Ale mnie moja wychowawczyni wku***ła :<
No to chyba na tyle (ale dziś mało się rozpisałam) <3
Nie wiesz kiedy przyjdzie czas na miłość. Są zauroczenia, zakochania, ale miłość jest tylko jedna i jedyna.
Czasami nasz rozum mówi źle. Od czasu do czasu trzeba zaufać sercu, ono często ma racje.
Miłość- pojęcie które jest różnie rozpatrywane przez ludzi, dla jednych to pocałunki, dla innych przytulanie, a jeszcze dla innych sex. A dla mnie? Dla mnie miłość to niezwykłe uczucie którym darzy się drugą osobę. Nie potrzeba mi wiele do szczęścia. Wystarczy mi on i stos naleśników z nutellą.
On jest moim szczęściem, moją miłością, natchnieniem, źródłem energii i robi takie dobre naleśniki.
Wraz z Niall'em pojechaliśmy na zakupy. Nasz koszyk był pełny po brzegi. Gdyby mógł to by całą Biedronkę wykupił. Poszliśmy jeszcze do kiosku, aby kupić jakąś gazetę dla mnie i pojechaliśmy do naszego domu. Zayn jako jedyny obecny przywitał nas bardzo przyjacielsko.
-Mój kochany słodziak, jak zawsze uroczy i miły- powiedziałam po wejściu do domu, na co Zayn mocno mnie przytulił. Usiedliśmy sobie na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać o imprezie, którą dziś wieczorem robią wszyscy chłopcy. Oczywiście w domu One Direction. Mieszkałam z nimi od roku, nigdy się nie nudziliśmy i nie nudzimy. No może ja trochę jak oni wyjeżdżają w trasy. Wtedy tak strasznie za nimi tęsknie, a
szczególnie za moim słodziakiem. Kocham go całym sercem i nie wyobrażam sobie, życia bez niego.
Po chwili do domu wparował mój prywatny błazen- Louis. Zawsze sprawiał, że na mojej twarzy gościł uśmiech. Umiał mnie pocieszyć i rozśmieszyć do łez. I to w nim kocham najbardziej, miły, czuły i z poczuciem humoru. Jak zwykle przywitałam się z nim przyjacielskim przytulasem i buziaczkiem w policzek. To była taka nasza mała tradycja. Od zawsze tak robiliśmy, od kiedy tylko ja z Liam'em poznałam chłopców. No właśnie Liam. Mój najlepszy przyjaciel, któremu mogę powiedzieć o wszystkim. Jest idealny jak każdy z tych pięciu wariatów. Moje myśli przerwał głośny krzyk dochodzący z ogrodu. To był chłopak, który jako ostatni zaprzątał moje myśli.
-Aaaaaa! [T.I] RAAATUUJJ! - krzyczał do mnie Liam wbiegając do salonu przez drzwi od tarasu, a zaraz za nim wbiegł zdyszany Harry.
-Harry spokojnie. Odłóż ten pistolet na wodę- mówiłam spokojnie do loczka.
-Ale kochanie, on zaczął- tłumaczył się mój wybranek.
-Liam?-spojrzałam na niego pytająco.
-No może i tak. Ale należało mu się. On zjadł moje ciastka!- krzyczał tak głośno, że mogłabym ogłuchnąć.
-Harry?- tym razem moje spojrzenie powędrowało na mojego ukochanego.
-No.. Ja.. Bo ten- jąkał się mój chłopak- Nie wiedziałem, że są jego- tłumaczył się.
-Dobra skończcie bo to dziecinne chłopacy! Zachowujecie się jak dzieci! Jak się uspokoicie to wtedy możemy pogadać! - krzyknęłam i wybiegłam z salonu biegnąc w kierunku mojej sypialni. Nie byłam na nich zła, chciałam się tylko dowiedzieć czy przyjdą mnie przeprosić. Nie myliłam się, bo już po moim wejściu do pokoju usłyszałam pukanie do drzwi i ciche szepty "co my jej powiemy"- "nie wiem, a co by chciała usłyszeć?"- "skąd ja mam to wiedzieć?" - "stary jesteś jej chłopakiem"- "oj tam czepiasz się szczegółów". Na tym ich rozmowa zakończyła się. Słyszałam jeszcze tylko "Chłopaki my wychodzimy, będziemy za 10 minut." i trzaśnięcie drzwiami... Nie miałam już na nic siły, a dziś wieczorem impreza. Zakluczyłam się w moim pokoju i wzięłam długą kąpiel. Owinęłam się w biały ręcznik i weszłam do pokoju. A tam? A tam Harry i Liam z wielkim bukietem róż. Rozbawił mnie ten widok, chciałam nadal być silna i nie pokazywać rozbawienia, ale mi nie wyszło i wybuchnęłam śmiechem. Oni spojrzeli się na siebie jak na idiotów, a po chwili równocześnie kiwnęli głową i podbiegli do mnie, i zaczęli mnie gilgać. Nie mogłam przestać się śmiać, a oni wciąż nie przestawali. To są moje wariaty- pomyślałam, a po chwili krzyknęłam resztkami sił "DOŚĆ!!!!" chłopacy momentalnie się ode mnie odsunęli i zrobili miny typu "zbity szczeniaczek" wiedzieli, że na mnie to podziała i nie będę ich wyzywać. Mieli całkowitą rację, pamiętam jak Liam wykorzystywał ją w dzieciństwie jak nie miał na lody, bo już stracił i wyciągał kasę ode mnie. To było tak dawno, a ja wciąż to rozpamiętuje. Kocham wspominać chwile z dzieciństwa i nie raz nie dwa oglądam przy tym grube albumy. No, ale co ja mogę poradzić na to, że mama mnie tego nauczyła? No chyba nic.
Reszta wieczoru była dość szalona. No tak wielka impreza u One Direction. Musiało być sporo znanych gwiazd i dużo znajomych. Chłopcy planowali tą imprezę od paru miesięcy, ponieważ ona miała promować ich nową płytę TMH <3
szczególnie za moim słodziakiem. Kocham go całym sercem i nie wyobrażam sobie, życia bez niego.
Po chwili do domu wparował mój prywatny błazen- Louis. Zawsze sprawiał, że na mojej twarzy gościł uśmiech. Umiał mnie pocieszyć i rozśmieszyć do łez. I to w nim kocham najbardziej, miły, czuły i z poczuciem humoru. Jak zwykle przywitałam się z nim przyjacielskim przytulasem i buziaczkiem w policzek. To była taka nasza mała tradycja. Od zawsze tak robiliśmy, od kiedy tylko ja z Liam'em poznałam chłopców. No właśnie Liam. Mój najlepszy przyjaciel, któremu mogę powiedzieć o wszystkim. Jest idealny jak każdy z tych pięciu wariatów. Moje myśli przerwał głośny krzyk dochodzący z ogrodu. To był chłopak, który jako ostatni zaprzątał moje myśli.
-Aaaaaa! [T.I] RAAATUUJJ! - krzyczał do mnie Liam wbiegając do salonu przez drzwi od tarasu, a zaraz za nim wbiegł zdyszany Harry.
-Harry spokojnie. Odłóż ten pistolet na wodę- mówiłam spokojnie do loczka.
-Ale kochanie, on zaczął- tłumaczył się mój wybranek.
-Liam?-spojrzałam na niego pytająco.
-No może i tak. Ale należało mu się. On zjadł moje ciastka!- krzyczał tak głośno, że mogłabym ogłuchnąć.
-Harry?- tym razem moje spojrzenie powędrowało na mojego ukochanego.
-No.. Ja.. Bo ten- jąkał się mój chłopak- Nie wiedziałem, że są jego- tłumaczył się.
-Dobra skończcie bo to dziecinne chłopacy! Zachowujecie się jak dzieci! Jak się uspokoicie to wtedy możemy pogadać! - krzyknęłam i wybiegłam z salonu biegnąc w kierunku mojej sypialni. Nie byłam na nich zła, chciałam się tylko dowiedzieć czy przyjdą mnie przeprosić. Nie myliłam się, bo już po moim wejściu do pokoju usłyszałam pukanie do drzwi i ciche szepty "co my jej powiemy"- "nie wiem, a co by chciała usłyszeć?"- "skąd ja mam to wiedzieć?" - "stary jesteś jej chłopakiem"- "oj tam czepiasz się szczegółów". Na tym ich rozmowa zakończyła się. Słyszałam jeszcze tylko "Chłopaki my wychodzimy, będziemy za 10 minut." i trzaśnięcie drzwiami... Nie miałam już na nic siły, a dziś wieczorem impreza. Zakluczyłam się w moim pokoju i wzięłam długą kąpiel. Owinęłam się w biały ręcznik i weszłam do pokoju. A tam? A tam Harry i Liam z wielkim bukietem róż. Rozbawił mnie ten widok, chciałam nadal być silna i nie pokazywać rozbawienia, ale mi nie wyszło i wybuchnęłam śmiechem. Oni spojrzeli się na siebie jak na idiotów, a po chwili równocześnie kiwnęli głową i podbiegli do mnie, i zaczęli mnie gilgać. Nie mogłam przestać się śmiać, a oni wciąż nie przestawali. To są moje wariaty- pomyślałam, a po chwili krzyknęłam resztkami sił "DOŚĆ!!!!" chłopacy momentalnie się ode mnie odsunęli i zrobili miny typu "zbity szczeniaczek" wiedzieli, że na mnie to podziała i nie będę ich wyzywać. Mieli całkowitą rację, pamiętam jak Liam wykorzystywał ją w dzieciństwie jak nie miał na lody, bo już stracił i wyciągał kasę ode mnie. To było tak dawno, a ja wciąż to rozpamiętuje. Kocham wspominać chwile z dzieciństwa i nie raz nie dwa oglądam przy tym grube albumy. No, ale co ja mogę poradzić na to, że mama mnie tego nauczyła? No chyba nic.
Reszta wieczoru była dość szalona. No tak wielka impreza u One Direction. Musiało być sporo znanych gwiazd i dużo znajomych. Chłopcy planowali tą imprezę od paru miesięcy, ponieważ ona miała promować ich nową płytę TMH <3
~Mrs.Styles

