środa, 10 kwietnia 2013

Niespodzianka :D

Hejooo <3
Ale mnie moja wychowawczyni wku***ła :<
No to chyba na tyle (ale dziś mało się rozpisałam) <3










Nie wiesz kiedy przyjdzie czas na miłość. Są zauroczenia, zakochania, ale miłość jest tylko jedna i jedyna.
Czasami nasz rozum mówi źle. Od czasu do czasu trzeba zaufać sercu, ono często ma racje. 
Miłość- pojęcie które jest różnie rozpatrywane przez ludzi, dla jednych to pocałunki, dla innych przytulanie, a jeszcze dla innych sex. A dla mnie? Dla mnie miłość to niezwykłe uczucie którym darzy się drugą osobę. Nie potrzeba mi wiele do szczęścia. Wystarczy mi on i stos naleśników z nutellą. 
On jest moim szczęściem, moją miłością, natchnieniem, źródłem energii i robi takie dobre naleśniki. 


Wraz z Niall'em pojechaliśmy na zakupy. Nasz koszyk był pełny po brzegi. Gdyby mógł to by całą Biedronkę wykupił. Poszliśmy jeszcze do kiosku, aby kupić jakąś gazetę dla mnie i pojechaliśmy do naszego domu. Zayn  jako jedyny obecny przywitał nas bardzo przyjacielsko.
 -Mój kochany słodziak, jak zawsze uroczy i miły- powiedziałam po wejściu do domu, na co Zayn mocno mnie przytulił. Usiedliśmy sobie na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać o imprezie, którą dziś wieczorem robią wszyscy chłopcy. Oczywiście w domu One Direction. Mieszkałam z nimi od roku, nigdy się nie nudziliśmy i nie nudzimy. No może ja trochę jak oni wyjeżdżają w trasy. Wtedy tak strasznie za nimi tęsknie, a
 szczególnie za moim słodziakiem. Kocham go całym sercem i nie wyobrażam sobie, życia bez niego.
Po chwili do domu wparował mój prywatny błazen- Louis. Zawsze sprawiał, że na mojej twarzy gościł uśmiech. Umiał mnie pocieszyć i rozśmieszyć do łez. I to w nim kocham najbardziej, miły, czuły i z poczuciem humoru. Jak zwykle przywitałam się z nim przyjacielskim przytulasem i buziaczkiem w policzek. To była taka nasza mała tradycja. Od zawsze tak robiliśmy, od kiedy tylko ja z Liam'em poznałam chłopców. No właśnie Liam. Mój najlepszy przyjaciel, któremu mogę powiedzieć o wszystkim. Jest idealny jak każdy z tych pięciu wariatów. Moje myśli przerwał głośny krzyk dochodzący z ogrodu. To był chłopak, który jako ostatni zaprzątał moje myśli.
-Aaaaaa! [T.I] RAAATUUJJ! - krzyczał do mnie Liam wbiegając do salonu przez drzwi od tarasu, a zaraz za nim wbiegł zdyszany Harry.
-Harry spokojnie. Odłóż ten pistolet na wodę- mówiłam spokojnie do loczka.
-Ale kochanie, on zaczął- tłumaczył się mój wybranek.
-Liam?-spojrzałam na niego pytająco.
-No może i tak. Ale należało mu się. On zjadł moje ciastka!- krzyczał tak głośno, że mogłabym ogłuchnąć.
-Harry?- tym razem moje spojrzenie powędrowało na mojego ukochanego.
-No.. Ja.. Bo ten- jąkał się mój chłopak-  Nie wiedziałem, że są jego- tłumaczył się.
-Dobra skończcie bo to dziecinne chłopacy! Zachowujecie się jak dzieci! Jak się uspokoicie to wtedy możemy pogadać! - krzyknęłam i wybiegłam z salonu biegnąc w kierunku mojej sypialni. Nie byłam na nich zła, chciałam się tylko dowiedzieć czy przyjdą mnie przeprosić. Nie myliłam się, bo już po moim wejściu do pokoju usłyszałam pukanie do drzwi i ciche szepty "co my jej powiemy"- "nie wiem, a co by chciała usłyszeć?"- "skąd ja mam to wiedzieć?" - "stary jesteś jej chłopakiem"- "oj tam czepiasz się szczegółów". Na tym ich rozmowa zakończyła się. Słyszałam jeszcze tylko "Chłopaki my wychodzimy, będziemy za 10 minut." i trzaśnięcie drzwiami... Nie miałam już na nic siły, a dziś wieczorem impreza. Zakluczyłam się w moim pokoju i wzięłam długą kąpiel. Owinęłam się w biały ręcznik i weszłam do pokoju. A tam? A tam Harry i Liam z wielkim bukietem róż. Rozbawił mnie ten widok, chciałam nadal być silna i nie pokazywać rozbawienia, ale mi nie wyszło i wybuchnęłam śmiechem. Oni spojrzeli się na siebie jak na idiotów, a po chwili równocześnie kiwnęli głową i podbiegli do mnie, i zaczęli mnie gilgać. Nie mogłam przestać się śmiać, a oni wciąż nie przestawali. To są moje wariaty- pomyślałam, a po chwili krzyknęłam resztkami sił "DOŚĆ!!!!" chłopacy momentalnie się ode mnie odsunęli i zrobili miny typu "zbity szczeniaczek"  wiedzieli, że na mnie to podziała i nie będę ich wyzywać. Mieli całkowitą rację, pamiętam jak Liam wykorzystywał ją w dzieciństwie jak nie miał na lody, bo już stracił i wyciągał kasę ode mnie. To było tak dawno, a ja wciąż to rozpamiętuje. Kocham wspominać chwile z dzieciństwa i nie raz nie dwa oglądam przy tym grube albumy. No, ale co ja mogę poradzić na to, że mama mnie tego nauczyła? No chyba nic.

Reszta wieczoru była dość szalona. No tak wielka impreza u One Direction. Musiało być sporo znanych gwiazd i dużo znajomych. Chłopcy planowali tą imprezę od paru miesięcy, ponieważ ona miała promować ich nową płytę TMH <3


~Mrs.Styles

niedziela, 7 kwietnia 2013

Niall

Hejka <3 Co tam u Was? Bo ja dziś odebrałam stypendium xd Wczoraj cały czas zacieszałam, bo był konkurs na imagin'a a główną nagrodą jest wygranie książki o 1D "Siła marzeń. Życie w One Direction". I taka dziewczyna z ponad 80 imagin'ów musiała wybrac tylko 7 i ja się tam znalazłam.. Normalnie do tej pory nie mogę uwierzyc... <3 Ale ja was tu zanudzam, a wy chcecie imagin'a. Więc proszę ...

Imagin z dedykacją dla Justyny Walczak. Dziękuje Ci, że z nami byłaś, że poświęciłaś trochę swojego czasu dla nas. Bardzo Cię polubiłam i nie chce żebyś odchodziła no, ale cóż to twoja decyzja. Zawsze będziemy o Tobie pamiętać. Nie zapomnij o nas <3

Niall <3





No i w końcu w domu, szkoda tylko, że w pustym. No tak co się dziwić. Przecież nie mam dziewczyny, rodzina daleko. A przyjaciele? Byli ze mną w tresie i teraz też są w swoich domach i pewnie odpoczywają, a ja zadręczam się moją samotnością. Chociaż mam jeszcze [T.I]. Moją sąsiadka. Może i głupio to zabrzmi, ale wiem o niej wszystko, a tak naprawdę ze sobą nie rozmawialiśmy. Kilka razy mijaliśmy się na ulicy mówiąc ciche "cześć".
Wiem, że słucha Linkin Park, lubi czytać biografie, ma niebieskie oczy, kocha jeść gruszki, jej ulubionym kolorem jest różowy. Po prostu znam ją w każdym calu, a ona ledwo wie, że ja istnieje.

Ale ciężko jest wstać. Naprawdę chciałbym się chociaż dziś odespać, ale jak zwykle nie mogę, bo mam kolejny wywiad. Kiedy już udało mi się podnieść mój zacny tyłek z mojego łoża poszedłem do łazienki. Ułożyłem trochę włosy zostawiając je w lekkim nieładzie. Chciałem jeszcze iść do pokoju przebrać bluzkę, bo przed chwilą upaćkałem się żelem do włosów kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zszedłem na dół i otworzyłem drzwi nie zważając na wielką plamę widniejącą na mojej bluzce. Za nimi stała ona, taka piękna, nie widziałem jej od kilku miesięcy. Moje uczucia się odnowiły, stała tam, a ja nie wiedziałem co mam zrobić.
-Hej. Masz może pożyczyć cukier?- I wszystko jasne, przyszła po cukier.
-Tak. Jasne. Wejdź do środka.- powiedziałem po chwili, gdy dotarło do mnie, że wpatruje się w nią jak głupi.
[T.I] weszła do środka, jak zwykle idealna. Od kiedy dowiedziałem się, że lubi Linkin Park sam zacząłem ich słuchać. Powoli zaczynam się w to wkręcać. Są spoko. Kupiłem sporo przedmiotów z nimi, ich bioografie, płyty, kubek itp.
Mojej sąsiadce chyba się to spodobało, bo zaczęła się wypytywać gdzie kupiłem te rzeczy. No, ale w końcu nasza pogawędka musiała się skończyć, bo ja miałem za godzinę wywiad, a ona musiała przygotowywać imprezę urodzinową na którą mnie przy okazji zaprosiła. Powiedziała również, że mogę zabrać chłopców.

Wywiad przebiegł dość szybko i przyjemnie. Powiedziałem chłopakom, że jesteśmy zaproszeni na tą imprezę, bardzo się ucieszyli, ponieważ to jedna z imprez która ma odbyć się z osobami w naszym wieku, a nie z jakimiś starymi biznesmenami bez poczucia humoru. Kiedy byliśmy już u mnie na chacie przypomniałem sobie, że nie mam prezentu dla [T.I] więc postanowiłem dać jej kubek z Linkin Park, który dopiero dziś mi doszedł. Wziąłem pudełko i opakowałem wraz z chłopakami. Szczerze mówiąc nie wyszło nam to zbyt dobrze, ale jakoś daliśmy radę.

Po piętnastu minutach byliśmy już przed drzwiami domu mojej sąsiadki. Już na zewnątrz było słychać głośną muzykę. W końcu jakaś normalna impreza- pomyślałem. Zadzwoniłem do drzwi raz, drugi, trzeci, czwarty i nikt nie otwierał dlatego postanowiliśmy wejść do środka. Sporo ludzi, głośna, dobra muza, słodkie, kwaśne, słone przekąski. To się nazywa impreza. Już na samym początku przywitała nas [T.I].

Impreza była super, już po godzinie urwał mi się film, pamiętam jedynie jakiś urząd papierki, podpisy. Nic więcej. Otworzyłem oczy i ujrzałem to co chciałem widzieć każdego ranka. Obok mnie leżała [T.I]. Tak słodko spała, aż żal było mi jej budzić, ale musiałem wyjaśnić całą sytuację.
-[T.I], wstawaj, tu Niall- mówiłem cicho.
-Mhm.. Jeszcze chwilę mamo- zamruczała, a na mojej twarz pojawił się szeroki uśmiech.
-Ej tu Niall- powiedziałem.
-Niall? Co ty robisz w mojej sypialni?
-Chyba raczej co ty robisz w mojej?- zaśmiałem się, a dziewczyna rozejrzała się po pokoju.
-No tak. Pamiętasz co się wczoraj działo?
-Nie. Nic, a nic.
Razem z [T.I] zeszliśmy na dół. Ja poszedłem do kuchni zrobić dla nas śniadanie, a moja towarzyszka poszła obejrzeć serial w telewizji. Nie zdążyłem wyciągnąć wszystkich składników i usłyszałem głośny krzyk [T.I]. Szybko pobiegłem sprawdzić co się dzieje. [T.I] trzymała w ręku jakieś papierki i płakała, podbiegłem do niej i wyrwałem  jej kartki z rąk i zacząłem czytać. Okazało się, że po pijaku podpisaliśmy akt małżeński. Byliśmy małżeństwem. Szczerze? To nie chciałem się z nią rozstawać. Wytłumaczyłem jej wszystko, moje uczucia do niej i to ile o niej wiem. Okazało się, że ona tez mnie bardzo lubi i nie chce zrywać naszego związku. Bardzo mnie to ucieszyło. Kocham ją i zawsze tak będzie <3


~Mrs.Styles