic nie jadłaś już od rana. - mówiła Daniell
-Może, ale ostatnio dość często mi się to zdarza.
-A może ty jesteś w ciąży.. Nie dobrze ci, a nie było ci słabo w ostatnim czasie?- dopytywała się z ciekawością  w głosie dziewczyna.
-No wczoraj było mi słabo... Ale to nie jest możliwe, ja nawet tego nigdy nie robiłam.. ale poczekaj..- zaczęłaś się zastanawiać czy czasami ty i Harry tego nie zrobiliście..
-Ale?? - Twoje przemyślenie przerwała ci Ona, dziewczyna która narzuciła ci ten tok myślenia..
-Ale po ostatniej imprezie z Harry'm nic nie pamiętałam a jak sie obudziłam to spał obok mnie.
-Czekaj tu na mnie, pojadę po test ciążowy- Daniell ubrała się i szybko wybiegła z domu. Czekałaś na nią myśląc o tym co będzie jak się okaże że jednak zostaniesz mamą. Nie wiedziałaś jak będziesz miała o tym powiedzieć Harry'emu. Po piętnastu minutach twoja jedyna przyjaciółka była już z powrotem. Poszłaś do łazienki, zrobiłaś test i.. Okazało się że jesteś przyszłą mamusią. Za 9 miesięcy wydasz na świat dziecko sławnego piosenkarza Harry'ego Styles'a.
Twoje myśli były różne.. myślałaś nawet o aborcji jednak szybko od niej odbiegałaś. Nie potrafiła byś zabić żywej istoty która dzięki tobie otrzymała życie. Wyszłaś zapłakana z łazienki i oznajmiłaś Daniell iż jesteś w ciąży. Widziała że się załamałaś przytuliła się do ciebie i pocałowała cię w czółko. Na dole rozległ się dźwięk otwieranych drzwi. Chłopacy wrócili!
-Dan, niech Harry do mnie przyjdzie im szybciej mu to powiem tym lepiej.- Dan tylko pokiwała twierdząco głową, a ty poszłaś do swojego pokoju. Nie musiałaś długo na niego czekać.
-Mogę wejść? Podobno chcesz o czymś porozmawiać??- Hazza uchylił lekko drzwi, a ty stałaś tyłem do niego wpatrując się w piękny obraz za okna i podziwiając piękne i gorące lato.
-Tak, muszę ci powiedzieć coś ważnego. Tylko proszę nie przerywaj mi bo później nie będę miała odwagi powiedzieć ci tego prosto w twarz .. - mówiłaś, a z twoich oczu cały czas płynęły łzy. Przewidywałaś najgorsze scenariusze, że on nie będzie chciał tego dziecka, wyrzuci cię z domu i nigdy więcej go nie zobaczysz.. a tak naprawdę Harry znaczył dla ciebie bardzo wiele, można powiedzieć że POKOCHAŁAŚ tego wariata ale nie tak jak przyjaciela tylko jak kogoś więcej.
-Ok- powiedział z lekka przerażony.
-Pamiętasz tą noc w klubie? Oboje uznaliśmy że tej nocy nic między nami nie zaszło.. i byłam o tym przekonana do czasu.. Dziś przyszła do mnie Dan powiedziałam jej że mam mdłości, że mi słabo itp. ona uznała że jestem w ciąży i kupiła test. Kiedy go zrobiłam byłam w szoku bo był pozytywny. A nigdy nie spałam z żadnym facetem. Więc tamtej nocy musieliśmy to zrobić i to ty jesteś ojcem tego dziecka- kiedy skończyłaś mówić, odetchnęłaś z ulgą. Widać było że Harry'ego zamurowało.
-Że co ??? O ku*** .. Moment ja będę ojcem? Ja będę ojcem!-wykrzyknął Hazza z bardzo wielkim uśmiechem na twarzy.
-Myślałam że nie będziesz chciał mieć ze mną dziecka.. Przecież to zniszczy twoją karierę.
-Myślisz że bym cię zostawił w takiej sytuacji ?
-No właśnie nie wiedziałam jak zareagujesz.
-Kocham cię [T.I] ... I to maleństwo też - Harry wypowiedział te słowa po czym cię pocałował.
-Ja ciebie też..
-No to chyba zostaje mi tylko jedno .. Zostaniesz moją żoną?- Hazza uklęknął na kolano, to było spątaniczne, ale takie słodkie.
-Ale ja nawet nie jestem twoją dziewczyną- uśmiechnęłaś sie do Harry'ego chociaż serce krzyczało "TAK,TAK,TAK"
-No to w takim razie zostaniesz moją dziewczyną, później żoną ??
- Tak, Kochanie <3

Po kilku miesiącach urodziłaś wspaniałego synka o imieniu Josh. Chrzestną została Dan a chrzestnym Lou. The End <3



środa, 13 lutego 2013

Harry cz. 2

Hej .. dzisiaj miałam ciężki dzień. Od rana szkoła, a później trening.. No ale nic.. Łapcie imagina.. Mam nadzieję że się spodoba <3

Zostałaś u nich na noc, na rano obudziło cię ciche pukanie do drzwi. To był Harry ze śniadaniem. Uśmiechnął się do ciebie szeroko ukazując piękną biel swoich prostych ząbków.
-Mogę wejść?- Harry wyglądał tak pięknie, teraz mogłaś mu się lepiej przyjrzeć. Wczoraj nie było go tak dobrze widać bo było ciemno. Każdy szczegół jego ciała był idealny.
-Jasne wejdź- uśmiechnęłaś się do Hazzy i lekko się podniosłaś. On położył ci na kolana tackę z jedzeniem- Ja mam to wszystko zjeść?- zapytałaś widząc na talerzach wielki stos naleśników z dżemorem i płatki z cieplutkim mlekiem.
-No a co, nie dasz rady?-spytał rozbawiony.
-No raczej nie. Ale jak dobrze zapamiętałam to Niall uwielbia jeść. Może by mi pomógł?
-Spoko, zaraz go zawołam- uśmiechnął się do ciebie po czym krzyknął- Niall, głodomorze chodź tu mamy coś dla ciebie.
-Już pędzę. - chłopak wszedł do pokoju i zdziwiony na ciebie spojrzał- a ta piękna dziewczyna to ?
-To jest [T.I] .. Poznałem ją wczoraj w parku. Ma ona dla ciebie miłą niespodziankę.
-Tak? Jaką?- chłopak zwrócił się do ciebie.
-No bo Harry zrobił mi tyle naleśników z dżemem a mi wystarczą tylko te płatki  no i nie ma ich kto wpierniczyć, a słyszałam że ty lubisz jeść. Więc co pomożesz? Są z truskawkowym.-zachęciłaś go. Niall się do ciebie uśmiechnął i zaczął pochłaniać naleśniki jeden po drugim. Po południu chciałaś wrócić do domu twojego byłego chłopaka i  porozmawiać z nim na spokojnie. Wyjaśnić sobie kilka spraw. Zamówiłaś taksówkę i pojechałaś do jego domu. Dojechałaś na miejsce. Serce ci szybko biło, myślałaś że zaraz wyskoczy ci z klatki piersiowej. Zadzwoniłaś do drzwi, otworzył ci nie kto inny jak Michał.
-[T.I]? Co ty tu robisz? - widziałaś że chłopakowi nie jest łatwo, ale nie chciałaś mu wybaczać. Poznałaś Harry'ego i wiedziałaś że tylko on i chłopcy się teraz liczą. Zamknęłaś już tamten rozdział życia.
-Przyjechałam tylko po moje rzeczy. A później jadę do moich przyjaciół.-chłopacy nie chcieli żebyś mieszkała w hotelu i nie potrzebnie wydawała kasę. Dlatego zaproponowali ci abyś zamieszkała z nimi. Oczywiście zgodziłaś się. Bardzo ich polubiłaś, można powiedzieć że uważałaś ich za przyjaciół. Choć znaliście się bardzo krótko oni pomagali ci na każdym kroku i cały czas wspierali cię na duchu. To byli prawdziwi PRZYJACIELE.
-Jakich przyjaciół. Przecież miałaś tylko mnie i Karolinę ?- nic na to nie odpowiedziałaś, pochyliłaś głowę w dół po czym prześlizgnęłaś się przez ramię twojego byłego i poszłaś do waszej sypialni. Spakowałaś swoje rzeczy i zadzwoniłaś po Harry'ego. Michał słyszał tylko "No hej Harry. Możesz już po mnie przyjechać." Usiadłaś w salonie patrząc na wasze wspólne zdjęcia. Łzy napłynęły ci do oczu, ostatni raz obeszłaś wasz.. to znaczy teraz już tylko jego dom. Po chwili ktoś zadzwonił do drzwi. Wstałaś i poszłaś otworzyć z myślą że to po ciebie. Ale ku twojemu zdziwieniu w drzwiach ujrzałaś Karolinę. Twoją byłą przyjaciółkę.
-[T.I]? Co ty tutaj robisz??- spytała ze dziwieniem w głosie.
-Właśnie wychodzę.- zabrałaś swoje walizki i wyszłaś. Nie musiałaś długo czekać na Harry'ego ponieważ był już po 8 minutach. Wieczorem się rozpakowałaś, chłopacy zaprosili cię na imprezę. Chcieli żebyś zapomniała o tym wszystkim, żebyś się trochę rozerwała. Była godzina 19.oo a wyjść mieliście o godzinie 21.oo. Zostało ci mało czasu dlatego zaczęłaś się szykować. Poszłaś do łazienki. Jedynym jej minusem było to że była ona wspólna. Na szczęście byłaś pierwsza. Wzięłaś długą ciepłą kąpiel po czym się umalowałaś. Bardzo się śpieszyłaś bo chłopacy dobijali się do ciebie od 15 minut. Owinęłaś się w biały bawełniany ręcznik po czym wyszłaś z łazienki. Miałaś tam dres ale lubiłaś gdy oni komentowali twoje piękne ciało. Nie byłaś za gruba ani za chuda.
-Uhuhu.. jaka ładna pupa- zaczęli komentować co cię bardzo rozśmieszyło.
-Skąd możesz to wiedzieć Lou.. skoro jej nigdy nie widziałeś ?- zgasiłaś tego dumnego Louisa a chłopacy zaczęli się śmiać. Po czym ty poszłaś się ubrać. Była godzina 20.30. Zostało ci mało czasu, a ty jeszcze nie byłaś ubrana. Stałaś tyłem do drzwi w samym ręczniku. Nagle na swoim ciele poczułaś zimny powiew wiatru. Odwróciłaś głowę w stronę drzwi trzymając w ręku turkusową sukienkę.
-Ta różowa była by lepsza. Bardziej pasuje do twojej karnacji, a po za tym to mój ulubiony kolor.- powiedział mężczyzna o pięknych loczkach. Nic mu nie odpowiedziałaś tylko chwyciłaś różową sukienkę i poduszkę która chwilę później leciała już w kierunku drzwi. Harry zrozumiał że chcesz się ubrać i wyszedł z pokoju. Nadszedł czas waszego wyjścia. Ubrałaś lekką dżinsową kurtkę z ćwiekami i różowe baleriny od chłopców usłyszałaś wiele komplementów. Po jakimś czasie byliście już na miejscu. Bardzo dobrze się bawiłaś. Kiedy tańczyłaś z Harry'm wpadłaś na jakiegoś chłopaka. To był Michał a razem z nim Karolina. Przerwałaś im namiętny pocałunek. Kiedy to zobaczyłaś łzy momentalnie napłynęły ci do oczu, ale już zamknęłaś ten dział to były zupełnie obce ci osoby. Przygryzłaś mocno wargę, zamykając oczy i opanowując emocje.
-Przepraszam Was, nie chciałam. - powiedziałaś tak jakby obchodziło cię to wszystko, po czym odwróciłaś się na piecie i zaczęłaś znowu tańczyć z lokusem. Po jakimś czasie dołączyła do was reszta towarzystwa. Kiedy ty dobrze się bawiłaś Michał i Karolina stali przy ścianie przypatrując się wam. Wiedziałaś że w każdej chwili możesz liczyć na chłopców. Bardzo się do nich przywiązałaś przez te dwa dni. Niby to nie dużo a jednak tak wiele.



~Mrs.Styles

wtorek, 12 lutego 2013



Ten imagin dedykuje wszystkim czytelniczkom mojego bloga.. bardzo dziękuje, że w ogóle mnie odwiedzacie. Osobiście uważam że nie mam talentu do pisania, ale inni twierdzą inaczej.. proszę o komentowanie <3

Wybiegłaś z domu z płaczem. Wszystko zapowiadało się tak cudownie, ale oczywiście twój chłopak wszystko spieprzył. Doszłaś do parku, usiadłaś na ławkę na której się poznaliście. Wspominałaś wszystkie chwile spędzone z nim. Było ich wiele, ponieważ po śmierci twojej mamy zamieszkałaś u niego jako u przyjaciele, ale po jakimś czasie zbliżyliście się do siebie i zostaliście parą. Wasz związek trwał 4 lata aż do dziś. A wszystko przez jedną głupią imprezę na którą nie poszłaś. Tylko dlaczego od razu musiał cię zdradzić. I to z twoją najlepszą przyjaciółką. Ok rozumiesz byli pod wpływem alkoholu, ale nie pomyśleli wtedy o tobie, o twoich uczuciach, o tym co będziesz przeżywać kiedy się o tym dowiesz. Siedziałaś na ławce w parku i patrzyłaś na duży dąb rosnący kilka metrów dalej. Wyryty był na nim napis "nic prócz śmierci nas nie rozłączy ...". Napisaliście to kilka dni po waszej decyzji o spróbowaniu bycia razem. Podeszłaś do drzewa, a łzy coraz szybciej i z co raz większym bólem spływały po twoich policzkach. To było ok godziny 15.oo czasu Polskiego więc w parku było sporo ludzi. Patrzyli się na ciebie jak na jakąś wariatkę, jednak nikt nie podszedł żeby z tobą zamienić kilka słów. Czułaś że twoje serce rozpadło się na miliony małych kawałków. Przez jeden incydent straciłaś dwójkę najważniejszych dla ciebie osób. Chodziłaś po parku, wszystko straciło kolor, to nie było to samo. Nie miałaś się do kogo odezwać ani przytulić. To wszystko tak mocno bolało.Po raz kolejny usiadłaś na ławkę która przywołała tak wiele wspomnień. Tym razem było już ciemno, chyba nikogo oprócz ciebie już tam nie było.Nie hamowałaś już swoich emocji, łzy zaczęły co raz szybciej spływać po twoich policzkach. Nagle zza pleców usłyszałaś dojrzały męski głos.
-Ej, mała nie płacz wszystko się ułoży- mówił chłopak. Odwróciłaś głowę z pośpiechem, żeby ujrzeć twojego nowo poznanego kolegę. Zaniemówiłaś. Był piękny, miał nieziemskie loki, hipnotyzujące zielone oczy i piękny jasnobiały uśmiech.
-Łatwo ci mówić, bo to nie ty zostałeś zdradzony- powiedziałaś z rozpaczą w głosie.
-Skąd możesz to wiedzieć? Akurat ja też przyszedłem tu dziś bo moja dziewczyna przystawiała się do mojego najlepszego przyjaciela- mówił chłopak ze łzami w oczach.
-A jednak, wiesz co czuje.. - spuściłaś głowę na dół i łzy znów zaczęły płynąć po twoich policzkach.
-Mam na imię Harry-  przystojny chłopak podał ci rękę - a ty ?
- [T.I] - po raz pierwszy od kilku godzin na twojej zimnej twarzy pojawił się uśmiech. Zaczęłaś rozmawiać z Harrym, o dzisiejszych przeżyciach, a on opowiedział ci o swoich. Prawdę mówiąc byliście w takiej samej sytuacji. Z Harry'm rozmawiałaś do 3.00, a wasza rozmowa odbywała się w parku. Po jakimś czasie zorientowaliście się że jest już bardzo późno. Harry chciał cię odprowadzić, ale praktycznie nie miał gdzie więc powiedziałaś że dziś nocujesz w hotelu bo nie wrócisz do domu twojego byłego chłopaka. On się nie zgodził żebyś niepotrzebnie wydawała pieniądze i powiedział że dziś nocujesz u niego. Nie chciałaś się zgodzić, ale chłopak miał nieziemski dar przekonywania. Ruszyliście w stronę domu Harry'ego po czym oznajmił ci że mieszka jeszcze z czwórką przyjaciół. Dużo ci o nich opowiedział, jednak byłaś wykończona i nie za dużo zapamiętałaś. Doszliście do domu i wtedy przed waszymi nosami stanęło trzech jego przyjaciół. Widać było że są oburzeni i zdenerwowani na Harry'ego.
-Harry do cholery jasnej, gdzieś ty się podziewał? Już miałem na policję dzwonić..- powiedział jeden z chłopaków.
-Oj tam, nie gorączkuj się tak, bo coś ci się stanie. Popatrzcie kogo spotkałem. To jest [T.I], [T.I] to Liam, Louis i Zayn- mówił kolejno wskazując na chłopaków.
-Miło mi - powiedziałam z uśmiechem, podając każdemu z nich dłoń. Chłopacy od razu wybaczyli Harry'emu jak ten opowiedział im swoją historię. Zostałaś u nich na noc, na rano obudziło cię ciche pukanie do drzwi. To był Harry ze śniadaniem.

Następna część jutro po południu xxx

~Mrs.Styles

poniedziałek, 11 lutego 2013


Dla mojej przyjaciółki Pauliny <3 

Kochanie to dla ciebie, imagin z twoim mężem <3



Bawiłaś się ze znajomymi na imprezie u twojej najlepszej przyjaciółki Pauliny. Było bardzo fajnie, nie obyło się bez napoi alkoholowych i głośnej muzyki. Siedzieliście sobie w salonie oglądając horror. Wiedziałaś że to było głupie ponieważ przyszliście się dobrze bawić a oglądacie horror wtuleni w siebie. To był pomysł jednego z twoich kumpli Marcela. W bardzo strasznych momentach wtulałaś się w Paulinę a ona w ciebie. Nagle kiedy jakaś laska dochodziła do szafy i w momencie kiedy miała ją otworzyć w domu zgasło światło, ktoś zadzwonił do drzwi. Wszyscy zaczęli krzyczeć, nawet co niektórzy chłopacy. Bałaś się strasznie. Nikt nie chciał iść otworzyć . Siedzieliście na kanapie przez kilka minut, ale zza drzwi zaczęły dochodzić krzyki kilku mężczyzn. Pobiegłaś je otworzyć. Przed drzwiami stało pięciu zdyszanych chłopaków, a na podwórku kilkadziesiąt dziewczyn. Znałaś ich. Chociaż miałaś 22 lata słuchałaś One Direction. To byli oni. Co prawda byłaś na ich koncertach, spotkaniach, podpisywaniu płyt, a nawet wraz z przyjaciółką byłyście na ich wywiadzie (nie mogłyście tam być, ale jakoś się wkradłyście tylnymi drzwiami). Zamurowało cię ale gdy zobaczyłaś fanki biegnące w stronę drzwi wciągnęłaś ich do środka.
-Dzięki, uratowałaś nam życie- mówił do ciebie przystojny chłopak o zielonych oczach.
-Spoko. Nic wam nie jest ?? Uciekaliście przed nimi, czy jak ? –bardzo cię to ciekawiło, jakoś musiałaś o to zapytać. Nagle z wnętrza domu zaczęły dobiegać głosy twoich kumpli.
-Kto to? [T.I] nic ci nie jest. Wszystko ok.? Proszę powiedz coś.
-Wszystko ok. to tylko hmm.. to moi idole, przyszli nas odwiedzić-zaśmiałaś się. Prawdę mówiąc nie wiedziałaś co masz im powiedzieć. Jesteś na parapetówce u swojej przyjaciółki a tu nagle pojawiają się twoi idole. Twoje uczucia były nie do opisania. Oczy szkliły ci się na myśl że rozmawiasz w tej chwili z chłopakami o których wcześniej mogłaś tylko pomarzyć. Zaprosiłaś ich do środka. Nie było za bardzo miejsca na kanapie więc ustaliliście że chłopacy usiądą na podłogę. Wszyscy się zgodzili oprócz jednego wyjątku, a był nim Zayn.
-Nie ja nie siadam na podłogę, mam nowe spodnie. Nie ma mowy. Usiądę na kanapę i wezmę [T.I] na kolana, jeżeli się zgodzi oczywiście.-mówił zrozpaczony Zayn.
-Ok. Spoko.. jak dla mnie ok.- powiedziałaś z chęcią.
- Uuuu…. Ktoś tu się zakochał, ktoś tu się zakochał.. –nucili sobie Harry z Louis’em.
-Przestańcie.! Możecie się ogarnąć. Czy wy naprawdę nie macie co robić ?? – powiedział oburzony Zayn
Chłopacy zamilkli. Nie odezwali się więcej na ten temat. A ty usiadłaś mu na kolana. W spokoju obejrzeliście horror. Cały czas byłaś wtulona w Zayna. Kiedy był tylko jakiś straszniejszy moment jeszcze bardziej się do niego tuliłaś. Jak widać on nie protestował bo jeszcze mocniej cię do siebie przyciskał. Kiedy horror się skończył wszyscy goście się rozeszli. Oprócz tych pięciu kochanych debili. Nie mogli wyjść bo przed domem czekały na nich fanki. Resztę nocy spędziłaś na rozmawianiu z Zaynem. Dużo się o nim dowiedziałaś. O godzinie 5.oo położyłaś się spać. A wstałaś o 12.oo. Były wakacje dlatego nie było problemu i mogłaś zostać z nimi w domu. Siedząc u twojej przyjaciółki uzgodniłyście że się do niej przeprowadzisz, ponieważ ona miała duży dom, a ty mieszkałaś w małym mieszkaniu. Podczas gdy chłopacy siedzieli przed telewizorem obżerając się pizzą ty i Paulina pojechałyście do twojego mieszkania. Zabrałaś kilka najpotrzebniejszych rzeczy i wracałyście do niej o drodze zahaczając o sklep spożywczy, ponieważ w domu był Niall i prawie wszystko zjadł. Kiedy już byłyście na miejscu ogarnęło was wielkie zdziwienie. Wchodząc do salonu zastałyście tylko błysk, brak kurzu i poodkurzane podłogi. Z kuchni dobiegał bardzo dobrze znany wam aromat i piosenka Kiss you śpiewana przez chłopców. Byłyście mile zaskoczone. Kiedy wasze „sprzątaczki i kucharki” was usłyszały zaprosiły was do stołu. Zjedliście obiad w miłej atmosferze, cały czas się śmiejąc. Wieczorem chłopacy mieli iść do domu, ale nie udało im się to. Na podwórku było co raz więcej ludzi więc nie mieli innego wyjścia musieli zostać. W waszym domu było kilka pokoi, a dokładniej sześć. Jeden dla twojej przyjaciółki, drugi dla Liam’a, trzeci dla Harry’ego, czwarty dla Niall’a, piąty dla Louis’a i szósty dla ciebie i Zayn’a. Nie mieliście innego wyjścia, nie było już więcej pokoi, a on i tak by ci nie pozwolił iść spać do Pauliny. Kiedy jeszcze ich  nie znałaś twoim ulubieńcem z zespołu był Niall, ale nie ukrywałaś tego że wszystko się zmieniło, twoje życie z dnia na dzień nabrało więcej koloru i obróciło się o 180 stopni. Rozmyślałaś nad wydarzeniami z ostatnich kilku dni leżąc na kocu w ogrodzie z słuchawkami w uszach. Nagle poczułaś że ktoś zasłonił ci światło. To był on. Ten którego bardzo pokochałaś przez te kilka dni. Nad tobą stał Zayn trzymając w ręku dwa zimne napoje. Gestem ręki wskazałaś żeby usiadł. Tak jak kazałaś tak zrobił, po czym wręczył ci jedną ze szklanek. Przez dłużysz czas siedzieliście w ciszy. Czułaś jego zapach, miał piękne perfumy a do tego ta męska klata. Jeszcze tydzień temu mogłaś o tym tylko pomarzyć. Był idealny. Bardzo czuły, romantyczny i kochany. Wpatrując się w piękne oczy Zayna poczułaś jego rękę na twoim kolanie. Zawstydziłaś się i spuściłaś głowę w dół. On widząc to wziął rękę.
-Przepraszam. Nie powinienem. Przepraszam.- było widać i słychać że Zayn się zawstydził, że żałowal tego co zrobił. Ale tobie chyba to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Lubiłaś kiedy cię dotykał, wtedy miałaś motylki w brzuchu.
-Nic się nie stało.. dlaczego przestałeś ?- spytałaś, bo chciałaś więcej. Zakochałaś się w nim, ale nie w Zayn’ie Malik’u chłopaku z One Direction tylko w twoim Zayn’ie którego pokochałaś całym sercem. Chciałaś mu to powiedzieć ale bałaś się że cię wyśmieje, że powie ci że nie będzie spotykał się z dziewczyną  która pracuje w barze jako kelnerka i studiuje- Zayn muszę ci coś powiedzieć..
-Poczekaj ja pierwszy.. Tylko nie wiem jak zareagujesz.. –po tych słowach w głowie miałaś tysiące myśli. Czy on chce mi powiedzieć że mnie nie lubi? Że mam się od niego odczepić? Czy mu się coś stało, czy może jest na coś chory? Na żadne z tych pytań nie otrzymałaś odpowiedzi. – Ja, ja, nie wiem jak mam ci to powiedzieć więc to zrobię- Zayn obdarzył cię namiętnym pocałunkiem który złożył na twoich malinowych ustach. Zaczerwieniłaś się i jedna samotna łza szczęścia spłynęła po twoim policzku- mogłem się domyślić że nie będziesz chciała ze mną być , przepraszam. –Zayn już wstawał kiedy chwyciłaś go za rękę i przyciągnęłaś do siebie.
-A kto powiedział że nie chce z tobą być ? Jesteś dla mnie wszystkim, jesteś całym moim światem. KOCHAM CIĘ !- musnęłaś lekko usta Malik’a. On uśmiechnął się do ciebie i pocałował w czółko. Po czym weszliście do domu i oznajmiliście iż jesteście razem. Chłopacy musieli zostać jeszcze u was tydzień, jedyne gdzie wychodzili to na taras lub ogród. Po tygodniu każdej chwili spędzonej z Zaynem nadszedł czas rozstania. On musiał wracać, miał próby do koncertów i wywiady, ale nawet to nie potrafiło zniszczyć miłości jaka was łączyła. Spotykaliście się prawie co dziennie.  Zayn musiał jechać w trasę, ale nie chciał cię zostawiać dlatego zabrał cię ze sobą. To było słodkie. The End <3 

~Mrs.Styles

niedziela, 10 lutego 2013

Louis <3



Jesteś z Londynu masz 19 lat, chodzisz tam do liceum. Stałaś sobie pod ścianą na przerwie, nagle wpadł na ciebie jakiś chłopak, który miał na sobie czerwone spodnie, bluzkę w paski i szelki. Przez niego upadły ci wszystkie notatki.
L: Oj przepraszam, jestem tu nowy i jakoś się nie mogę odnaleźć. Jeszcze raz przepraszam.- zaczął zbierać twoje rzeczy.
Ty: Nic się nie stało, wiem jak to jest. W końcu sama chodzę tu dopiero dwa tygodnie.
L: Oo.. no to chyba jedyna mnie rozumiesz.
Ty: Jak chcesz to mogę cię chociaż trochę oprowadzić, bo już mniej więcej wiem gdzie co jest.
L: No ok..
Poszliście na obchód. Chodziliście tak do póki nie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Poszłaś na nią z chęcią, ponieważ to była godzina wychowawcza. Usiadłaś sama w ławce. Potem weszła nauczycielka i powiedziała że macie nowego ucznia w klasie, kiedy spojrzałaś żeby zobaczyć kto to ujrzałaś Louisa. Usiadł koło ciebie w ławce, a inne dziewczyny patrzyły się na ciebie z zazdrością, w końcu był bardzo ładny.  Zaczęliście się śmiać. Wasza nauczycielka uspokoiła was uwagą bo inaczej nie szło, cały czas rozmawialiście. Po lekcjach Louis odprowadził cię pod sam dom, a potem zaprosił na kawę. Odłożyłaś torbę i poszliście. Ty miałaś chłopaka, który mieszkał ok. 35km od ciebie, dlatego nie widywaliście się tak często jak chciałaś. Przyjeżdżał do ciebie raz na dwa tygodnie, to już nie wyglądało jak miłość  tylko jak przyjaźń. Bliżej byłaś z Louisem niż z Joshem. Pewnego wieczoru to było ok. godziny 23:30 napisała do ciebie przyjaciółka, ten sms był dla ciebie wielkim szokiem. Napisała ci że ona i Josh są parą. Załamałaś się i zadzwoniłaś do Louisa. On zaproponował ci że do ciebie przyjedzie, oczywiście zgodziłaś się. Potrzebowałaś jego wsparcia. Kiedy przyjechał rzuciłaś mu się na szyję i zaczęłaś płakać. Louis mocno cię przytulił i powiedział że idzie do x Faktora. Bardzo się ucieszyłaś. Po tym jak pozbierałaś się po ciosie jaki zadały ci osoby bardzo dla ciebie ważne zaczęłaś z Louisem chodzić na randki. Bardzo ci się spodobał, zawsze mogłaś na niego liczyć. Po pewnym czasie byliście już parą. Wtedy nadszedł czas aby jechać na przesłuchania do x Faktora. Louis się dostał. Byłaś z niego bardzo dumna. Po pewnym czasie Louis założył zespół z chłopakami z x Faktora. Spędzał z nimi wiele czasu, zaprzyjaźnili się a zespołowi nadali nazwę „One Direction”. Chłopcy zajęli 3 miejsce w x Faktorze. Nie podobało im się to, myśleli że stać ich na więcej. Niall cierpiał najbardziej, przez to 3 miejsce bardzo zżyliście się ze sobą. Prawie cały wolny czas spędzaliście w swoim gronie. Po jakimś czasie chłopacy podpisali kontrakt. Zaczęli dawać występy, zdobywać fanów i sławę.  Ty i Louis nie byliście już tą samą parą co kiedyś. Bardzo się od siebie oddaliliście. Widziałaś że nie patrzy na ciebie tak jak kiedyś, a w dodatku musiał jechać w trasę koncertową i zostawić cię na kilka miesięcy. Bardzo przez niego cierpiałaś. Wiedziałaś że jego kariera jest dla niego ważna dlatego trzymałaś język za zębami. Tłumiłaś to wszystko w sobie, a kiedy on wyjechał kupiłaś sobie mieszkanie(bo od pewnego czasu mieszkaliście razem). Spakowałaś się i pojechałaś, zmieniłaś numer telefonu, nie chciałaś się kontaktować z Louisem. Kiedy on wrócił po kilku miesiącach nie zastał ciebie w domu, zostawiłaś mu tylko karteczkę z napisem „Kochanie nie mogę dłużej tak żyć!! Bardzo cię kocham i nigdy nie przestanę, ale to nie jest to samo co na początku, zmieniłam swój numer telefonu więc nie dzwoń. Nie szukaj mnie najlepiej zapomni. Wiem że w tej chwili bardzo cię ranię, ale nie potrafię dłużej tak żyć !! Chciałabym teraz być z tobą, ale nie potrafię. Twoja na zawszę [T.I]”. Louis usiadł na łóżko zadzwonił po chłopaków i zaczął płakać. Stwierdził że jego życie straciło sens.  Chciał się nawet zabić, jednak chłopaki zawsze go od tego odciągnęli. Szukali cię cały czas bo Louis zaczął pić, nic już do niego nie docierało. Pewnego dnia przeczytałaś artykuł w gazecie „Louis Tomilson i złamane serce. Czy przez taką błahostkę zapije się na śmierć??”. Kiedy to przeczytałaś od razu chwyciłaś za telefon i wydusiłaś numer domowy Louisa. W słuchawce telefonu usłyszałeś głos Harrego :
H: Tak słucham tu Harry Styles.
Ty: Harry, tu [T.I] co się dzieje z Louisem??
H: Gdzie jesteś, dobrze że dzwonisz chłopak całkowicie stracił rozum, siedzi w swojej sypialni płacze i pije, nic nie jadł już od tygodnia. Przyjeżdżaj tu szybko.
Ty: Ok. zaraz będę, ale nie mów mu że przyjadę.
H: Ok. pośpiesz się.
Włożyłaś swój płaszczyk, buty i wybiegłaś z mieszkania. Prawdę mówiąc ty też cierpiałaś z powodu tak długiej rozłąki z Louisem. Kiedy już byłaś przed jego domem wzięłaś klucze i pobiegłaś do drzwi. Sama weszłaś do środka bo miałaś jeszcze klucze od domu. Wbiegłaś do salonu w którym stał zniecierpliwiony Harry.
Ty: Gdzie on jest ??
H: Do góry w sypialni.- od razu tam pobiegłaś, siedział tyłem. Kiedy weszłaś powiedział:
Lo: Harry wyjdź, przecież wiesz że nie pije obiecałem sobie że wezmę się w garść i o niej zapomnę.
Ty: Czyli mnie już nie potrzebujesz ??
Lo: [T.I] co ty tu robisz ??
Ty: Przyjechałam bo dopiero teraz przejrzałam na oczy jaki błąd popełniłam. Kocham cię i mam nadzieję że ty mnie jeszcze też. Chce odbudować to wszystko. Przepraszam cię za te błędy które popełniłam. Wybaczysz mi ??
Lo: Wybaczyłem ci już jak tylko cię tu zobaczyłem. Ja też chce zacząć od nowa. Kocham cię.
Koniec  tego pięknego wydarzenia uczciliście pocałunkiem. Potem Louis ci się oświadczył, wzięliście ślub a na miesiąc miodowy pojechaliście na Karaiby. The end.


Hej.. wczoraj z przyjaciółką byłam na koncercie Kamila Bednarka. Było super... Nie mogę uwierzyć że się do mnie uśmiechnął. Szkoda tylko że nie mam z nim zdjęcie, ale autograf jest i to się liczy :) 
~Mrs.Styles