No więc tak to trzecia dzisiejsza notka:P Jednak w tej nie będzie imagina <3
1.Chciałabym was jakoś zachęcic do komentowania moich prac. Wiem że czasami wam się nie chce. Ale ja w to wkładam wysiłek, swój czas i swoje chęci. To wszystko robię dla was. Tak wiem, od czasu do czasu imaginy naprawdę mi nie wychodzą, ale kilka słów krytyki zawsze trochę pomoże. Dla was to tylko chwila, a dla mnie to jest naprawdę ważne. Później widzę że na serio coś dla was znaczę, że mój blog nie jest na marne. No to chyba w tej sprawie na tyle..
2. Świetny blog o Harry'm dziewczyna założyła go jakoś niedawno i potrzebuje waszej pomocy aby się wybic. Komentujcie jej imaginy ona ma na prawdę wielki talent...
Ok to na tyle :P
~Mrs.Styles
czwartek, 28 lutego 2013
Harry
No więc mam ochotę napisac imagina z Harry'm. Nie mam pojęcia dlaczego. Tak jakoś mnie naszło. Więc miłego czytania :***
Hazza <3
Uwielbiasz grac na gitarze. Masz ich aż sześc w domu. Mama namawia cię żebyś spełniła swoje marzenia i poszła do xFaktor. Jednak ty nie masz odwagi. Chodzisz do szkoły muzycznej choc jesteś już na to za stara, ale twój tata ma tam wejścia i ci to załatwił. Codziennie po zajęciach chodzisz do parku na twoją ulubioną ławeczkę. Niedaleko niej jest druga, taka sama i przeważnie siedzi na niej dwóch chłopaków z gitarami. Dziś było tak samo. Chciałaś w końcu podejśc i zagadac, ale jakoś nie mogłaś się przełamac. Tak jak codziennie udałaś się na obchód parku. Napawałaś się zapachami kwiatów i śpiewem ptaków. Kiedy przeszłaś koło tych przystojniaków poczułaś jak ktoś chwyta cię za nadgarstek. To był jeden z nich. Miał piękne loki i to hipnotyzujące zielone spojrzenie. W jego pięknych oczach można było utonąc. Chłopak puścił twoją rękę ukazując rząd równych białych zębów.
-Jestem Harry.- chłopak podał ci dłoń, gdzieś go już widziałaś, ale nie mogłaś go skojażyc - A ty ??
-Ja [T.I]. - podałaś mu rękę a on lekko ją uścisnął.
-Często cię tu widuje, lubisz tu przychodzic?- zapytał.
--Tak, jasne.. Uwielbiam- odparłaś. Rozmawialiście wpatrzeni w swoje tęczówki. Oderwaliście od siebie wzrok kiedy usłyszeliście głośne chrząknięcie chłopaka na ławce.
-Jestem Niall- chłopak wstał i podał ci rękę. Ty także się mu przedstawiłaś. Teraz to już byłaś pewna że ich znasz, ale nie z parku.
Rozmawialiście jeszcze chwilę i dowiedziałaś że to są chłopacy ze znanego zespołu One Direction który powstał właśnie w xFaktorze. Kiedy zobaczyłaś ich piękne gitary w twoich oczach pojawiły się charakterystyczne iskierki. Usiadłaś na ławkę i zaczęłaś grac. Ta chyba należała do Harry'ego bo był w niej wyryty napis Hazza. Kiedy zaczęłaś chłopakom opadły szczęki. Bardzo im się spodobało, było to widac po tym bo jak skończyłaś zaczęli ci klaskac. Niall pogratulował ci tak wielkiego talentu. Chłopcy zachęcali cię do wzięcia udziału w tym programie przez całą drogę powrotną do domu. Jak to na dżentelmenów przystało odprowadzili cię pod same drzwi gdzie wymieniliście się numerami. Pożegnałaś się z nimi całusem w policzek i poszłaś do domu pocwiczyc. Wieczorem wyszłaś do ogrodu i zaczęłaś grac "Little Things". Twoja mama cię usłyszała i wyszła do ciebie.
-I co? To wyszło ci genialnie, może to byś zagrała w xFaktorze?- dopytywała się twoja rodzicielka.
- A wiesz co mamo? Dziś poznałam wspaniałych ludzi którzy przez xFaktor spełnili swoje marzenia. Zachęcali mnie do tego abym ja też tam poszła i zdecydowałam że spróbuje swoich sił.- Tak, właśnie, postanowiłaś spełnic swoje marzenia. Tylko miałaś bardzo dużą prośbę do chłopców, chciałaś żeby to oni pomogli ci się przygotowac. Miałaś dużą nadzieję że się zgodzą.- Wiesz mamo muszę do kogoś zadzwonic- odeszłaś na kilka kroków od mamy i wyciągnęłaś telefon. Wybrałaś numer Niall'a i zadzwoniłaś.
-Hallo?- usłyszałaś głos w telefonie, ale nie byłaś pewna czy to właśnie jest właściciel telefonu.
-Niall?- zapytałaś, aby się upewnic.
-Nie tu Louis, zaraz podam go do telefonu- słyszałaś tylko jak chłopak się drze "Niall jakaś [T.I] dzwoni! / Ty palanicie,kto kazał odbierac ci mój telefon? / Nie gorączkuj się tak!"
-Halo- teraz byłaś już pewna że to on dlatego przeszłaś do rzeczy.
-Niall.. mam prośbę do ciebie i Harry'ego. Ale to nie sprawa na telefon. Możecie jutro do mnie wpaśc?- powiedziałaś wszystko na jednym szybkim wydechu, a kiedy skończyłaś łapczywie łapałaś powietrze do ust.
-Jasne! - odpowiedział Niall.
-Ok. Wyśle ci sms-a o której macie byc. Pa.
-Ok.Pa.- powiedział chłopak po czym się rozłączył.
Usiadłaś w poprzednim miejscu i ponownie chwyciłaś za gitarę. Zaczęłaś grac różne piosenki myśląc nad tym która będzie najlepsza na przesłuchanie. Po godzinie siedzenia na tarasie poczułaś zmęczenie i postanowiłaś położyc się do łóżka. Po długiej kąpieli ubrałaś swoją cieplutką pidżamkę i wskoczyłaś pod kołdrę. Otulił cię przyjemny i długi sen. Jedyne co było w stanie cię obudzic to pierwsze promienie słońca wdzierające się do twojego przez duże okno. Napisałaś do Niall'a że mają byc o 11.00. Musiałaś już wstac jeżeli chciałaś się zdążyc wyszykowac. Ubrałaś się tak jak zawsze. Szare rurki, luźna bluza i vansy. Usiadłaś na dole przed telewizorem i zaczęłaś oglądac jakieś denne seriale. Nagle po całym domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.Wstałaś z kanapy jak poparzona i pobiegłaś je otworzyc. Za nimi ujrzałaś nikogo innego jak Nialla i Harry'ego. Zaprosiłaś ich do środka i usiedliście na kanapie. Przedstawiłaś im całą sprawę po kolei. Oczywiście chłopacy zgodzili się ci pomóc. Na przesłuchanie wybraliście piosenkę "Little Things" ponieważ bardzo dobrze ją grałaś a do kastingu zostało mało czasu. Przez całe xFaktor chłopacy bardzo cię wspierali. Dotarłaś do finału. Już po wszystkim teraz trzeba czekac na wyniki. Cała wasz trójka i inne zespoły i soliści stoją na scenie. "I w końcu nadszedł czas na pierwsze miejsce które zajął, zajęli, zajęła [T.I] [T.N]". Wraz z chłopakami wykonaliście grupowy uścisk, ze szczęścia się popłakałaś. Jeszcze raz podziękowałaś chłopakom przez mikrofon i zaczęłaś czytac swoją przemowę.
*** Trzy lata później.
Jesteś zawodową piosenkarką, dołączyłaś do zespołu chłopców który teraz nazywa się "One Direction and One Girl". Jesteś w związku z jednym członkiem zespołu, a mianowicie z Harry'm. Jesteście szczęśliwi, a już nie długo będziesz nazywac się [T.I] Styles.
~Mrs.Styles
-Jestem Harry.- chłopak podał ci dłoń, gdzieś go już widziałaś, ale nie mogłaś go skojażyc - A ty ??
-Ja [T.I]. - podałaś mu rękę a on lekko ją uścisnął.
-Często cię tu widuje, lubisz tu przychodzic?- zapytał.
--Tak, jasne.. Uwielbiam- odparłaś. Rozmawialiście wpatrzeni w swoje tęczówki. Oderwaliście od siebie wzrok kiedy usłyszeliście głośne chrząknięcie chłopaka na ławce.
-Jestem Niall- chłopak wstał i podał ci rękę. Ty także się mu przedstawiłaś. Teraz to już byłaś pewna że ich znasz, ale nie z parku.
Rozmawialiście jeszcze chwilę i dowiedziałaś że to są chłopacy ze znanego zespołu One Direction który powstał właśnie w xFaktorze. Kiedy zobaczyłaś ich piękne gitary w twoich oczach pojawiły się charakterystyczne iskierki. Usiadłaś na ławkę i zaczęłaś grac. Ta chyba należała do Harry'ego bo był w niej wyryty napis Hazza. Kiedy zaczęłaś chłopakom opadły szczęki. Bardzo im się spodobało, było to widac po tym bo jak skończyłaś zaczęli ci klaskac. Niall pogratulował ci tak wielkiego talentu. Chłopcy zachęcali cię do wzięcia udziału w tym programie przez całą drogę powrotną do domu. Jak to na dżentelmenów przystało odprowadzili cię pod same drzwi gdzie wymieniliście się numerami. Pożegnałaś się z nimi całusem w policzek i poszłaś do domu pocwiczyc. Wieczorem wyszłaś do ogrodu i zaczęłaś grac "Little Things". Twoja mama cię usłyszała i wyszła do ciebie.
-I co? To wyszło ci genialnie, może to byś zagrała w xFaktorze?- dopytywała się twoja rodzicielka.
- A wiesz co mamo? Dziś poznałam wspaniałych ludzi którzy przez xFaktor spełnili swoje marzenia. Zachęcali mnie do tego abym ja też tam poszła i zdecydowałam że spróbuje swoich sił.- Tak, właśnie, postanowiłaś spełnic swoje marzenia. Tylko miałaś bardzo dużą prośbę do chłopców, chciałaś żeby to oni pomogli ci się przygotowac. Miałaś dużą nadzieję że się zgodzą.- Wiesz mamo muszę do kogoś zadzwonic- odeszłaś na kilka kroków od mamy i wyciągnęłaś telefon. Wybrałaś numer Niall'a i zadzwoniłaś.
-Hallo?- usłyszałaś głos w telefonie, ale nie byłaś pewna czy to właśnie jest właściciel telefonu.
-Niall?- zapytałaś, aby się upewnic.
-Nie tu Louis, zaraz podam go do telefonu- słyszałaś tylko jak chłopak się drze "Niall jakaś [T.I] dzwoni! / Ty palanicie,kto kazał odbierac ci mój telefon? / Nie gorączkuj się tak!"
-Halo- teraz byłaś już pewna że to on dlatego przeszłaś do rzeczy.
-Niall.. mam prośbę do ciebie i Harry'ego. Ale to nie sprawa na telefon. Możecie jutro do mnie wpaśc?- powiedziałaś wszystko na jednym szybkim wydechu, a kiedy skończyłaś łapczywie łapałaś powietrze do ust.
-Jasne! - odpowiedział Niall.
-Ok. Wyśle ci sms-a o której macie byc. Pa.
-Ok.Pa.- powiedział chłopak po czym się rozłączył.
Usiadłaś w poprzednim miejscu i ponownie chwyciłaś za gitarę. Zaczęłaś grac różne piosenki myśląc nad tym która będzie najlepsza na przesłuchanie. Po godzinie siedzenia na tarasie poczułaś zmęczenie i postanowiłaś położyc się do łóżka. Po długiej kąpieli ubrałaś swoją cieplutką pidżamkę i wskoczyłaś pod kołdrę. Otulił cię przyjemny i długi sen. Jedyne co było w stanie cię obudzic to pierwsze promienie słońca wdzierające się do twojego przez duże okno. Napisałaś do Niall'a że mają byc o 11.00. Musiałaś już wstac jeżeli chciałaś się zdążyc wyszykowac. Ubrałaś się tak jak zawsze. Szare rurki, luźna bluza i vansy. Usiadłaś na dole przed telewizorem i zaczęłaś oglądac jakieś denne seriale. Nagle po całym domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.Wstałaś z kanapy jak poparzona i pobiegłaś je otworzyc. Za nimi ujrzałaś nikogo innego jak Nialla i Harry'ego. Zaprosiłaś ich do środka i usiedliście na kanapie. Przedstawiłaś im całą sprawę po kolei. Oczywiście chłopacy zgodzili się ci pomóc. Na przesłuchanie wybraliście piosenkę "Little Things" ponieważ bardzo dobrze ją grałaś a do kastingu zostało mało czasu. Przez całe xFaktor chłopacy bardzo cię wspierali. Dotarłaś do finału. Już po wszystkim teraz trzeba czekac na wyniki. Cała wasz trójka i inne zespoły i soliści stoją na scenie. "I w końcu nadszedł czas na pierwsze miejsce które zajął, zajęli, zajęła [T.I] [T.N]". Wraz z chłopakami wykonaliście grupowy uścisk, ze szczęścia się popłakałaś. Jeszcze raz podziękowałaś chłopakom przez mikrofon i zaczęłaś czytac swoją przemowę.
*** Trzy lata później.
Jesteś zawodową piosenkarką, dołączyłaś do zespołu chłopców który teraz nazywa się "One Direction and One Girl". Jesteś w związku z jednym członkiem zespołu, a mianowicie z Harry'm. Jesteście szczęśliwi, a już nie długo będziesz nazywac się [T.I] Styles.
~Mrs.Styles
Louis
Dziś kolej na Louis'a. Mam nadzieję że się cieszycie. Bo ja nie mam zbytnio humoru. A i tak wg to ten imagin dedykuje moim BFF - Paulinie, Klaudii i Agacie. Kocham Was <3 I dziękuje za wszystko <3 Nie zanudzam.. Pa <3
P.S Dziękuje za ponad 500 wyświetleń <3 I love you <3
P.S Dziękuje za ponad 500 wyświetleń <3 I love you <3
Louis <3
Louis - bo tak właśnie miał na imię mój idol. Był on członkiem zespołu One Direction. Kochałam ich. Ale nie za to że są piękni, tylko za to że potrafią cieszyć się sobą, za to że nie udają nikogo przed kamerami byli po prostu sobą. Dziś wstałam rano i poszłam się ogarnąć do łazienki. Kiedy zobaczyłam się w lustrze, ten widok mnie trochę przeraził. No tak moje podkrążone oczy od płaczu. Teraz pewnie zadajecie sobie pytanie dlaczego płakałam, prawda? Już wyjaśniam. To właśnie wczoraj powiedziałam moim znajomym i przyjaciołom, że jestem Directioner. Tak jak myślałam, wyśmiali mnie. No, ale co tu się dziwić po protu to nie byli prawdziwi przyjaciele. Ogarnęłam się trochę i poszłam ubrać. Wyjęłam z szafy jakieś stare rurki, w które nie mogłam się zmieścić pół roku temu, teraz o dziwo były na mnie dobre. Do tego założyłam luźną bluzę z kapturem. Zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Niestety lodówka była pusta. "No tak wczoraj miałam zrobić zakupy"- powiedziałam sama do siebie i pacnęłam się z otwartej dłoni w głowę. Wyszłam z kuchni po czym udałam się na górę po torebkę i portfel. Zeszłam na dół ubrałam moje czerwone conversy i poszłam do sklepu. Najbliżej było TESCO i wybrałam potrzebne mi produkty. Kiedy już wszystkie rzeczy leżały w moim koszyku ruszyłam do kasy. Będąc prawie przy niej wpadłam na jakiegoś chłopaka. Spojrzałaś w górę i ujrzałam pięknego chłopaka z oczami jak ocean. Chwilę byliśmy wpatrzeni w siebie jak obrazek po czym chłopak powiedział ciche i pełne miłości "Przepraszam". Zarumienił się trochę i chciał odejść, ale ja nie mogłaś przepuścić takiej okazji. Przecież to mój idol. Tak właśnie to był Louis. Zanim się odwrócił podałam mu rękę.
-Jestem [T.I]. Nie wierzę, że cię spotkałam. Jesteś dla mnie wzorem.- powiedziałaś i lekko się uśmiechnęłaś.
- Hehehe.. często to słyszę. To chcesz autograf? Może zdjęcie?- zapytał niepewnie Lou.
-Nie, dla mnie wielkim zaszczytem jest to że cię w ogóle spotkałam.- odparłam.
-Wow- zobaczyłaś że na twarzy Louisa pojawiło się zdziwienie- chyba jesteś pierwszą fankę która nie piszczy i nie skacze na mój widok, a w dodatku nie chce zdjęcia ani autografu.
-No widzisz- lekko się zaśmiałam.
-No to w takim razie zabieram cię na kawę- odparł Lou po czym pociągnął mnie za nadgarstek.
-Ale.. Louis ja nie powinnam. Przecież jak ktoś nas zobaczy to będziesz miał przeze mnie kłopoty.-odparłam, bo wiedziałam że za Louisem i resztą zespołu włóczyli się paparazi no w końcu od nich prawie wszystko wiedziałam. Jednak Louis nie dawał za wygraną.
-Ale ja ci się nie pytam, ja ci oznajmiam.- odparł. Lekko się zarumieniłaś.
-Ok. Ale jak widzisz muszę odnieść zakupy do domu... hmm. To może pójdziemy do mnie i obejrzymy jakiś film?- zapytałaś. W oczach Louis'a ujrzałaś piękny błysk w oku.
-Ooo.. Jasne. Świetny pomysł!- wykrzyknął to tak, że chyba cały sklep go usłyszał.
Poszliśmy do kasy, ja kupiłam swoje, a Lou kupił jakieś chipsy i cole. Po wyjściu ze sklepu udaliśmy się do mojego domu. Przez cały czas rozmawialiśmy. Nawet nie chcecie wiedzieć na jakie tematy. Kiedy dotarliśmy do mnie do domu ja rozpakowałam zakupy a Louis wybierał film. Jak to chłopak, wybrał horror. Nie za bardzo je lubiłam, sama nie wiem dlaczego je miała. A no tak mój były strasznie je lubił. A no właśnie mój były.. hmm od wczoraj nie jesteśmy razem, a ja już o nim nie pamiętam. W sumie to dobrze, że nie siedziałaś u siebie w pokoju i nie ryczałaś jak głupia tylko dobrze się bawiłaś w towarzystwie nowego kolegi. Usiedliście na kanapie i włączyliście film. Początkowo usiedliśmy na dwóch końcach kanapy, ale kiedy ja zaczęłam piszczeć Lou zaproponował żebyśmy usiedli koło siebie. Oczywiście się zgodziłam, byłam w niego wtulona. Mój były nigdy nie był taki miły, uczuciowy i pełny miłości jak Louis. Byłam w nim mega zauroczona. Ale i tak nic by z tego nie wyszło, przecież on jest sławną gwiazdą, a ja? Ja jestem cichą myszką, która pragnie spełnić swoje marzenia. Kiedy horror się skończył udaliśmy się na spacer do parku, a następnie na lody. W tym czasie Lou opowiedział mi o swoim życiu, o sobie i jego przyjaciołach. Dużo faktów mi się nie zgadzało. Te wszystkie kłamstwa które opowiadały fanki i paparazi o Louis'ie i reszcie zespołu, było ich tak wiele. Nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się ciemno. Chodziliśmy ciemnymi uliczkami Londyu i o dziwo ni nie zaczepił Louis'a. Była już godzina 22.oo, jak to w Londynie było już zimno. Lou chyba zauważył że się trochę trzęsę i dał mi swoją kurtkę. Usiedliśmy na jednej z ławek przy ulicy i zaczęliśmy rozmawiać. Kiedy spojrzałam na zegarek była już 00:00.
-Lou muszę już iść. Jutro niestety szkoła.- Powiedziałam wstając z ławki.
-Kurczę! Szkoda.. No, ale hmm.. Mogę cię chociaż odprowadzić? - zapytał patrząc mi się prosto w oczy.
-Jasne.. Ale nie jesteś zmęczony? A po za tym jak ktoś nas zoba..- nie zdążyłam dokończyć bo Lou wszedł mi w słowo.
-Nawet nie mów że ktoś nas zobaczy i będę miał przerąbane. Mam już dość modest dość tych wszystkich kłamstw. Ja chcę w końcu żyć normalnie.- powiedział po czym zobaczyłam jak bo jego policzkach spływają łzy. Od razu je otarłam rękawem jego bluzy. Widziałam jak cierpi, nie chciałam tego to tak strasznie bolało. Stał przede mną mój załamany idol, a ja nie mogłam mu pomóc. Miałam związane ręce.
-Louis nie płacz. Dasz radę. Wiesz, że wszystko się ułoży. Masz rodzinę, przyjaciół, znajomych wszystko będzie dobrze- próbowałam go pocieszyć, ale nie za bardzo mi to wyszło.
-Tak oni mnie wspierają.. ale zapomniałaś wymienić bardzo ważnej osoby w moim życiu..- zauważyłaś że na jego twarzy pojawił się lekki prawie niezauważalny uśmiech.
-Tak, no właśnie Eleanor. Przecież to twoja dziewczyna- no właśnie kolejny powód, dla którego nie powinnam z nim tutaj być.
-Nie, to tylko ustawka. Ja nic do niej nie czuję. Jak zwykle to modest mnie do tego zmusili- uśmiech z jego twarzy znikł.
-W takim razie nie wiem kto jest dla ciebie tak ważny.. Chyba że masz inną dziewczynę o której wiesz tylko ty i chłopacy.. w takim razie nie wnikam.- Do tej pory wpatrywaliśmy się w czubki naszych butów albo w niebo, jednak nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy.. Awww... One były takie piękne.. Można było w nich zatonąć.
-Wiesz ona jest bliżej niż myślisz- powiedział a na jego twarzy ukazał się tajemniczy uśmiech.
-Ok. nie wnikam, chociaż powiem że bardzo mnie to ciekawi.- powiedziałam. Jeżeli będzie chciał to przecież sam mi powie, ja nie będę naciskać.
-Kurdę, [T.I]... Naprawdę tego nie widzisz? Tobie trzeba wszystko mówić otwarcie i prosto z mostu? -zapytał mnie lekko zdenerwowany.
-Spokojnie Lou.. Nie mam pojęcia o kogo ci chodzi, ale możesz mi powiedzieć- naprawdę nie wiedziałam. Miałam nadzieję że mi powie, bo bardzo mnie to ciekawiło.
-To ty!- zatkało mnie, nie wiedziałam co mam powiedzieć.. Czy Louis właśnie powiedział że jestem ważną osobą w jego życiu, przez chwilę się do niego nie odzywałam, bo musiałam to sobie poukładać. To wszystko działo się zbyt szybko, nie dawno poznałam swojego idola, a on po kilku godzinach powiedział że jestem dla niego ważna. Nie to nie mogła być prawda.. A jednak, Lou jeszcze raz powiedział że jestem dla niego ważna.. To było takie słodkie.
-Louis ty też jesteś dla mnie bardzo ważny. Jeszcze dziś na rano mogłam tylko pomarzyć o spotkaniu z tobą, a teraz stoję z tobą w tym samym miejscu.. To wszystko dzieje się stanowczo za szybko- te ostanie słowa które wypłynęły z moich ust powiedziałam nieco ciszej.
-Wiem to [T.I], ale ja chcę utrzymywać z tobą kontakt, wierz mi, że w życiu nie spotkałem takiej osoby jak ty! Jesteś wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. - w głosie Louis'a było słychać że zależy mu na mnie, ale ja na razie chciałam być przyjaciółmi. Poznawałam go od nowa, ponieważ to wszystko co o nim wiedziałam było jednym wielkim kłamstwem. Lou odprowadził mnie do domu, przez całą drogę nasze palce były splątane w jedność. Idealnie dopasowane. Przy nim czułam że jestem bezpieczna.. Kiedy byliśmy na miejscu pożegnałam się z nim, chciałam mu oddać bluzę, ale on stwierdził że pięknie w niej wyglądam i mam ją zatrzymać. Chociaż była na mnie o wiele za duża. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do kuchni.
Pisać dalej ?? xd ;3
-Mrs.Styles <3
-Ale ja ci się nie pytam, ja ci oznajmiam.- odparł. Lekko się zarumieniłaś.
-Ok. Ale jak widzisz muszę odnieść zakupy do domu... hmm. To może pójdziemy do mnie i obejrzymy jakiś film?- zapytałaś. W oczach Louis'a ujrzałaś piękny błysk w oku.
-Ooo.. Jasne. Świetny pomysł!- wykrzyknął to tak, że chyba cały sklep go usłyszał.
Poszliśmy do kasy, ja kupiłam swoje, a Lou kupił jakieś chipsy i cole. Po wyjściu ze sklepu udaliśmy się do mojego domu. Przez cały czas rozmawialiśmy. Nawet nie chcecie wiedzieć na jakie tematy. Kiedy dotarliśmy do mnie do domu ja rozpakowałam zakupy a Louis wybierał film. Jak to chłopak, wybrał horror. Nie za bardzo je lubiłam, sama nie wiem dlaczego je miała. A no tak mój były strasznie je lubił. A no właśnie mój były.. hmm od wczoraj nie jesteśmy razem, a ja już o nim nie pamiętam. W sumie to dobrze, że nie siedziałaś u siebie w pokoju i nie ryczałaś jak głupia tylko dobrze się bawiłaś w towarzystwie nowego kolegi. Usiedliście na kanapie i włączyliście film. Początkowo usiedliśmy na dwóch końcach kanapy, ale kiedy ja zaczęłam piszczeć Lou zaproponował żebyśmy usiedli koło siebie. Oczywiście się zgodziłam, byłam w niego wtulona. Mój były nigdy nie był taki miły, uczuciowy i pełny miłości jak Louis. Byłam w nim mega zauroczona. Ale i tak nic by z tego nie wyszło, przecież on jest sławną gwiazdą, a ja? Ja jestem cichą myszką, która pragnie spełnić swoje marzenia. Kiedy horror się skończył udaliśmy się na spacer do parku, a następnie na lody. W tym czasie Lou opowiedział mi o swoim życiu, o sobie i jego przyjaciołach. Dużo faktów mi się nie zgadzało. Te wszystkie kłamstwa które opowiadały fanki i paparazi o Louis'ie i reszcie zespołu, było ich tak wiele. Nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się ciemno. Chodziliśmy ciemnymi uliczkami Londyu i o dziwo ni nie zaczepił Louis'a. Była już godzina 22.oo, jak to w Londynie było już zimno. Lou chyba zauważył że się trochę trzęsę i dał mi swoją kurtkę. Usiedliśmy na jednej z ławek przy ulicy i zaczęliśmy rozmawiać. Kiedy spojrzałam na zegarek była już 00:00.
-Lou muszę już iść. Jutro niestety szkoła.- Powiedziałam wstając z ławki.
-Kurczę! Szkoda.. No, ale hmm.. Mogę cię chociaż odprowadzić? - zapytał patrząc mi się prosto w oczy.
-Jasne.. Ale nie jesteś zmęczony? A po za tym jak ktoś nas zoba..- nie zdążyłam dokończyć bo Lou wszedł mi w słowo.
-Nawet nie mów że ktoś nas zobaczy i będę miał przerąbane. Mam już dość modest dość tych wszystkich kłamstw. Ja chcę w końcu żyć normalnie.- powiedział po czym zobaczyłam jak bo jego policzkach spływają łzy. Od razu je otarłam rękawem jego bluzy. Widziałam jak cierpi, nie chciałam tego to tak strasznie bolało. Stał przede mną mój załamany idol, a ja nie mogłam mu pomóc. Miałam związane ręce.
-Louis nie płacz. Dasz radę. Wiesz, że wszystko się ułoży. Masz rodzinę, przyjaciół, znajomych wszystko będzie dobrze- próbowałam go pocieszyć, ale nie za bardzo mi to wyszło.
-Tak oni mnie wspierają.. ale zapomniałaś wymienić bardzo ważnej osoby w moim życiu..- zauważyłaś że na jego twarzy pojawił się lekki prawie niezauważalny uśmiech.
-Tak, no właśnie Eleanor. Przecież to twoja dziewczyna- no właśnie kolejny powód, dla którego nie powinnam z nim tutaj być.
-Nie, to tylko ustawka. Ja nic do niej nie czuję. Jak zwykle to modest mnie do tego zmusili- uśmiech z jego twarzy znikł.
-W takim razie nie wiem kto jest dla ciebie tak ważny.. Chyba że masz inną dziewczynę o której wiesz tylko ty i chłopacy.. w takim razie nie wnikam.- Do tej pory wpatrywaliśmy się w czubki naszych butów albo w niebo, jednak nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy.. Awww... One były takie piękne.. Można było w nich zatonąć.
-Wiesz ona jest bliżej niż myślisz- powiedział a na jego twarzy ukazał się tajemniczy uśmiech.
-Ok. nie wnikam, chociaż powiem że bardzo mnie to ciekawi.- powiedziałam. Jeżeli będzie chciał to przecież sam mi powie, ja nie będę naciskać.
-Kurdę, [T.I]... Naprawdę tego nie widzisz? Tobie trzeba wszystko mówić otwarcie i prosto z mostu? -zapytał mnie lekko zdenerwowany.
-Spokojnie Lou.. Nie mam pojęcia o kogo ci chodzi, ale możesz mi powiedzieć- naprawdę nie wiedziałam. Miałam nadzieję że mi powie, bo bardzo mnie to ciekawiło.
-To ty!- zatkało mnie, nie wiedziałam co mam powiedzieć.. Czy Louis właśnie powiedział że jestem ważną osobą w jego życiu, przez chwilę się do niego nie odzywałam, bo musiałam to sobie poukładać. To wszystko działo się zbyt szybko, nie dawno poznałam swojego idola, a on po kilku godzinach powiedział że jestem dla niego ważna. Nie to nie mogła być prawda.. A jednak, Lou jeszcze raz powiedział że jestem dla niego ważna.. To było takie słodkie.
-Louis ty też jesteś dla mnie bardzo ważny. Jeszcze dziś na rano mogłam tylko pomarzyć o spotkaniu z tobą, a teraz stoję z tobą w tym samym miejscu.. To wszystko dzieje się stanowczo za szybko- te ostanie słowa które wypłynęły z moich ust powiedziałam nieco ciszej.
-Wiem to [T.I], ale ja chcę utrzymywać z tobą kontakt, wierz mi, że w życiu nie spotkałem takiej osoby jak ty! Jesteś wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. - w głosie Louis'a było słychać że zależy mu na mnie, ale ja na razie chciałam być przyjaciółmi. Poznawałam go od nowa, ponieważ to wszystko co o nim wiedziałam było jednym wielkim kłamstwem. Lou odprowadził mnie do domu, przez całą drogę nasze palce były splątane w jedność. Idealnie dopasowane. Przy nim czułam że jestem bezpieczna.. Kiedy byliśmy na miejscu pożegnałam się z nim, chciałam mu oddać bluzę, ale on stwierdził że pięknie w niej wyglądam i mam ją zatrzymać. Chociaż była na mnie o wiele za duża. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do kuchni.
Pisać dalej ?? xd ;3
-Mrs.Styles <3
poniedziałek, 25 lutego 2013
No hejo <3 Już dawno mnie tu nie było :( Ale wena mnie opuszcza :( Mam nadzieję że zaraz znowu się pojawi. Więc ten imagin dedykuje wszystkim żoną chłopców z zespołu One Direction. Hhehehehheheh :*
Więc miłego czytania, piszę go teraz więc bądźcie wyrozumiali.
P.S Mała prośba do osób które czytają mojego bloga. Wiem że krótko go mam, ale chciałabym abyście komentowały moje posty. Dla was to tylko chwila, a ja kiedy otrzymałam pierwszy komentarz na tym blogu popłakałam się ze szczęścia. Więc jak byście mogli to komentujcie <3
Hazza ;****
Nadszedł ten dzień. Dzień w którym miliony fanek znanego boys bendu miały spełnić swoje najskrytsze marzenia. One Direction grało dziś pierwszy koncert rozpoczynający trasę koncertową Take Me Home. Niestety ja nie byłam jedną z nich. Wstałam na rano poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Wróciłam do pokoju w którym się ubrałam. W końcu postanowiłam zejść na śniadanie. Idąc w stronę schodów powiedziałam sama do siebie "Codzienna rutyna! Trzeba coś w końcu zmienić i zawalczyć o swoje marzenia". Weszłaś do kuchni i zrobiłam sobie kanapki z dżemorem. Usiadłam na wysokim krześle w pomieszczeniu i zaczęłam konsumować przygotowany wcześniej posiłek. Nagle usłyszałam jak drzwi od kuchni się otwierają. To byli moi rodzice, jak zawsze uśmiechnięci. Mama weszła jako pierwsza, trzymała coś w ręku. Jakby.. hmmmm.. kopertę? Tak to chyba była koperta. Usiadła koło mnie, a za nią stanął tata. Oboje jeszcze szerzej się uśmiechnęli. Chwilę się na mnie patrzeli, to było trochę niezręczne. "Ja tu sobie siedzę i jem płatki, a oni stoją i się na mnie gapią"- pomyślałam. Nie chciałam się do nich odzywać, bo to przez nich moje największe marzenie się nie spełni. Byłam na nich strasznie zła. No ale cóż człowiek nie zawsze dostaje to co chce. Prawda?
-Kochanie-zaczęła mama nie pewnie- mamy dla ciebie niespodziankę z okazji twoich 16-nastych urodzin. A właściwie to dwie. Jedna jest w tej kopercie, a drugą dostaniesz w sobotę.
-Naprawdę nie musieliście- powiedziałam, ale tak na prawdę się nie cieszyłam. Pewnie znowu dadzą mi kilkadziesiąt złotych i po sprawie, w końcu mama podsunęła mi kopertę pod rękę. Spojrzałam na nią i schowałam do kieszeni bluzy.
-Nie otworzysz? Chciałbym zobaczyć twoją reakcję.- Nie wiedziałam o co mu chodzi, no ale w końcu uległam i otworzyłam. Kompletnie mnie zamurowało. To było to o czym marzyłam. To były dwa bilety w pierwszym rzędzie na koncert One Direction. Moment.. ale dlaczego dwa?
-Dziękuje, to jest to o czym marzę od kilku lat- podziękowałam kiedy tylko przestałam skakać i piszczeć.- Ale moment dlaczego są dwa bilety?- zapytałam ze zdziwieniem.
-No bo samej było by ci smutno, a tak to możesz zabrać Oliwię. Ucieszy się, zobaczysz.- Jeszcze raz podziękowałam rodzicom i pobiegłam zadzwonić do Oliwki. Bardzo się ucieszyła. Mój tata miał rację ona po prostu była w niebo wzięta. Powiedziałam jej że ma być u mnie jak najszybciej, przecież koncert miał być dziś a my jeszcze nie gotowe. No więc Oliwka była u mnie po kilkunastu minutach. Razem się uszykowałyśmy i pojechałyśmy na koncert. Było cudownie, kilka razy chłopacy nam machali i ogólnie cały czas obdarowywali mnie uśmiechami. No ale po kilku godzinach dobrej zabawy koncert się skończył. Na szczęście miałyśmy z Oliwią wejściówki za kulisy. Kiedy tam poszłyśmy wpadałam na jakiegoś chłopaka. "Przepraszam"- jedynie to zdołałam powiedzieć bo właśnie wtedy zauważyłam że to był Harry. To on był, jest i zawsze będzie moim ulubieńcem z zespołu. Nie wiedziałam co mam zrobić w takiej sytuacji, po prostu mnie zatkało.
-Mogę prosić o autograf i zdjęcie- zapytałam niepewnie po czym lekko się uśmiechnęłam.
-Jasne, dla takiej ślicznotki zawsze. - odparł, a ja zalałam się rumieńcem.- to gdzie mam się podpisać.
-Może na płycie?
-Jasne.. tylko powiedz dla kogo?- zapytał.
-Jestem [T.I]. - powiedziałam podając mu rękę.
-Ok. Więc proszę- Po dłuższym czasie Harry oddał mi płytę, a ja bez przeczytania dedykacji schowałam ją do torebki i zrobiłam sobie z nim zdjęcie. Oczywiście Oliwka także dostała autograf i zdjęcie. Po krótkim czasie pożegnałyśmy się z Hazzą, a kiedy od nas odszedł zaczęłyśmy piszczeć i skakać jak głupie. Kiedy mój idol znikł mi z pola widzenia wyciągnęłam płytę na której pisało "Dla [T.I]. Harry Styles. P.S Jak będziesz chciała pogadać to mój numer [Numer telefonu Harry'ego] dzwoń o każdej porze. Całusy xoxo".
Zamurowało mnie, mam numer własnego idola. To były moje najlepsze urodziny. Po tym zdarzeniu wraz z Oliwią wróciłyśmy do mnie do domu. Moi rodzice już spali i nie chciałam ich budzić. Poszłyśmy spać, chociaż udało nam się to z trudem.
***Następny dzień rano - sobota.
Hmm.. rodzice mówili że dziś mam dostać tą drugą niespodziankę. Wstałam rano z Oliwią. Niestety musiała już iść. No ale ważne było to że mogłyśmy tam razem pojechać i spotkać ich, przytulić poczuć się jak w niebie. A no właśnie nie wspomniałam też że później spotkałyśmy resztę zespołu i z nimi też mamy zdjęcie i ich autografy. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Biłam się z myślami chciałam zadzwonić do Harry'ego ale kiedy już miałam wciskać guzik POŁĄCZ za każdym razem stchórzyłam. Po tym jak za dziesiątym razem mi się nie udało zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Nagle do kuchni weszła mama.
-[T.I] Już wstałaś? Co tak wcześnie? No jak było na koncercie. Opowiadaj.- mama dręczyła mnie milionami pytań, a ja oczywiście na każde jej odpowiedziałam. Kiedy powiedziałam jej że mam numer Harry'ego jakoś dziwnie zareagowała i zamruczała coś pod nosem, ale nie mogłam jej zrozumieć.
***Sobota [wieczór]
-[T.I] choć na dół goście czekają.- powiedziała mama. "Następne nudne przyjęcie zorganizowane przez moich rodziców."- pomyślałam i zeszłam na dół. Ale kiedy zeszłam zmieniłam moje zdanie. Na imprezie byli tylko moi znajomi. Rodzice bardzo mnie zaskoczyli, ale to nie koniec niespodzianek. Moi starsi wyszli z domu, a ja nie miałam wchodzić do kuchni bo tam czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka która miała trafić na scenę za 30 minut. Ten czas szybko mi zleciał, bardzo dobrze bawiłam się w towarzystwie znajomych, ale bardzo korciło mnie żeby tam iść. Po pół godzinie na scenę wniesiono wielki karton. Podeszłaś do niej i zaczęłaś rozpakowywać. Z wielkiego kartonu wyskoczyło pięciu przystojnych, kochanych debili. To byli oni, całkiem mnie to zszkowało. Ze szczęścia się popłakałam :P No ale było fajnie. Po tym dniu z moimi przyjaciółmi utrzymuje kontakt codzinnie. Jeden z nich a mianowicie Hazza jest moim najukochańszym. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Tylko z nim planuje przyszłość. Nikt inny nie wchodzi w grę.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak podobało się ?? Trochę długi wyszedł co nie ?? Teraz po przeczytaniu proszę abyś skomentowała. Pozdrawiam xoxo
~Mrs.Styles
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)