czwartek, 28 marca 2013

Niall

Niall <3 





Siedziałam na werandzie okryta ciepłym kocem z ciepłą, malinową herbatą w ręku.  Na stoliku leżały trzy grube albumy. Koło mnie usiadł mój kochany mąż, był ze mną w każdej sytuacji złej i dobrej. Kochałam, kocham i kochać będę. Mam przy sobie wspaniałego mężczyznę. Zawsze mogę na niego liczyc, w każdej sytuacji jest przy mnie.

Pewnego dnia wraz z Niall'em wybraliśmy się na zakupy po ciuszki do naszego jeszcze nie narodzonego dzidziusia. Wybieraliśmy przeważnie różowe ciuszki, ponieważ na USG było widać, że to dziewczynka. Bardzo się cieszyłam, ale i też denerwowałam, bo to była już połowa 9 miesiąca. Chciałam już ją zobaczyć, ale bałam się szpitala. Miałam niezłą traumę z dzieciństwa... Kiedyś wycinali mi trzeciego migdała, a robił mi to jakiś bardzo niemiły lekarz. 


Wybraliśmy nawet wózek, ale tym razem stwierdziliśmy, że będzie on zielony. Poszliśmy do kasy, poczułam mocny skurcz brzucha. W sumie mogło się już zacząć, ale do terminu zostało jeszcze 15 dni. Nie chciałam powiedzieć o tym mojemu mężowi, żeby nie siać paniki w sklepie. Więcej takich skurczy nie miałam do czasu kiedy spotkaliśmy fanki Niall'a. Tak fanki, mój mąż należał do znanego boys-bendu One Direction. Mój misiaczek był tam wyjątkowy, jako jedyny pochodził z Irlandii. Byłam z niego strasznie dumna, ale wracając do mojej opowieści. Spotkaliśmy Directioner w centrum handlowym, były bardzo miłe. Jedna z nich spytała czy może dotknąć mojego brzucha, oczywiście zgodziłam się. To było słodkie. 
-Ałć! Niall zaczyna się!- powiedziałam spanikowana wśród fanek, kiedy dziewczyna zabrała rękę z mojego brzucha.
-Że co??? Już, ale jeszcze pół miesiąca!!!- Niall tak samo jak ja był spanikowany, ale zatrzymał zimną krew i poprosił jedną z dziewczyn, aby ta zadzwoniła po pogotowie.

Po 20 minutach byłam już w szpitalu. Od razu zabrali mnie na porodówkę. Strasznie się bałam....

*Oczami Niall'a*
Wbiegłem do szpitala. Nie wiedziałem gdzie iść, dlatego skierowałem się do recepcji.
-Przepraszam. Przed chwilą przywieziono tu moją żonę. Gdzie ją mogę znaleźć? - zapytałem.
-A jak pana żona się nazywa? - kobieta odpowiedziała mi pytaniem na pytanie, ale w sumie nie dziwie jej się też bym tak zrobił.
-[T.I] Horan- powiedziałem z pośpiechem w głosie.
-A tak. Pańska żona została przewieziona na porodówkę.
- Dziękuje bardzo.- Powiedziałem bo czym udałem się w skazane miejsce. Usiadłem na korytarzu i czekałem. Nic innego mi nie pozostało. Bolało mnie to, że Ona męczy się tam za ścianą, a ja? Ja jestem bezsilny. Nic nie mogę zrobić. Chciałbym, ale nie mogę. Niestety....

Po kilku godzinach z sali wyszedł lekarz. Jak poparzony podniosłem się z krzesła i podszedłem do niego.
-I co z nią? Jak ona się czuje? - zapytałem.
-Z panią [T.I] wszystko dobrze. Z pańskim synem również.- powiedział po czym odszedł. Ale zaraz powiedział SYNEM? Przecież  miała być córka!!!

Wszedłem spanikowany do sali i od razu moje spojrzenie powędrowało na szczęśliwą [T.I], była taka słodka, urocza aż biło od niej miłością. 
-Mamy synka- powiedziała.
-Tal, ale co teraz. Wszystkie ubranka są różowe..- powiedziałem z rezygnacją.
- Ale mamy zielony wózek- zaśmiała się moją żona. 

Nasz mały Zayn ma już 3 lata. Rośnie jak na drożdżach. Ma piękne niebieskie oczy i kręcone włosy.. Trochę z mamy i trochę z taty jak to mówi Louis. Kochamy się i nie mamy zamiaru przestać... 


Wiem, że końcówka mi nie wyszła, ale ogólnie ten imagin mi się nie podoba... 

~Mrs.Styles

niedziela, 24 marca 2013

Zayn :D


Wiem, że Zayn jest w większej części imagin'ów i większośc jest o nim i Harry'm, ale takie są zamówienia <3 Jeszcze dziś dodam z Niall'em <3

Imagin dla Pauliny <3







Znacie to uczucie kiedy wszystko traci sens? Kiedy wraz z odejściem bliskiej osoby odchodzi także sens życie? Kiedy ktoś mówi, że cię nie kocha, że to uczucie wygasło? Straszne. Prawda? 

Było mi ciężko ze świadomością, że nosze pod moim sercem dziecko osoby która tak naprawdę mnie nie kocha... Musiałam życ i funkcjonowac normalnie. Tylko był jeden mały problem miałam dopiero 19 lat, żadnego doświadczenia. Moi rodzice zginęli dwa lata temu w wypadku samochodowym, a ja mam miałam tylko jego. Teraz jestem zdana na siebie. Od jakiegoś czasu spałam w przytułku dla bezdomnych, nie było tu za ciekawie. Wszędzie brudno, zimno, nie było wody. Jedna wielka masakra. Dziś postanowiłam zmienic swoje życie i poszukac prace, mieszkanie. Chciałam żeby moje dziecko żyło w przyzwoitych warunkach. Po dwóch miesiącach rozłąki z moją najlepszą przyjaciółką Daniell zadzwoniłam do niej i poprosiłam o spotkanie. Oczywiście była bardzo zaskoczona moim telefonem, ale zgodziła się. Umówiłyśmy się w naszej ulubionej restauracji, to właśnie tam chodziliśmy całą paczką w wolnym czasie. Spotkanie miało odbyc się za dwie godziny, poszłam do "mojego pokoju" wzięłam jedyną torbę, którą zdążyłam zabrac w gniewie z domu Zayn'a i wyszłam. Musiałam się trochę ogarnąc, poszłam do najbliższego marketu jaki tylko był, poszłam do łazienki obmyłam twarz wodą, przeczesałam włosy szczotką i zmieniłam ubrania. Wyglądałam całkiem przyzwoicie, był tylko mały szczegół a mianowicie mój mały brzuch, to był piąty miesiąc i było widac, że jestem w ciąży. Dan musiałaby byc ślepa, żeby nie zauważyc. Nie zdążyłam się obejżec,a musiałam już iśc na umówione spotkanie. 


Kiedy ujrzałam moją najlepszą przyjaciółkę "rzuciłam" się na nią jak byśmy się wieki nie widziały, ona zrobiła podobnie. Gdy już od siebie odskoczyłyśmy Dan przeniosła wzrok na mój zaokrąglony brzuch...
- [T.I] ty jesteś, jesteś... w ciąży? - Zapytała z wyraźnym zdziwieniem w głosie.
- Tak... jak się pewnie domyślasz to dziecko jest Zayn'a - powiedziałam, a do moich oczu napłynęły łzy, nie miałam ochoty o tym rozmawiac, ale wiedziała, że prędzej czy później ta chwila nadejdzie.
- Tak, domyśliłam się. [T.I], on o tym wie? - I tak jak myślałam, będę musiała odpowiedziec na wszystkie pytania.
- Nie, on mi powiedział prosto w oczy, że mnie nie kocha.. Nie mogłam mu o tym powiedziec, w ten sposób zrujnowałabym mu karierę. 
- W ten sposób zrujnowałaś życie i sobie i temu dziecku, ale dobrze, nie będę cię tu przesłuchiwac, tylko powiedz który to miesiąc? 
- Połowa piątego... - powiedziałam. Z dziewczyną Liam'a rozmawiałam dośc długo, dziewczyna chciała, żebym zamieszkała z nią i z Liam'em, lecz ja stanowczo odmówiłam. 


Po jakimś czasie znalazłam pracę, mieszkanie.. wszystko zaczynało się układac, ale pewnego dnia wszystko znowu się zawaliło. Jak co rano wstałam z łóżka i skierowałam się do toalety. Przeglądając się w lustrze stwierdziłam, że wyglądam jak wieloryb, w końcu to był już ósmy miesiąc. Dziś miałam spotkac się z Dan, nikt oprócz niej nie wiedział, że jestem w ciąży. Do spotkania zostało 30 minut moja przyjaciółka miała przyjśc do mnie na babski wieczór. Siedziałam sama na kanapie oglądając jakieś telenowele, gdy zadzwonił mi telefon. Na wyświetlaczu ukazał się numer mojej kuzynki. Wiedziałam, że coś się stało ona nigdy nie dzwoniła do mnie tak bezinteresownie, strasznie się nie lubiłyśmy. Odebrałam, nie miałam innego wyjścia.
-Halo? - powiedziałam bezinteresownie.
- [T.I]? To ty? - powiedziała zapłakana Kamila.
- Tak to ja. Kamila co się stało? - zapytałam..
- Nasza, nasza babcia...
- Kamila do cholery jasnej, mów co się stało..- popędzałam dziewczynę.
- Ona zmarła dziś rano - dokończyła dziewczyna.
- Ale jak to? Co się stało? 
- To nie jest rozmowa na telefon. Pogrzeb jest w piątek o 16:00. Będziesz?
- Tak, oczywiście. Tylko mała prośba. Mogę się u ciebie zatrzymac? 
- Jasne.. To do zobaczenia. - powiedziała po czym się rozłączyła. 
Mój świat się zawalił. To był koszmar. Położyłam się na kanapie i płakałam.. Nie widziałam końca mojej rozpaczy. To była najbliższa rodzina jakąkolwiek miałam, a ona, ona tak po prostu odeszła. Nawet nie zdążyłam jej powiedziec, że zostanie prababcią. Z moich przemyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi, wtedy przypomniało mi się, że Dan miała mnie odwiedzic. Poszłam jej otworzyc, kiedy zobaczyła mnie taką zapłakaną od razu bez żadnych pytań, słów przytuliła mnie mocno do siebie. Po tym jak już się uspokoiłam, a z moich oczu nie wypływały już potoki łez opowiedziałam dziewczynie całą sytuację. Wysłuchała mnie przytuliła, doradziła zachowała się jak prawdziwa przyjaciółka. 

Postanowiłam pojechac do Polski na dłużej, wczoraj odbył się pogrzeb mojej babci, a zaraz po nim jakiś gościu z urzędu odczytał testament. Moja kochana babcia przepisała na mnie swój dom. Wtedy nie potrafiłam się z tego cieszyc. W Polsce zostałam jakieś 3 miesiące i to właśnie tu urodziłam moją małą Lidkę. Nazwałam ją tak na cześc mojej babci. Ona też się tak nazywała. Nie mogłam dłużej tu zostac, dusiłam się tu. Po za tym mój szef w Londynie miał już problemy i tak byłam mu wdzięczna, że zrozumiał moją sytuacje i dał mi tyle wolnego. Przez ten czas spędzony w Polsce bardzo zżyłam się z moją wcześniej nienawidzoną kuzynką Kamilą. Okazała się byc całkiem miła. 


No i dziś po długiej rozłące idę spotkac się z Dan. Moja przyjaciółka jest w ciąży. Tak strasznie się cieszę. Ona po raz pierwszy ujrzy na oczy moją małą Lidkę. Szłam przez park gdy nagle poczułam jak ktoś dotyka moje ramie. Myśląc, że to Dan energicznie się obróciłam i już chciałam krzyczec "cześc" gdy ujrzałam jego, Zayn'a Malik'a. Patrzył na mnie tymi swoimi oczami, były takie same jak wtedy gdy spojrzałam się w nie ostatni raz. 
- [T.I]? Ale się zmieniłaś.- powiedział.
- A za to ty nic - odpowiedziałam dośc spokojnie, ale w środku się we mnie gotowało. Już o nim zapomniałam, a on się tak po prostu pojawia.
- A ten maluszek to kto? Pracujesz jako opiekunka? - Dobił mnie tym pytaniem, przecież to było jego dziecko! Stwierdziłam, że to odpowiedni moment, żeby mu o tym powiedziec.
- Nie, nie pracuje jako opiekunka. To jest Lidka, nasza córeczka. - powiedziałam i chciałam już odejśc z małą gdy Zayn chwycił mnie za nadgarstek.
- Jak to nasze? To ja jestem ojcem? Ja jestem ojcem.! -wykrzyknął i mnie przytulił.
- Cieszysz się? - zapytałam niepewnie zszokowana jego reakcją.
- Jeszcze pytasz, bardzo cię, was kocham... Przepraszam za tą sytuację, to wszystko przez modest. Sama wiesz, że gdybym im odmówił z moją karierą było by krucho, przepraszam po twoim odejściu dopiero zrozumiałem jaka jesteś dla mnie ważna. Przepraszam.
- Nie martw się, już dawno przestałam się gniewac. - powiedziałam, a Malik wpił się w moje usta...





Ale długi !!! Zbieram zamówienia na imaginy <3

~Mrs.Styles