[...]
W Londynie o tej porze było strasznie zimno dlatego Oni dali nam swoje
kurtki. Wsiedliśmy do auta chyba należało do Zayn'a, bo on miał
kluczyki. Odpalił silnik i ruszyliśmy, dopiero wtedy gdy dojechaliśmy do
celu zorientowaliśmy się, że jechaliśmy w szóstkę, na szczęście nikt
nas nie zatrzymał.
Kiedy Zayn zgasił auto zauważyłam, że to znowu jakiś parking, ale nie ten sam. Byliśmy na lotnisku, trochę przeraził mnie ten fakt. Ufam chłopcom, ale czyżbyśmy mieli gdzieś leciec? Przecież jutro idę do szkoły, a mama myśli, że nadal grzecznie snujemy się po Londynie. Jednak ten kto ryzykuje nie żałuje... chyba tak się to mówi, prawda? Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos Zayn'a.
- Macie paszporty? - Jego pytanie trochę mnie przeraziło.. Oni chyba na serio chcą gdzieś z nami poleciec.
- Ja mam, zawsze noszę go przy sobie..- powiedziała Ania.
- Ja też mam - dodała Lilka po długim szperaniu w torebce, teraz wszystkie spojrzenie powędrowały w moją stronę. Miałam go przy sobie, ale nie wiedziałam co mam zrobic. Chyba pójdę na żywioł - pomyślałam.
- Tak, mam - odparłam, ale po chwili tego żałowałam. Nie mam pojęcia dlaczego, ale zaczęłam się bac. Lecz po chwili wszystkie moje obawy znikły z jednym incydentem, a mianowicie kiedy wyszłam z auta mój towarzysz cmoknął mnie w policzek. Na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
Zayn, Harry i Niall znów zaczęli biec, a my musiałyśmy ich gonic. To była jakaś katorga. Po pewnym czasie chłopacy zniknęli nam z oczu, no pięknie, ale dżentelmeni- pomyślałam. Szukałyśmy ich chyba 20 minut, ale już nie miałyśmy sił, od tych szpilek bolały nas nogi. Zrezygnowane usiadłyśmy na jednej z ławeczek na lotnisku. Siedziałyśmy tam chyba godzinę, aż w końcu moja BFF ujrzała rozglądającego się Niall'a chyba nas szukał. Kiedy zobaczył krzyczącą Lilke od razu zaczął do nas biec, a my do niego. Beż żadnego słowa chłopak chwycił swoją towarzyszkę dając nam znac dłonią, że mamy iśc za nim. Jeszcze chwile nie ruszałam się z ławki, aż podeszła Ania, która chwyciła mnie za nadgarstek i zaczęła iśc za parą. Byłam strasznie zła na chłopaków, a najbardziej chyba na Zayna, ale kiedy tylko zobaczyłam go w tłumie cały gniew spłynął ze mnie w niemożliwym tempie.
*** 30 minut później.
Teraz siedzę w jakimś samolocie, a raczej prywatnym odrzutowcu. Nie ukrywam, był bardzo wypasiony. No, ale w końcu to One Direction. Tak? Musieli pokazac swoją klasę. Było super, cały czas się śmialiśmy i żartowaliśmy. Śmiech Horana zabija. Normalnie nie mogłam przestac zacieszac. Lilka Horan.. Co nie, że pasuje? Po kilku godzinach lotu byliśmy na miejscu, o dziwo moja mama nie dzwoniła, a przecież była już 4:00 (czasu Polskiego). Kiedy szliśmy przez Paryż, bo właśnie tam chłopcy nas zabrali, Malik powiedział, że ledwo namówili twoją mamę na to, żebyś była teraz z nim. A więc wszytko było zaplanowane! - pomyślałam. Mieliśmy wiele tematów. Paryż nocą był taki piękny, ulice były prawie puste. Tylko od czasu do czasu widzieliśmy jakieś zakochane pary snujące się uliczkami wielkiego miasta. Po nie długim czasie doszliśmy na wieże eifla. Była piękna.. Taka oświetlona i wielka! Zayn przed samą więżą splótł nasze palce w jednośc. Obrócił mnie twarzą do siebie i wpił się w moje usta. Rękoma błądził po moich plecach gładząc je. Tak jakby chciał żeby było mi ciepło w jego uścisku. Z tego co zdążyłam zauważyc Harry i Ania też się całowali, a Niall i Lilka stali i patrzyli sobie w oczy.
Wjechaliśmy na górę, widoki były piękne... To miasto jest takie urocze. Kocham je i Zayn'a też!!!
"[...] Niby nie możliwe, ale tak to jest. Idealna z nas para i serce o tym wie. [...]"
No i to ostatnia częśc...
Mam nadzieję, że się podobało :D
Przyjmuję dedyki :*
~Mrs.Styles.

