piątek, 12 lipca 2013

THE END

Hej... Piszę tu dla Was być może po raz ostatni. Mam łzy w oczach, ale muszę. Jak wiecie w maju zawiesiłam bloga przez to, że nie komentowaliście, a teraz kończę go z jednego powodu: nie mam już pomysłów.. Zaczęłam pisać opowiadanie z Liam'em na które nie mam czasu :( Muszę oba blogi zakończyć. Boli, cholernie boli.. Wiem ile to czasu spędzałam nad pisaniem imaginów.. Nawet zaliczyłam kilka nie przespanych nocek, bo miałam pomysły... A teraz? Teraz mogę siedzieć całą noc z laptopem w ręce i słowa nie napiszę. To nie daje mi już takiej radości jak na samym początku... Rozkleiłam się na dobre. Teraz ryczę jak głupia. Może kiedyś jeszcze tu wrócę, po latach wpiszę w wyszukiwarkę lhzln.blogspot.com i wyskoczy mi mój blog. Pokarze go moim dzieciom, mężowi i wspólnie zaczniemy się śmiać z mojej bujnej, młodej wyobraźni .
.. Może innym wydawać się to dziwne, ale dla mnie ten blog to początki mojego stawania się Directioner, to moje zwariowane życie, które zaczęłam przeżywać dzięki Wam i naszym idolom :') Nie chcę się zbytnio rozpisywać, bo kogo to obchodzi jak się z tym czuję... Więc bloga uważam za zamkniętego :(

Wasza na zawsze ~ Mrs.Styles




niedziela, 5 maja 2013

Zawieszam!

UWAGA!UWAGA!
ZAWIESZAM BLOGA!!!!!
NIE CHCĘ GO USUWAĆ, DLATEGO NA RAZIE ZAWIESZAM!
Wiecie dlaczego? Bo nic nie komentujecie! Ygh! To już jest wkurzające! Ja się tu staram i poświęcam dla WAS mój czas, a wy to tak chamsko olewacie -.-
To naprawdę boli. Na blogu jest prawie 3000 wyświetleń, a do imaginów czasami nie ma nawet jednego komentarza! Ygh! Może napiszę coś dla Was jak wrócę z Niemiec (17 maj). Ale po co wam to wiedzieć jak i tak macie mnie w czterech literach, nie przeczytacie, nie skomentujecie.. No pewnie!!!!!!

~Mrs.Styles

sobota, 27 kwietnia 2013

Harry

No miśki choć pod ostatnim postem nie było dwóch komentarzy piszę kolejnego imagin'a. Robię to tylko i wyłącznie dla Was i chciałabym abyście komentowali. Na pewno większość z Was także ma swoje blogi i wie jak to jest zaczynać.. Dlatego proszę Was KOMENTUJCIE <3
A teraz proszę imagin'a z Harry'm. Strasznie się nad nim napracowałam więc proszę skomentujcie <3



Harry 



Miłość rani i to bardzo. Nie w każdym przypadku jest odwzajemniana. Nie warto dawać sobie nadziei na odwzajemnienie tego pięknego uczucia. Może i zdarzają się wyjątki, ale są one rzadkie. Ale przecież większość ludzi na świecie jest szczęśliwa - To tylko pozory, a one często mylą.

Z samego rana obudziły mnie głośne krzyki mojej mamy. Jak zwykle, tata wrócił do domu w nocy. Pewnie znowu pijany. Ja już nie mam na to sił. Znoszę to, że bije mnie, ale cierpię kilka razy tyle, gdy podnosi rękę na moją mamę. Kocham ją nad życie i ona mnie też. Nie wiem dlaczego nie odejdzie od mojego opiekuna. Może się boi. Boi się reakcji ojca na wieść o rozwodzie z moją matką. Nie wierzę, że to akurat musiało się stać w mojej rodzinie. Wszystko zaczęło się kilka lat temu, kiedy mojemu tacie rozpadła się firma, a wszystkie koszty zostały na głowie mojej mamy...
Od tamtego czasu rodzice wciąż się kłócą, tata nie ma dla mnie czasu. Zmienił się nie do poznania. Jakiś czas temu wszystko zaczęło się co raz szybciej walić. W końcu i mama straciła pracę, a w domu brakowało pieniędzy na chleb. Byłam zmuszona do poszukania jakiejkolwiek pracy. Znalazłam ją. Zaczęłam pomagać w piekarni w moim rodzinnym mieście Holmes Chapel. Poznałam tam całkiem miłego chłopaka o imieniu Harry. Mogłam z nim porozmawiać. Choć nie znaliśmy się zbyt długo wiedziałam, że mogę mu o wszystkim powiedzieć. To jemu zwierzałam się z moich problemów osobistych. Jemu i mojej najlepszej przyjaciółce Katy. Znałyśmy się od piaskownicy. Nasi ojcowie prowadzili wspólną firmę. Katy w domu miała to samo piekło co ja. Rozumiałyśmy się wzajemnie jak siostry, tak też się traktowałyśmy, ponieważ obie byłyśmy jedynaczkami. Z tego co opowiadał mi Harry, on też nie miał w życiu łatwo. Jego rodzice rozwiedli się jak był mały, ale przynajmniej miał dobry kontakt z obojgiem rodziców. Harry naprawdę mi się podobał, jednak nigdy mu o tym ni powiedziałam. Nie miałam odwagi...
Po pięciu minutach po obudzeniu się zbiegłam na dół. Moja mama leżała w kuchni z zakrwawionym nosem. Strasznie się o nią bałam. Podbiegłam do niej nie zważając uwagi na mojego ojca stojącego mi na drodze po prostu go przepchnęłam na bok...
-Mamo, nic ci nie jest?- zapytałam troskliwie. Naprawdę się o nią bałam. Teraz wiedziałam, że nie mogę tak tego zostawić i jak najszybciej muszę pomóc mojej mamie uwolnić się od tego drania.
-Nie córeczko, dam sobie radę. Idź na górę, muszę porozmawiać z ojcem- moja rodzicielka chyba nie zdawała sobie sprawy jaki on w tej chwili był nie bezpieczny. 
-Nie zostawię cię z nim sam na sam. Nie ma mowy - kategorycznie odmówiłam. Moja mama wiedziała, że ze mną nie wygra. Wolała nie protestować. Ona bardzo dobrze mnie zna i wiedziała, że się nie poddam i nie opuszczę pomieszczenia bez niej. Mama zamieniła kilka cichych słów z moim ojcem i wyszła z kuchni, a ja od razu za nią. Nie wiedziałam co zrobię gdy będę z nim sama. Wtedy byłabym zdolna do wszystkiego dlatego postanowiłam opuścić kuchnie. Mama poszła do naszego pokoju, ponieważ od jakiegoś czasu spałyśmy razem. Ona się go po prostu bała, a ja w pełni ją rozumiałam. 
-Mamo wiesz, że tak dłużej nie może być! On nas kiedyś wykończy. Ja już mam dość! Chcę się wyprowadzić! Rozumiesz!?- miałam nadzieję, że mama choć tym razem mi przytaknie i wyprowadzimy się od ojca. Zostawimy go samego i zaczniemy od nowa. Po prostu spróbujemy być szczęśliwe.
-Wiesz, że bym chciała, ale, ale....
-Ale co? Boisz się? A to nie ty mi zawsze powtarzałaś, że czasami trzeba zaryzykować, aby posmakować szczęścia? To nie ty mi zawsze powtarzałaś, że trzeba spełniać swoje marzenia? A wiesz jakie są moje? Takie, żebyśmy oboje były szczęśliwe - podchodząc do mamy wycierałam łzy jakie wypływały z moich dużych niebieskich oczu, przytuliłam ją i wyszeptałam do ucha - ja chce po prostu, żebyśmy obie były szczęśliwe. Rozumiesz?
-Rozumiem cię córeczko. Masz rację. Bierz walizkę i pakuj swoje rzeczy. Tata jest na dole. Wyjdziemy przez okno - i tego mi w niej brakowało. Tej spontaniczności i radości z życia - Ale gdzie my pójdziemy?
-Tym się nie martw mam plan.
Wyciągnęłam mój telefon z kieszeni i wybrałam numer Harry'ego. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty i pi, pi, pi, pi... Nie wiedziałam dlaczego nie odebrał. Zawsze ode mnie odbierał. Więc postanowiłam zadzwonić do jego mamy Anne. Na szczęście ona odebrała. Opowiedziałam jej w skrócie o zaistniałej sytuacji i poprosiłam ją o nocleg. Mama Harry'ego miała wielkie złote serce i oczywiście zgodziła się na to abyśmy u nich na jakiś czas zamieszkały. Dla mnie to była naprawdę korzystna sytuacja, byłam bliżej Harry'ego i dalej od mojego ojca.  
Po dwóch godzinach byłam już w moim tymczasowym domu. Pani Anne pokazała nam nasze pokoje. Ja postanowiłam rozpakować moje rzeczy, a moja mama z panią Anne urządziły sobie godzinę szczerości. Po rozpakowywaniu się usiadłam na "moim" łóżku i wyciągnęłam słuchawki. Nagle usłyszałam jak drzwi od pokoju się otwierają. Otworzyłam oczy i ujrzałam jego, miłość mojego życia z jakąś dziewczyną. 
-Hej [T.I]. To jest Michalina. Moja nowa dziewczyna. - "Moja nowa dziewczyna" po jego słowach do moich oczu napłynęły łzy. Nie wiedziałam jak mam się zachować w tej sytuacji. Podeszłam do niej i podałam rękę przedstawiając się. To zabolało, tak cholernie zabolało. Myślałam, że przez ten czas zbliżymy się do siebie, jednak z moich planów nici. Następnego dnia od rana razem z Harry'm poszliśmy do pracy, ale nie było tak jak zawsze. Każdego dnia nasza droga do piekarni była kolorowa, pełna żartów, a dzisiejsza? Szara, cicha, po prostu bez życia, a wszystko przez jedno głupie uczucie MIŁOŚĆ!

*Oczami Harry'ego*

[T.I] od wczoraj zachowuje się jakoś dziwnie. Nie wiem czy to przez tą sprawę z ojcem czy przez Michalinę. Nie umiem jej rozgryźć. Zawsze mówiła głośno o tym co myśli i czuje więc nie było większego problemu. Bardzo ją lubię, ale nasze relacje są czysto przyjacielskie. Mogę na nią zawsze liczyć. Traktuje ją jak przyjaciółkę. O wszystkim mogę jej powiedzieć. Kocham ją, ale jak straszą siostrę. Nic więcej i nie wiem czy to dlatego... 

*Twoimi oczami* 

Kurczę! Wszystko się wali! Ale w sumie jestem już do tego przyzwyczajona, że w moim życiu nie ma żadnych mężczyzn. Nie wiem co mam robić! Błagam, niech mi ktoś pomoże!

#3 miesiące później...

Moi rodzice są już po rozwodzie. Mój tata musiał się wynieść z naszego domu, a my tam wróciłyśmy. A co z    Harry'm? Harry jest wciąż z Michaliną! Ja wciąż nie mogę się pozbierać. Zamknęłam się w sobie i nie chce z nikim rozmawiać. Moja mama jest szczęśliwa i tylko to mnie trzyma przy życiu. Szczęście mojej mamy. Katy i jej mama też wzięły sprawy w swoje ręce i wyrzuciły jej ojca z domu.. 
Wstałam rano i zeszłam na dół, widząc moją mamę uśmiechniętą i krzątającą się po kuchni na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Moja rodzicielka jak zwykle przywitała mnie przytulasem i buziakiem w policzek. Zamieniłam z nią kilka słów i zrobiłam sobie śniadanie. Mama musiała dziś wyjść, bo miała rozmowę o pracę. Widać było, że się denerwuje, ale już nie chciałam jej tym męczyć. Po dwunastej zadzwoniła Katy.
-Czego? - zapytałam dość oschle. 
-To ja chcę cię zaprosić na imprezę, a ty mi tu z czego wyskakujesz!?
-Nigdzie nie idę! Nie mam zamiaru! - wkurzona się rozłączyłam. Nie mam pojęcia dlaczego tak na to zareagowałam...
Po przemyśleniu całej sprawy napisałam do przyjaciółki sms-a "Przepraszam Cię Katy. Strasznie się czuję. Ciągle zadręczam się jedną myślą. Sama powinnaś wiedzieć czym :( Ogarnę się i na pewno wpadnę :* Nie gniewaj się". Od razu po odłożeniu telefonu poszłam się szykować. 

*Oczami Harry'ego*

Nie wiem co się dzieje z [T.I]. Nie chce ze mną w ogóle gadać! Na szczęście dziś się spotkamy.. Katy zaprosiła mnie na imprezę. Mam nadzieje, że będę mógł z nią porozmawiać! Przyszedłem do Katy troszkę wcześniej, ponieważ prosiła mnie o pomoc przy powieszaniu balonów. 
-O hej Harry- przywitała się ze mną dziewczyna, co ja również zrobiłem- A to jest? - zapytała.
-To jest Michalina, moja dziewczyna. [T.I] na pewno ci coś o niej mówiła.
-A tak. Teraz pamiętam.Katy.
-Michalina. 
Wszedłem na stół i poczułem lekkie wibrowanie. Spojrzałem na telefon domowniczki był to sms od [T.I]
-Katy. sms ci przyszedł..
-Od kogo?
-Od [T.I]!
-Odczytaj na głos.
-Oke. Przepraszam Cię Katy. Strasznie się czuję. Ciągle zadręczam się jedną myślą. Sama powinnaś wiedz.. - nie zdążyłem dokończyć, bo właścicielka telefonu wydarła mi go z rąk i resztę sms-a przeczytała sama. Ale mnie ciągle dręczyła jedna myśl "Co się stało [T.I]?". Właśnie teraz miałem okazje się dowiedzieć, ponieważ akurat weszła do domu Katy. Chciałem się z nią przywitać, ale ominęła mnie szerokim łukiem. Nie wiedziałem co się dzieje...

*Twoimi oczami* 

-Co ona tu robi? - podeszłam do Katy i przywitałam się z nią właśnie tym tekstem.
-Nie mam pojęcia. Sama bym chciała wiedzieć...
Zaczęłam gawędzić z dziewczyną. O tym i o tamtym totalnie zapominając o bożym świecie. Chyba tego było mi trzeba.
Goście zaczęli się już powoli schodzić.. Katy nie zaprosiła ich sporo. To byli sami przyjaciele. Tylko i wyłącznie osoby, którym mogłam ufać pomijając Michalinę. Wszyscy żartowali, śmiali się. Ja jakoś nie miałam na to humoru, a popsuł się on do końca kiedy Harry zaczął rozmowę o tym co mi się stało.
-[T.I]? Co ci jest? Dlaczego się nie śmiejesz? Mogę to wiedzieć do cholery jasnej?
-Nie powiem ci! 
-A jak nie mi to komu?
-Na pewno nie tobie! Mogę cię prosić na słówko Michalina? - poprosiłam dziewczynę i pociągnęłam ją na drugi koniec ogrodu. 
-*-
-Wiesz jaki masz przy sobie skarb? Nie strać go. Daj mu tyle szczęścia ile będziesz potrafiła! Kocham go całym sercem, ale nie powiem mu  tego bo chce, żeby był szczęśliwy. Rozumiesz? Daj mu to szczęście! Nie chce, aby czegoś mu w życiu zabrakło. Daj mu to szczęścia, a ja odejdę, aby Wam go nie zabierać! Dbaj o ten skarb i obiecaj, że nigdy niczego mu przy tobie nie zabraknie. Obiecujesz? 
-Oo-o-bie-e-ecuj! - powiedziała lekko zdezorientowana. Wróciłyśmy razem, obie zapłakane. Powiedziałam, że na mnie już czas, przytuliłam się z każdym z osobna i odeszłam...
W domu napisałam list pożegnalny do Harry'ego, który po jakimś czasie wylądował w jego skrzynce pocztowej. Wyszłam z domu i skierowałam się na dworzec pkp. Sprawdziłam rozkład jazy, następny pociąg jechał za 30 minut. Przez ten czas mogła pomyśleć czy naprawdę warto się zabić dla jednej miłości. Przecież miałam jeszcze mamę, Katy i wiele innych przyjaciół, ale jak obiecałam tak postanowiłam zrobić. Usiadłam na starym murku i czekałam. Na co? Na pociąg z którym przyjdzie śmierć.
Za dwie minuty pociąg miał przejeżdżać właśnie koło mnie. Wstałam z murku stanęłam bliżej torów, a gdy pociąg był prawie przy mnie skoczyłam. Zmarłam na miejscu nie było już dla mnie ratunku. 

*Oczami Harry'ego*
Chyba zaczynam coś czuć do [T.I]. Brakuje mi tamtej [T.I] z którą mogłem się pośmiać, popłakać i wszystko na raz. Muszę jej o tym powiedzieć. Nie wiem czy ona odwzajemnia moje uczucie, ale chcę, żeby wiedziała. 
-*-
Zadzwonił dzwonek do drzwi usłyszałem głośny płacz Pani [T.N] i mojej mamy. Zszedłem na dół cicho po schodach. I usłyszałem tylko: "Ale jak ja mam powiedzieć Harry'emu, że ona nie żyje?"
-Mamo co się stało?
-[T.I], ona, ona skoczyła pod pociąg- nie mogłem w to uwierzyć. Dlaczego nie dociekałem w jej problemy? Przecież wiedziałem, że coś jest nie tak! A teraz muszę żyć z tym, że prawdopodobnie miłość mojego życia właśnie zginęła! Pomyślałem, że może zostawiła mi maila, albo sms-a... Ale nic z tych rzeczy. Moim ostatnim ratunkiem była skrzynka pocztowa. Kiedy zszedłem na dół już wszyscy tam byli. Poszedłem do skrzynki, nie myliłem się. [T.I] zostawiła list pożegnalny. Aby go przeczytać postanowiłem iść w "nasze" miejsce. 
Będąc już na miejscu otworzyłem kopertę i zacząłem czytać.

Drogi Harry :*

Pewnie kiedy to czytasz mnie już nie ma na tym świecie, ale nie załamuj się! Zrób to dla mnie i bądź silny! Wiedz tylko, że kocham Cię ponad życie, którego teraz już nie mam. Nie mogłam patrzeć na Ciebie i Michalinę, to za bardzo bolało, ale nie martw się, obiecała mi, że będzie o Ciebie dbać. Przekaż mojej mamie, że bardzo ją kocham i dziękuje za wszystko co dla mnie zrobiła. Podziękuj również twojej mamie za wsparcie w trudnych chwilach. Pozdrów ode mnie naszych przyjaciół i moją kochaną "siostrę" - Katy. Podziękuje wszystkim za te wspólne chwile. Powiedz, że moje życie bez nich nie było by tak kolorowe. To chyba na tyle. Dziękuje Wam wszystkim, że wspieraliście mnie w trudnych chwilach. 
Harry pamiętaj, że zawsze Cię będę kochać <3 
Wasza na zawsze [T.I]


Wróciłem do domu cały zapłakany rzuciłem im list na stół i pobiegłem do siebie do pokoju. To tak bolało. Straciłem najważniejszą osobę w moim życiu... straciłem sens życia. 


Mam nadzieję, że się podoba <3 

~Mrs. Styles

czwartek, 25 kwietnia 2013

PODZIĘKOWANIA :D

Dziękuje Wam wszystkim za to, że czytacie mojego bloga. Wiem, że czasami imaginy mi nie wychodzą, a szczególnie końcówki, ale staram się to robić jak najlepiej. Bardzo zależy mi na waszej opinii na temat jak piszę. Prawie nic nie komentujecie, a wyświetleń jest już ponad 2300. Naprawdę miło jest czytać komentarze dotyczące własnych prac. Pewnie większość z Was też ma swoje blogi i wie jak to jest czytać komentarz typu "Świetnie piszesz. Czekam na kolejnego imagin'a" 

To na prawdę jest miłe.. Była bym wdzięczna gdyby choć pod każdym z imagin'ów pojawiły się z 2 komentarze :D 

Dziękuje za uwagę <3 
~Mrs.Styles

Liam


Ohahh.... <3
Brak wenny :( Ale specjalnie dla Was napiszę imgin'a z Liam'em <3
Może to jest takie nico, ale jest :(
Proszę o komentarze <3


Liam 

Szłam przez park trzymając w ręku ciasto, które miałam zanieść mojemu ukochanemu Liam'owi z okazji dwudziestych urodzin. Idąc wpadłam na kogoś i ujrzałam ją. Byłą dziewczynę mojego narzeczonego, 
Danielle Peazer. Piękna dziewczyna, wspaniała tancerka z niesamowitą urodą. Czego chcieć więcej? No właśnie nie wiem. A jednak Liam wybrał mnie. Nie mam pojęcia dlaczego. Może jednym z powodów było to, że znaliśmy się od małych brzdąców i nie chciał mi zrobić przykrości. No, bo co ja taka tam [T.I] mogłam mu dać? Chyba nie za wiele, tylko, że ja kochałam go całym sercem. Nie wiem jak było z jego ex, nigdy o to nie pytałam, po prostu nie miałam odwagi.
-Oj. Przepraszam- powiedziałam cicho i chciałam już odejść, gdy dziewczyna zaczęła mnie wołać.
-[T.I]! Ty jesteś dziewczyną Liam'a. Mojego Liam'a. - dodała po chwili.
-O ile się nie mylę to już nie jesteście razem. Tak? Teraz to jest mój chłopak- Jak ona mogła w ogóle tak mówić "mojego Liam'a"? Co to miało w ogóle znaczyć!?
-Wiesz nie chce cię martwić, ale właśnie od niego wracam. Właśnie do siebie wróciliśmy i kazał ci przekazać, że masz się jak najszybciej wyprowadzić!- powiedziała z głupim uśmiechem na twarzy. Moje uczucia wtedy były nie do opisania. Nie wiem czemu, ale jej uwierzyłam. Gwałtownie się odwróciłam, aby dziewczyna nie ujrzała łez spływających po moich policzkach.
-To ciasto to na urodziny Liam'a? Może ja je wezmę?- wtedy już nie wytrzymałam. Po raz kolejny się odwróciłam, jednym ruchem ręki otarłam moje gorzkie łzy żalu, wyjęłam ciasto z pudełka i rzuciłam nim prosto w twarz Danielle i odeszłam zostawiając dziewczynę.

Poszłam do naszego domu Liam'a. Nie zastałam go tam. Bez większego zastanowienia wyjęłam wielką walizkę i zaczęłam się pakować. Kiedy wszystko miałam gotowe napisałam krótki list pożegnalny w którym wyraziłam swoje uczucia jakimi darzę osobę Liam'a. Liścik odłożyłam na jego dużym łóżku w sypialni, zadzwoniłam po taksówkę i wyjechałam.

*oczami Liam'a*

Ja już nie daję rady. Dziś znowu odwiedziła mnie Danielle. Ona nie rozumie tego, że ja jej nie kocham. Jedyną miłością mojego życia jest [T.I].

-*-
Wchodząc do domu krzyknąłem głośne [T.I]. Nikt mi nie odpowiedział, moja pierwsza myśl była taka, że [T.I] poszła pod prysznic lub po prostu ma słuchawki na uszach i mnie nie słyszy. Postanowiłam, że obejdę dom i sprawdzę gdzie kryje się moja ukochana. Zacząłem od kuchni.. Tam jej nie było. Poszedłem do naszej łazienki na dole, tam również jej nie było. Obszedłem cały parter domu i nigdzie jej nie było. Myślałem, że może jest do góry, ale tam też jej nie zastałem. Moją ostatnią nadzieję była sypialnia.. Otworzyłem cicho drzwi, ale tam również nie było [T.I]. Nie wiedziałem co mam robić. W sumie nie było jeszcze późno, ale zacząłem się martwić. Szybko wyjąłem telefon z kieszeni spodni i wydusiłem numer mojej narzeczonej. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci, czwarty i pi,pi,pi,pi. Nie odebrała. Przecież ona zawsze odbiera- pomyślałem. Chcąc pomyśleć co robić usiadłem na łóżku w sypialni. Wtedy ją ujrzałem, małą karteczkę leżącą obok mnie. Wziąłem ją do ręki i zacząłem czytać.
"Liam, bardzo, ale to bardzo Cię kocham. Wiem, że Ty i Dan znowu jesteście razem. Tylko szkoda, że dowiedziałam się tego od niej, a nie od ciebie. Muszę odejść nie wytrzymam tej presji. Pamiętaj, że bardzo Cię kocham. Gdybyś kiedyś czegoś potrzebował dzwoń śmiało.Gdybyś czasami był w naszym rodzinnym miasteczku to daj znać. Spotkamy się tam gdzie zawsze <3 . Pamiętaj, że nigdy nie wymarzę uczuć jakimi Cię darzę <3 
Twoja na zawsze [T.I]"
Po przeczytaniu tej wiadomości od [T.I] po raz kolejny wyjąłem telefon i wybrałem numer mojej ukochanej. I znowu to męczące słuchanie sygnałów... W końcu odebrała.
-Halo?- usłyszałem jej słodki głos w słuchawce mojego telefonu.
-Odebrałaś, dzięki bogu- zamruczałem cicho pod nosem.- gdzie ty się podziewasz? Martwię się o ciebie skarbie.
-Liam? Nie pomyliłeś czasem numerów? Nie powinieneś czasami dzwonić do Dan?- słyszałem to załamanie w jej głosie. Lekko pociągała nosem co znaczyło, że płacze i to przez nią. Przez moją byłą dziewczynę Dan.
-Nie! Ona cię oszuka..
-Liam. Przepraszam, że ci przerywam, ale muszę kończyć. Mama mnie woła... Pa - powiedziała i usłyszałem tylko ciche pi, pi, pi co oznaczało, że się rozłączyła. Chodziłem po całym domu nie wiedząc co mam zrobić. Po pewnym czasie wpadłem na pomysł, że pojadę do naszej rodzinnej miejscowości. Teraz miałem przerwę w trasie i przy okazji odwiedzę stare zakątki. Z samego rana spakowałem swoje walizki i pojechałem na lotnisko gdzie wykupiłem bilet pierwszą klasą. Po godzinie byłem już w samolocie. Już nie mogłem się doczekać kiedy ją w końcu zobaczę. 

-*-
Lot minął bardzo spokojnie. Zrobiłem wielką niespodziankę mojej mamie, która w ogóle nie wiedziała o moim przyjeździe. Po przywitaniu się z mamą odłożyłem walizki i poszedłem do [T.I].
Ale nie zastałem jej na miejscu. Od jej mamy dowiedziałem się, że poszła się przejść od razu wiedziałem gdzie jej szukać. Poszedłem do miejsca gdzie pierwszy raz się spotkaliśmy. Siedziała na bujanej ławeczce, a jej włosy falowały na wietrze. Wyglądała tak samo jak 15 lat temu. Tylko była dojrzalsza i piękniejsza. 
Podszedłem do niej cicho i pocałowałem ją w policzek, a dziewczyna odsunęła się ode mnie. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Wiedziałem, że nie chce ze mną rozmawiać. Potrzebowała czasu. 
-Co ty tu robisz?- powiedziała równie oschle jak 15 lat temu kiedy się tu spotkaliśmy.
-Przyjechałem pogadać
-Nie mamy o czym? 
-A jednak mamy. Dan.. ona cię oszukała. My do siebie nie wróciliśmy. To są jej wymysły.. Zrozum mnie..
-Nie! Nie chce tego słuchać.! - wykrzyczała i odeszła. Nie mogłem tak tego zostawić. Na pewno nie! Obiecałem sobie, że ją odzyskam. Moje życie bez niej nie miało sensu. Ona była moim życiem.
-*- 
Po powrocie do domu wpadłem na fajny pomysł, ale żeby go zorganizować musiałem się wysilić. 
Pojechałem do sklepu i kupiłem wszystko co było mi potrzebne. Była godzina 21:00 wiedziałem, że [T.I] o 22:00 wychodziła na balkon. Musiałem się pośpieszyć, aby zdążyć. Dochodziła już 22:00 miałem nadzieję, że mój plan wypali.

*Twoimi oczami* 

Jak zawsze o 22:00 wyszłam na balkon. Ujrzałam wielki serduszko ułożone ze świeczek, a w nim Liam z butelką szampana i dwoma kieliszkami. 
-Co ty tu robisz?
-Chce cię odzyskać. Dobrze wiesz, że to Dan kłamie. Nigdy nie chciałbym do niej wracać. Kocham ciebie i tylko ciebie. Rozumiesz?
-Rozumiem. Ja też cię kocham mój głuptasie.. Poczekaj zejdę na dół..
Schodząc na dół myślałam tylko o nim i o nikim innym. Tylko ten kto kocha potrafi zrobić coś tak szalonego dla drugiej osoby. 


Miłość jest nie przewidywalna. Potrafi mocno zranić, ale i też uszczęśliwić człowieka... 


~Mrs.Styles

PROSZĘ O KOMENTARZE!!!!

sobota, 20 kwietnia 2013

Louis


To jest jeden z moich pierwszych imagin'ów jakie napisałam... <3 



Jesteś z Londynu masz 19 lat, chodzisz tam do liceum. Stałaś sobie pod ścianą na przerwie, nagle wpadł na ciebie jakiś chłopak, który miał na sobie czerwone spodnie, bluzkę w paski i szelki. Przez niego upadły ci wszystkie notatki.
L: Oj przepraszam, jestem tu nowy i jakoś się nie mogę odnaleźć. Jeszcze raz przepraszam.- zaczął zbierać twoje rzeczy.
Ty: Nic się nie stało, wiem jak to jest. W końcu sama chodzę tu dopiero dwa tygodnie.
L: Oo.. no to chyba jedyna mnie rozumiesz.
Ty: Jak chcesz to mogę cię chociaż trochę oprowadzić, bo już mniej więcej wiem gdzie co jest.
L: No ok..
Poszliście na obchód. Chodziliście tak do póki nie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Poszłaś na nią z chęcią, ponieważ to była godzina wychowawcza. Usiadłaś sama w ławce. Potem weszła nauczycielka i powiedziała że macie nowego ucznia w klasie, kiedy spojrzałaś żeby zobaczyć kto to ujrzałaś Louisa. Usiadł koło ciebie w ławce, a inne dziewczyny patrzyły się na ciebie z zazdrością, w końcu był bardzo ładny.  Zaczęliście się śmiać. Wasza nauczycielka uspokoiła was uwagą bo inaczej nie szło, cały czas rozmawialiście. Po lekcjach Louis odprowadził cię pod sam dom, a potem zaprosił na kawę. Odłożyłaś torbę i poszliście. Ty miałaś chłopaka, który mieszkał ok. 35km od ciebie, dlatego nie widywaliście się tak często jak chciałaś. Przyjeżdżał do ciebie raz na dwa tygodnie, to już nie wyglądało jak miłość  tylko jak przyjaźń. Bliżej byłaś z Louisem niż z Joshem. Pewnego wieczoru to było ok. godziny 23:30 napisała do ciebie przyjaciółka, ten sms był dla ciebie wielkim szokiem. Napisała ci że ona i Josh są parą. Załamałaś się i zadzwoniłaś do Louisa. On zaproponował ci że do ciebie przyjedzie, oczywiście zgodziłaś się. Potrzebowałaś jego wsparcia. Kiedy przyjechał rzuciłaś mu się na szyję i zaczęłaś płakać. Louis mocno cię przytulił i powiedział że idzie do x Faktora. Bardzo się ucieszyłaś. Po tym jak pozbierałaś się po ciosie jaki zadały ci osoby bardzo dla ciebie ważne zaczęłaś z Louisem chodzić na randki. Bardzo ci się spodobał, zawsze mogłaś na niego liczyć. Po pewnym czasie byliście już parą. Wtedy nadszedł czas aby jechać na przesłuchania do x Faktora. Louis się dostał. Byłaś z niego bardzo dumna. Po pewnym czasie Louis założył zespół z chłopakami z x Faktora. Spędzał z nimi wiele czasu, zaprzyjaźnili się a zespołowi nadali nazwę „One Direction”. Chłopcy zajęli 3 miejsce w x Faktorze. Nie podobało im się to, myśleli że stać ich na więcej. Niall cierpiał najbardziej, przez to 3 miejsce bardzo zżyliście się ze sobą. Prawie cały wolny czas spędzaliście w swoim gronie. Po jakimś czasie chłopacy podpisali kontrakt. Zaczęli dawać występy, zdobywać fanów i sławę.  Ty i Louis nie byliście już tą samą parą co kiedyś. Bardzo się od siebie oddaliliście. Widziałaś że nie patrzy na ciebie tak jak kiedyś, a w dodatku musiał jechać w trasę koncertową i zostawić cię na kilka miesięcy. Bardzo przez niego cierpiałaś. Wiedziałaś że jego kariera jest dla niego ważna dlatego trzymałaś język za zębami. Tłumiłaś to wszystko w sobie, a kiedy on wyjechał kupiłaś sobie mieszkanie(bo od pewnego czasu mieszkaliście razem). Spakowałaś się i pojechałaś, zmieniłaś numer telefonu, nie chciałaś się kontaktować z Louisem. Kiedy on wrócił po kilku miesiącach nie zastał ciebie w domu, zostawiłaś mu tylko karteczkę z napisem „Kochanie nie mogę dłużej tak żyć!! Bardzo cię kocham i nigdy nie przestanę, ale to nie jest to samo co na początku, zmieniłam swój numer telefonu więc nie dzwoń. Nie szukaj mnie najlepiej zapomni. Wiem że w tej chwili bardzo cię ranię, ale nie potrafię dłużej tak żyć !! Chciałabym teraz być z tobą, ale nie potrafię. Twoja na zawszę [T.I]”. Louis usiadł na łóżko zadzwonił po chłopaków i zaczął płakać. Stwierdził że jego życie straciło sens.  Chciał się nawet zabić, jednak chłopaki zawsze go od tego odciągnęli. Szukali cię cały czas bo Louis zaczął pić, nic już do niego nie docierało. Pewnego dnia przeczytałaś artykuł w gazecie „Louis Tomilson i złamane serce. Czy przez taką błahostkę zapije się na śmierć??”. Kiedy to przeczytałaś od razu chwyciłaś za telefon i wydusiłaś numer domowy Louisa. W słuchawce telefonu usłyszałeś głos Harrego :
H: Tak słucham tu Harry Styles.
Ty: Harry, tu [T.I] co się dzieje z Louisem??
H: Gdzie jesteś, dobrze że dzwonisz chłopak całkowicie stracił rozum, siedzi w swojej sypialni płacze i pije, nic nie jadł już od tygodnia. Przyjeżdżaj tu szybko.
Ty: Ok. zaraz będę, ale nie mów mu że przyjadę.
H: Ok. pośpiesz się.
Włożyłaś swój płaszczyk, buty i wybiegłaś z mieszkania. Prawdę mówiąc ty też cierpiałaś z powodu tak długiej rozłąki z Louisem. Kiedy już byłaś przed jego domem wzięłaś klucze i pobiegłaś do drzwi. Sama weszłaś do środka bo miałaś jeszcze klucze od domu. Wbiegłaś do salonu w którym stał zniecierpliwiony Harry.
Ty: Gdzie on jest ??
H: Do góry w sypialni.- od razu tam pobiegłaś, siedział tyłem. Kiedy weszłaś powiedział:
Lo: Harry wyjdź, przecież wiesz że nie pije obiecałem sobie że wezmę się w garść i o niej zapomnę.
Ty: Czyli mnie już nie potrzebujesz ??
Lo: [T.I] co ty tu robisz ??
Ty: Przyjechałam bo dopiero teraz przejrzałam na oczy jaki błąd popełniłam. Kocham cię i mam nadzieję że ty mnie jeszcze też. Chce odbudować to wszystko. Przepraszam cię za te błędy które popełniłam. Wybaczysz mi ??
Lo: Wybaczyłem ci już jak tylko cię tu zobaczyłem. Ja też chce zacząć od nowa. Kocham cię.
Koniec  tego pięknego wydarzenia uczciliście pocałunkiem. Potem Louis ci się oświadczył, wzięliście ślub a na miesiąc miodowy pojechaliście na Karaiby. The end.


~Mrs.Styles

piątek, 19 kwietnia 2013

Moje wypracowanie na polski - Niall

Hahaha... nie wiem po co Wam to wstawiam, ale nie mam imagin'a i tak jakoś nie mam weny :(

Proszę ... :***


Szłam spokojnie przez park słuchając piosenek mojego ulubionego zespołu Linkin Park. Ich piosenki mnie uspokajały. Mogłam choć na chwilę odbiec  od mojego codziennego życia, kłótni i zapachu alkoholu unoszącego się po całym domu, a raczej mieszkaniu, w którym mieszkałam z czwórką młodszego rodzeństwa i moimi opiekunami. Nie chciałam ich nazwać rodzicami z bardzo ważnych powodów o jakich nigdy nie chciałam mówić. Twierdziłam, że jestem dość silna, aby sobie poradzić. Jednak tak nie było. Mój tata coraz więcej pił. Już się nie powstrzymywał. Niestety moja mama poszła w jego ślady. Oboje co wieczór byli pijani. Czego nie znosiłam ani ja ani moje młodsze rodzeństwo. Już kilka razy była u nas opieka społeczna. Moja rodzicielka zawsze obiecywała poprawę, jednak nigdy nie dotrzymała słowa.
Idąc alejką drzew wpadłam na kogoś i upadłam. Kiedy otworzyłam oczy ujrzałam pięknego chłopaka o blond włosach. Nie powiem, był bardzo przystojny, a pierwsze wrażenie zrobił olśniewające. Jego piękne, niebieskie oczy, cudowny uśmiech, a włosy, ułożone choć pozostawione w lekkim nieładzie. Po prostu chodzący ideał. Do tej pory nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, ale jednak ona istnieje.
-Nic ci nie jest? – zapytał lekko zakłopotany chłopak.
-Nie. Wszystko w porządku – powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy. Chłopak wysunął w moją stronę dłoń, abym mogła się podnieść z zimnego podłoża na którym tymczasowo siedziałam.
-Jestem Niall- powiedział czule mój towarzysz- A ty?- dodał po chwili.
-Ja jestem Ania. Miło mi cię poznać – Nie wierzę, że on ma na mnie taki wpływ. W jeden, małej chwili moje wszystkie problemy uleciały. Wiedziałam, że to początek naszej, niezwykłej przyjaźni.
3 lata później…
Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Ja i Niall jesteśmy zaręczeni. On zrobił światową karierę i jest jednym z członków zespołu One Direction. Oboje postanowiliśmy, że zaadoptujemy moje młodsze rodzeństwo, które aktualnie przebywa w domu dziecka. Z moimi rodzicami nie utrzymuję kontaktu. Wszystko zaczyna się układać.  Właśnie dziś z moim przyszłym mężem jedziemy na ostatnią rozmowę do miejsca zamieszkania mojej najbliższej rodziny. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze moje rodzeństwo wróci z nami do domu. Bardzo bym tego chciała. Od czasu kiedy postawiłam się moim rodzicom patrzę na świat przez różowe okulary i nie widzę opcji, żeby się mogło nie udać. Wszystko musi się udać. Kiedyś w końcu musi być dobrze. Tak? Muszę obudzić Niall’a jeżeli chcemy zdążyć, ale znając życie on i tak będzie chciał zjeść śniadanie. Ahh.. ten mój żarłok. 
30 minut później…
Na szczęście zdążymy na wcześniej umówione spotkanie. Strasznie się denerwuje i po raz pierwszy od dłuższego czasu pomyślałam, że coś może się nie udać. Nie mogę dopuszczać do siebie takich myśli, bo później będę się denerwować, a tego nie chcę.
Niall strasznie się śpieszy. Cały czas powtarzam mu żeby choć trochę zwolnił, ale on wciąż swoje „Nic nam nie będzie”. Jednak ja wole być ostrożna.  Byliśmy już prawie na miejscu. To było ostatnie skrzyżowanie i miałam zobaczyć się z moim rodzeństwem, a tu nagle wielkie BUUMM!! Nie wiedziałam co się dzieje, pamiętam tylko krzyk, ból, a potem już nic. Obudziłam się w jakimś jasnym pomieszczeniu. Ta biel raziła mnie w oczy. Po chwili zorientowałam się, że jestem w szpitalu. Strasznie bolała mnie głowa, ale wciąż jedna myśl nie dawała mi spokoju „Co z Niall’em!?”. Po pewnym upływie czasu wszystko zostało mi wyjaśnione. Niall potrzebował przeszczepu serca. Inaczej by nie przeżył. Darzyłam go wielką miłością i to ja wolałam umrzeć niż dać mu odejść. Poddałam się wszelkim badaniom jakie tylko zalecił mi lekaż. Po raz ostatni poszłam ujrzeć mojego na zawsze Niall’a. Usiadłam przy jego łóżku i zaczęłam mówić.
-Niall. Wiem, że jesteś w śpiączce, ale wiem też, że mnie teraz słyszysz. Mówię do ciebie po raz ostatni, ponieważ postanowiłam uratować ci życie. Mam nadzieję, że zajmiesz się moim rodzeństwem. Bardzo cię kocham i nie mogę pozwolić, żebyś to ty odszedł z tego świata. Obiecuje, że będę nad wami czuwać tam z góry- opuściłam wzrok na dół, a z moich oczu popłynęły łzy- kocham cię- wyszeptałam i odeszłam ostatni raz spoglądając w kierunku mojego narzeczonego.
Po kilku godzinach mnie już nie było na tym świecie. Operacja się udała, a Niall przeżył. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nie popełniłam błędu. Jestem z nim cały czas, a moje serce bije dla niego.


I jak podoba się?? Ile za nie dostanę? 
Proszę o ocenę na dole <3 

~Mrs.Styles 

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Niall

Ten imagin dedykuje Justynie Walczak. Dziękuje za to, że załatwiłaś nam aż tyle lajków na naszą stronkę na fb <3 Po prostu dziękuje za to, że jesteś <3





W końcu nadszedł najważniejszy dzień w moim życiu. Denerwuje się jak nigdy. Na sobie mam białą suknię, włosy z prostych pozawijane w loki, a to wszystko zrobione dla jednej osoby - mojego przyszłego męża Niall'a Horan'a. Kocham go całą sobą i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jest moim tlenem, źródłem energii. 

Już za kilka godzin będę Panią Horan. Panią [T.I] Horan. Myślę, że to nazwisko ładnie prezentuje się z moim imieniem, a mój kochany wybranek zawsze przyznaje mi racje. Trochę zaczyna mnie to denerwować, bo zachowuje się tak jakby nie miał własnego zdania. Ale razem damy radę. Wieżę w nas. Kochamy się, a to chyba jest najważniejsze. Za niego mogłabym oddać życie. Nie wiem czy on czuje to samo, ale w końcu za kilka godzin mamy się związać na zawsze. Jego fanki w tej chwili szaleją gorzej niż ja. I pomyśleć, że ja też byłam jedną z nich. Nasza ławeczka w parku zrobiła swoje. Oboje postanowiliśmy, że nasz ślub odbędzie się właśnie tam, a na nasze wesele będzie mogła wejść każda Directioner. Niall nie chciał się na początku zgodzić, ale jak poprosiłam, aby się postawił na ich miejscu zgodził się. Uwierzcie, że nie było łatwo. Niall jest strasznie uparty i nic na to nie poradzę, ale ja mam swoje sposoby. Oczywiście na nasz ślub wynajęliśmy najlepszą ochronę. Nasze wesele miało odbyć się niedaleko parku, w którym nasze spojrzenia po raz pierwszy się spotkały. Zatonęłam w jego niebieskich tęczówkach. Pamiętam, że kiedy spojrzał na mnie tymi oczami wypadł mi z ręki mój telefon i słuchawki, a ja usiadłam na ławkę. Niall podbiegł do mnie i zapytał czy wszystko w porządku podnosząc mój telefon. Ja tylko lekko się uśmiechnęłam, byłam w wielkim szoku. Wyszłam tylko na spacer, a spotkałam jednego z pięciu idoli. To było jeszcze za czasów x-Faktor'a. Kocham  ten program, bo dzięki niemu właśnie spotkałam miłość mojego życia. Jeszcze wtedy mój przyszły mąż nie wiedział, że jestem Directioner. Dopiero wtedy kiedy wyciągnął słuchawki, a z mojego telefonu zaczęło na max'a lecieć WMYB zaczął się śmiać i zapytał "Fanka!?", a ja "Nie Directioner'ka, a ty jesteś Niall. AAAAAAAAAA". Nasza pierwsza rozmowa była naprawdę zabawna. Moi znajomi kiedy dowiedzieli się o tym, że poznałam Niall'a wyśmiali mnie, ale kiedy nasze wspólne zdjęcia pojawiły się na moim facebook'u i twitter'ze Niall'a zaczęli mnie przepraszać, ale po co? Ja już dawno o nich zapomniałam i nie miałam zamiaru zaczynać od początku. Jedynym chłopakiem z którym utrzymywałam kontakt był Max. Mój najlepszy przyjaciel, który jako jedyny mnie wtedy nie wyśmiał. Zawsze mogę do niego iść. To jemu mogę wszystko powiedzieć, mogę mu się wygadać, razem popłakać. Zastępuje mi moją przyjaciółkę, której tak naprawdę nie mam. Szczerze mówiąc żyje w środowisku chłopaków. Jedynymi dziewczynami z którymi mogę porozmawiać są Daniell i Perri <3 Była jeszcze Eleanor, ale jej nie lubię. Nie będę wymieniać dlaczego. Powiem tylko tyle, że ona naciąga Louis'a, ale to już nie moja sprawa. No więc wracając do sprawy dziś ma odbyć się nasz ślub. Jestem strasznie zdenerwowana, ale z drugiej strony nie mogę się doczekać. Nie wiem jak teraz mam sobie radzić z moimi uczuciami...


-*- 

Stoję przed ołtarzem i za chwilę mam powiedzieć to jedno ważne słowo "Yes-Tak" Strasznie się denerwuje, ale dam radę. Na nasz ślub przyszło sporo Directioner. Nie myślałam, że aż tyle dziewczyn nas zaakceptuje. Stały tam z wielkimi transparentami "Szczęścia na nowej drodze życia dla Niall'a i [T.I]", "Kochamy Cię Niall. Jeżeli jesteś szczęśliwy to my też". Prawie wszystkie płakały. Co bolało i mnie. Naprawdę wiem jakie to jest uczucie kiedy twój idol się żeni, ale nigdy nie myślałam, że na miejscu panny młodej będę ja. Gdyby ktoś pięć lat temu w tym samym parku powiedział, że tutaj wyjdę za mąż za Niall'a Horan'a wyśmiałabym go. 

-*-

I już po wszystkim. Oboje jesteśmy szczęśliwi. Naprawdę nie wiem jak teraz mam wyrazić swoje uczucia. Zanim mój kochany mąż powiedział sakramentalne "tak" spojrzał się w stronę fanek i krzyknął "przepraszam Was, ale to dla mnie naprawdę ważne". To było słodkie, a w moim oku zakręciła się łza. Teraz przed nami wesele, a potem noc poślubna....


~Mrs.Styles

środa, 10 kwietnia 2013

Niespodzianka :D

Hejooo <3
Ale mnie moja wychowawczyni wku***ła :<
No to chyba na tyle (ale dziś mało się rozpisałam) <3










Nie wiesz kiedy przyjdzie czas na miłość. Są zauroczenia, zakochania, ale miłość jest tylko jedna i jedyna.
Czasami nasz rozum mówi źle. Od czasu do czasu trzeba zaufać sercu, ono często ma racje. 
Miłość- pojęcie które jest różnie rozpatrywane przez ludzi, dla jednych to pocałunki, dla innych przytulanie, a jeszcze dla innych sex. A dla mnie? Dla mnie miłość to niezwykłe uczucie którym darzy się drugą osobę. Nie potrzeba mi wiele do szczęścia. Wystarczy mi on i stos naleśników z nutellą. 
On jest moim szczęściem, moją miłością, natchnieniem, źródłem energii i robi takie dobre naleśniki. 


Wraz z Niall'em pojechaliśmy na zakupy. Nasz koszyk był pełny po brzegi. Gdyby mógł to by całą Biedronkę wykupił. Poszliśmy jeszcze do kiosku, aby kupić jakąś gazetę dla mnie i pojechaliśmy do naszego domu. Zayn  jako jedyny obecny przywitał nas bardzo przyjacielsko.
 -Mój kochany słodziak, jak zawsze uroczy i miły- powiedziałam po wejściu do domu, na co Zayn mocno mnie przytulił. Usiedliśmy sobie na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać o imprezie, którą dziś wieczorem robią wszyscy chłopcy. Oczywiście w domu One Direction. Mieszkałam z nimi od roku, nigdy się nie nudziliśmy i nie nudzimy. No może ja trochę jak oni wyjeżdżają w trasy. Wtedy tak strasznie za nimi tęsknie, a
 szczególnie za moim słodziakiem. Kocham go całym sercem i nie wyobrażam sobie, życia bez niego.
Po chwili do domu wparował mój prywatny błazen- Louis. Zawsze sprawiał, że na mojej twarzy gościł uśmiech. Umiał mnie pocieszyć i rozśmieszyć do łez. I to w nim kocham najbardziej, miły, czuły i z poczuciem humoru. Jak zwykle przywitałam się z nim przyjacielskim przytulasem i buziaczkiem w policzek. To była taka nasza mała tradycja. Od zawsze tak robiliśmy, od kiedy tylko ja z Liam'em poznałam chłopców. No właśnie Liam. Mój najlepszy przyjaciel, któremu mogę powiedzieć o wszystkim. Jest idealny jak każdy z tych pięciu wariatów. Moje myśli przerwał głośny krzyk dochodzący z ogrodu. To był chłopak, który jako ostatni zaprzątał moje myśli.
-Aaaaaa! [T.I] RAAATUUJJ! - krzyczał do mnie Liam wbiegając do salonu przez drzwi od tarasu, a zaraz za nim wbiegł zdyszany Harry.
-Harry spokojnie. Odłóż ten pistolet na wodę- mówiłam spokojnie do loczka.
-Ale kochanie, on zaczął- tłumaczył się mój wybranek.
-Liam?-spojrzałam na niego pytająco.
-No może i tak. Ale należało mu się. On zjadł moje ciastka!- krzyczał tak głośno, że mogłabym ogłuchnąć.
-Harry?- tym razem moje spojrzenie powędrowało na mojego ukochanego.
-No.. Ja.. Bo ten- jąkał się mój chłopak-  Nie wiedziałem, że są jego- tłumaczył się.
-Dobra skończcie bo to dziecinne chłopacy! Zachowujecie się jak dzieci! Jak się uspokoicie to wtedy możemy pogadać! - krzyknęłam i wybiegłam z salonu biegnąc w kierunku mojej sypialni. Nie byłam na nich zła, chciałam się tylko dowiedzieć czy przyjdą mnie przeprosić. Nie myliłam się, bo już po moim wejściu do pokoju usłyszałam pukanie do drzwi i ciche szepty "co my jej powiemy"- "nie wiem, a co by chciała usłyszeć?"- "skąd ja mam to wiedzieć?" - "stary jesteś jej chłopakiem"- "oj tam czepiasz się szczegółów". Na tym ich rozmowa zakończyła się. Słyszałam jeszcze tylko "Chłopaki my wychodzimy, będziemy za 10 minut." i trzaśnięcie drzwiami... Nie miałam już na nic siły, a dziś wieczorem impreza. Zakluczyłam się w moim pokoju i wzięłam długą kąpiel. Owinęłam się w biały ręcznik i weszłam do pokoju. A tam? A tam Harry i Liam z wielkim bukietem róż. Rozbawił mnie ten widok, chciałam nadal być silna i nie pokazywać rozbawienia, ale mi nie wyszło i wybuchnęłam śmiechem. Oni spojrzeli się na siebie jak na idiotów, a po chwili równocześnie kiwnęli głową i podbiegli do mnie, i zaczęli mnie gilgać. Nie mogłam przestać się śmiać, a oni wciąż nie przestawali. To są moje wariaty- pomyślałam, a po chwili krzyknęłam resztkami sił "DOŚĆ!!!!" chłopacy momentalnie się ode mnie odsunęli i zrobili miny typu "zbity szczeniaczek"  wiedzieli, że na mnie to podziała i nie będę ich wyzywać. Mieli całkowitą rację, pamiętam jak Liam wykorzystywał ją w dzieciństwie jak nie miał na lody, bo już stracił i wyciągał kasę ode mnie. To było tak dawno, a ja wciąż to rozpamiętuje. Kocham wspominać chwile z dzieciństwa i nie raz nie dwa oglądam przy tym grube albumy. No, ale co ja mogę poradzić na to, że mama mnie tego nauczyła? No chyba nic.

Reszta wieczoru była dość szalona. No tak wielka impreza u One Direction. Musiało być sporo znanych gwiazd i dużo znajomych. Chłopcy planowali tą imprezę od paru miesięcy, ponieważ ona miała promować ich nową płytę TMH <3


~Mrs.Styles

niedziela, 7 kwietnia 2013

Niall

Hejka <3 Co tam u Was? Bo ja dziś odebrałam stypendium xd Wczoraj cały czas zacieszałam, bo był konkurs na imagin'a a główną nagrodą jest wygranie książki o 1D "Siła marzeń. Życie w One Direction". I taka dziewczyna z ponad 80 imagin'ów musiała wybrac tylko 7 i ja się tam znalazłam.. Normalnie do tej pory nie mogę uwierzyc... <3 Ale ja was tu zanudzam, a wy chcecie imagin'a. Więc proszę ...

Imagin z dedykacją dla Justyny Walczak. Dziękuje Ci, że z nami byłaś, że poświęciłaś trochę swojego czasu dla nas. Bardzo Cię polubiłam i nie chce żebyś odchodziła no, ale cóż to twoja decyzja. Zawsze będziemy o Tobie pamiętać. Nie zapomnij o nas <3

Niall <3





No i w końcu w domu, szkoda tylko, że w pustym. No tak co się dziwić. Przecież nie mam dziewczyny, rodzina daleko. A przyjaciele? Byli ze mną w tresie i teraz też są w swoich domach i pewnie odpoczywają, a ja zadręczam się moją samotnością. Chociaż mam jeszcze [T.I]. Moją sąsiadka. Może i głupio to zabrzmi, ale wiem o niej wszystko, a tak naprawdę ze sobą nie rozmawialiśmy. Kilka razy mijaliśmy się na ulicy mówiąc ciche "cześć".
Wiem, że słucha Linkin Park, lubi czytać biografie, ma niebieskie oczy, kocha jeść gruszki, jej ulubionym kolorem jest różowy. Po prostu znam ją w każdym calu, a ona ledwo wie, że ja istnieje.

Ale ciężko jest wstać. Naprawdę chciałbym się chociaż dziś odespać, ale jak zwykle nie mogę, bo mam kolejny wywiad. Kiedy już udało mi się podnieść mój zacny tyłek z mojego łoża poszedłem do łazienki. Ułożyłem trochę włosy zostawiając je w lekkim nieładzie. Chciałem jeszcze iść do pokoju przebrać bluzkę, bo przed chwilą upaćkałem się żelem do włosów kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zszedłem na dół i otworzyłem drzwi nie zważając na wielką plamę widniejącą na mojej bluzce. Za nimi stała ona, taka piękna, nie widziałem jej od kilku miesięcy. Moje uczucia się odnowiły, stała tam, a ja nie wiedziałem co mam zrobić.
-Hej. Masz może pożyczyć cukier?- I wszystko jasne, przyszła po cukier.
-Tak. Jasne. Wejdź do środka.- powiedziałem po chwili, gdy dotarło do mnie, że wpatruje się w nią jak głupi.
[T.I] weszła do środka, jak zwykle idealna. Od kiedy dowiedziałem się, że lubi Linkin Park sam zacząłem ich słuchać. Powoli zaczynam się w to wkręcać. Są spoko. Kupiłem sporo przedmiotów z nimi, ich bioografie, płyty, kubek itp.
Mojej sąsiadce chyba się to spodobało, bo zaczęła się wypytywać gdzie kupiłem te rzeczy. No, ale w końcu nasza pogawędka musiała się skończyć, bo ja miałem za godzinę wywiad, a ona musiała przygotowywać imprezę urodzinową na którą mnie przy okazji zaprosiła. Powiedziała również, że mogę zabrać chłopców.

Wywiad przebiegł dość szybko i przyjemnie. Powiedziałem chłopakom, że jesteśmy zaproszeni na tą imprezę, bardzo się ucieszyli, ponieważ to jedna z imprez która ma odbyć się z osobami w naszym wieku, a nie z jakimiś starymi biznesmenami bez poczucia humoru. Kiedy byliśmy już u mnie na chacie przypomniałem sobie, że nie mam prezentu dla [T.I] więc postanowiłem dać jej kubek z Linkin Park, który dopiero dziś mi doszedł. Wziąłem pudełko i opakowałem wraz z chłopakami. Szczerze mówiąc nie wyszło nam to zbyt dobrze, ale jakoś daliśmy radę.

Po piętnastu minutach byliśmy już przed drzwiami domu mojej sąsiadki. Już na zewnątrz było słychać głośną muzykę. W końcu jakaś normalna impreza- pomyślałem. Zadzwoniłem do drzwi raz, drugi, trzeci, czwarty i nikt nie otwierał dlatego postanowiliśmy wejść do środka. Sporo ludzi, głośna, dobra muza, słodkie, kwaśne, słone przekąski. To się nazywa impreza. Już na samym początku przywitała nas [T.I].

Impreza była super, już po godzinie urwał mi się film, pamiętam jedynie jakiś urząd papierki, podpisy. Nic więcej. Otworzyłem oczy i ujrzałem to co chciałem widzieć każdego ranka. Obok mnie leżała [T.I]. Tak słodko spała, aż żal było mi jej budzić, ale musiałem wyjaśnić całą sytuację.
-[T.I], wstawaj, tu Niall- mówiłem cicho.
-Mhm.. Jeszcze chwilę mamo- zamruczała, a na mojej twarz pojawił się szeroki uśmiech.
-Ej tu Niall- powiedziałem.
-Niall? Co ty robisz w mojej sypialni?
-Chyba raczej co ty robisz w mojej?- zaśmiałem się, a dziewczyna rozejrzała się po pokoju.
-No tak. Pamiętasz co się wczoraj działo?
-Nie. Nic, a nic.
Razem z [T.I] zeszliśmy na dół. Ja poszedłem do kuchni zrobić dla nas śniadanie, a moja towarzyszka poszła obejrzeć serial w telewizji. Nie zdążyłem wyciągnąć wszystkich składników i usłyszałem głośny krzyk [T.I]. Szybko pobiegłem sprawdzić co się dzieje. [T.I] trzymała w ręku jakieś papierki i płakała, podbiegłem do niej i wyrwałem  jej kartki z rąk i zacząłem czytać. Okazało się, że po pijaku podpisaliśmy akt małżeński. Byliśmy małżeństwem. Szczerze? To nie chciałem się z nią rozstawać. Wytłumaczyłem jej wszystko, moje uczucia do niej i to ile o niej wiem. Okazało się, że ona tez mnie bardzo lubi i nie chce zrywać naszego związku. Bardzo mnie to ucieszyło. Kocham ją i zawsze tak będzie <3


~Mrs.Styles

sobota, 6 kwietnia 2013

Louis

Hejka <3 Co tam u Was?
Ja się powoli rozkręcam z blogiem. W końcu <3 
Nawet moi rodzice się w niego wkręcili. Boże do czego to doszło!?
Ok nie zanudzam.. <3 

Louis <3






One Direction!? Zapatrzona w siebie banda pedałów!!! Nienawidzę ich! Lalusie jak nie wiem co! Niestety moja przyjaciółka bardzo ich lubi. Co dziennie chodzimy po Londynie i szukamy ich. Robię to tylko i wyłącznie dla niej. Nie mam zamiaru się nimi jarac. Po prostu nie przypadli mi do gustu. Wolę posłuchac Linkin Park czy ROOM 94.


Dziś po raz kolejny Monika wyciągnęła mnie, żeby połazic po centrum handlowym. Podobno te lalusie mają tam dziś byc. Nie mam najmniejszego zamiaru z nimi rozmawiac. Chociaż muszę przyznac, że ich ostatnia piosenka One Way Or Another czy jakoś tak jest całkiem spoko. Jak powiedziałam to mojej przyjaciółce to o mało co nie zaczęła piszczec i skakac. No, ale to szczegół.
Chodzimy po tej galerii już chyba z trzy godziny, na szczęście udało mi się namówic Monikę na przerwę w kawiarni. Zamówiłyśmy sobie po kawie mrożonej i jakieś ciastko. Siedziałam tam wpatrzona w nią. Wyglądała całkiem nieźle. Miała na sobie bluzkę, szare rurki i buty.
-Monika? Gdzie kupiłaś tą bluzkę?- zapytałam, ponieważ strasznie spodobał mi się ten krój.
-Tutaj za rogiem. Pokazac ci ten sklep jak skończymy kawę?
-Jasne.
Po wypiciu napoju poszłyśmy na dalsze zakupy. Monika tak jak obiecała, tak zrobiła. Wyglądał on mniej więcej tak. Niby ich nie lubiłam, ale skusiłam się na jedną z takich bluzek. Wybrałam . Nie wiem dlaczego akurat z Louis'em. Jakoś tak, chyba dlatego, że to on mi się z nich najbardziej podobał. Tak podobał mi się, tylko wtedy nie potrafiłam się do tego przyznac. Ich muzyka nie była wcale taka zła. Niekiedy lubiłam ich słuchac. Moją ulubioną piosenką jest "More than this".

Żeby nie miec, żadnych wątpliwości poszłam przymierzyc T-shirt, ale nie poszło tak jak chciałam.
Kiedy stałam w samym staniku ktoś odsłonił mi zasłonkę.
-Oj. Przepraszam panią. Nie chciałem.- szybko zasłoniłam bluzką biust i wpatrywałam się w chłopaka.
-Nic się nie stało. Jest ok. A teraz jak byś mógł to wyjdź mi z przymierzalni, a ja dokończę to co zaczęłam. A i mam taką prośbę, nie wchodź tu więcej dopóki nie wyjdę.- Chłopak wycofał się z szatni zostawiając mnie samą. Nawet nie zdążył dobrze wyjśc i usłyszałam głośne krzyki dziewczyn nie wiedziałam co się dzieje, ale postanowiłam w spokoju przymierzyc bluzkę. Pasowała akurat. Zdjęłam ją i ruszyłam do kasy.
Nigdzie nie mogłam znaleźc Moniki dlatego wysłałam jej sms-a, że idę do domu bez niej. Po chwili mi odpisała, że ok, a ona jeszcze pogada z Louis'em i Liam'em. Widocznie miała to szczęście i ich spotkała. Ja po drodze wstąpiłam jeszcze do empika gdzie kupiłam ich najnowszą płytę TMH. Na plakacie w centrum handlowym przeczytałam, że jutro mają podpisywanie płyt. Pomyślałam, że pójdę.

Wstałam wcześnie rano, ponieważ musiałam się przygotowac. Musiałam wyglądac zniewalająco, ale  postawiłam na naturalnośc. Zrobiłam lekki makijaż, założyłam bluzkę którą kupiłam wczoraj jakieś spodenki i szare trampki. Było lato, a tego dnia było jakieś 25 stopni więc mogłam postawic na taki strój.

Po kilku godzinach razem z Moniką stałyśmy na samym końcu kolejki do podpisywania płyt. Stwierdziłyśmy, że jak będziemy na końcu to będziemy mogły zamienic z nimi kilka zdań. Stałyśmy bardzo długo, a ludzi wciąż przybywało, oczywiście ich przepuszczałyśmy. No i w końcu przyszła kolej i na nas. Serce mi biło jak nigdy dotąd. Sama nie wiem dlaczego tak na mnie działali. Powoli zamieniałam się w Directioner. Oni byli na prawdę słodcy. Pierwszy siedział Harry na przywitanie powiedziałam "hej Lokusie" co wszystkich rozbawiło. Następny był Niall którego zaprosiłam do restauracji mojej mamy. Potem Zayn nasz Bad-boy któremu oddałam swoje lusterko. Liam słodziak.. nie mogłam się na niego napatrzec. No i w końcu Louis, mój ulubieniec, który stwierdził, że mnie już gdzieś widział. Ja oczywiście wiedziałam gdzie, ponieważ to on wszedł mi wczoraj do przymierzalni. Powiedział też że jestem fajnie uczesana, a miałam po prostu rozpuszczone włosy.

Jeszcze chwile porozmawiałyśmy z chłopcami i poszłyśmy do domu. Szczerze mówiąc nie byłam zainteresowana autografami. Wróciłam do domu i wyjęłam płytę i plakat z torebki.
Autograf Harry'ego "Dla [T.I]. Lokus Harry x"
Autograf Zayn'a "Dzięki za lusterko [T.I]. Zayn x"
Autograf Niall'a "Na pewno wpadnę coś zjeśc. Niall x"
Autogfaf Liam'a "Dla słodkiej [T.I]. Liam x"
Autograf Luis'a "Teraz wiem skąd Cię kojarzę. Wszedłem Ci do przebieralni. Jeszcze raz przepraszam.Chciałbym Cię zaprosic na ciastko i kawę. Zadzwoń XXX-XXX-XXX xxx. Louis =)"
Aż mnie zatkało. Nie wiedziałam co mam robic w takiej sytuacji, dlatego zadzwoniłam do Moniki. Strasznie ją zaskoczyłam. Moja przyjaciółka poradziła mi, żebym do niego zadzwoniła jak najszybciej, albo chociaż wysłała mu sms-a. Ale nie miałam odwagi z nim rozmawiac dlatego też wysłałam mu tą wiadomośc w której napisałam "Hej. Tu [T.I] to zaproszenie jeszcze aktualne?" na co odpisał "Hej. Miałaś zadzwonic :( A co do zaproszenia to nadal aktualne. Z resztą zaraz zadzwonie". Jego sms trochę mnie przeraził, ale jakoś dałam radę, Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i umówiliśmy się następnego dnia....

~Mrs.Styles


Ważne!

http://lhzln.blogspot.com/
                
^
|
|
|
Wejdź w ten link, a następnie kliknij w reklamę <3 Będę ci wdzięczna <3

Dla jasności, to jest reklama strony ceneo.pl Reklamuje ją, ponieważ  w taki sposób chce zarobic na koncert 1D. Dla ciebie to tylko kilka sekund, a dla mnie malutki kroczek w stronę spełnienia moich marzeń.

Każdy kto wejdzie w reklamę niech skomentuje tą notkę <3
Będzie prezent <3
~Mrs.Styles

czwartek, 4 kwietnia 2013

Liam

Hej xxx Dziś napiszę dla Was imagin z Liam'em. Przepraszam za tak długą przerwę, ale po pierwsze to było mi potrzebne, a po drugie na święta byłam u babci, a tam nie miałam dostępu do internetu. Co prawda chodziłam do kuzyna i ogółem, ale nie chciałam u niego pisac, bo to zajmuje sporo mojego czasu :) To na tyle, dzięki za uwagę :D 
Liam :*



Szkolna elita. No i wszystko jasne. Ludzie którzy są zapatrzeni w siebie, mają kasy w brud, i wszystko mają po prostu w dupie. Wiesz co? Też tak kiedyś myślałam, ale teraz wiem, że się pomyliłam. Ci ludzie też mają kompleksy, problemy w szkole jak i w domu. Są mili, opiekuńczy i uroczy, a w szczególności on, Liam, Liam Payne.

Kiedyś należałam do szkolnej elity. Od samego przedszkola byłam uważana za fajną, zabawną i miłą dziewczynę. Nauczyciele mnie lubili, uczniowie także. Czego chciec więcej? Ja chciałam chłopaka i miłości. Zakochałam się w chłopaku nie z mojej ligi, a on to wykorzystał. Zaczął ze mną chodzic, byłam naprawdę szczęśliwa. To dzięki mnie Max doszedł do naszej grupy. Wszyscy go polubili było naprawdę super, do czasu, do czasu kiedy Max ze mną zerwał. Ja zaczęłam rozpaczac, zamknęłam się w sobie, przestałam utrzymywac kontakty z przyjaciółmi. I tak właśnie o to straciłam moje "5 minut" sławy.

Już za kilka dni idę na imprezę ze "starymi" znajomymi. Znaczy się to jest nasz bal z okazji ukończenia studiów. Tak się cieszę, a w dodatku zaprosił mnie mój ideał. Tak na bal idę z Liam'em. Bardzo się cieszę, już nie mogę się doczekac. Dziś idę z dziewczynami wybrac kreacje. Już dawno nie byłyśmy razem na zakupach.

A co z Max'em? Został wydalony ze szkoły za aroganckie zachowanie w stosunku do nauczycieli, dyrektora i pracowników szkoły. Szczerze? Cieczy mnie ten fakt. Teraz jestem pewna, że nie będę musiała widywac tego dupka na co dzień w szkole.

~*~

To już dziś, za godzinę ma byc po mnie Liam. Nie potrafię opisac moich uczuc, które teraz muszę w sobie tłumic. To jest takie niezwykłe uczucie. Cała się trzęsę a moje oczy się szklą. Dla uspokojenia włączyłam sobie piosenki Linkin Park. Kocham je, bardzo mnie uspokajają. 

Słuchałam muzyki gdy nagle po moim ogromnym domu rozległ się głośny dźwięk. To Liam - pomyślałam i szybko lecz ostrożnie żeby się nie potknąc zbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi, a tam, a tam stał Liam, ale w dresach, a po jego policzkach spływały łzy. 
-Liam, co się stało?- coś musiało byc nie tak. Przecież nie płakał by z byle powodu.
-Pamiętasz moją małą siostrzyczkę Kaje? - zapytał, a ja zmieszana pokiwałam twierdząco głową -Przed chwilą zabrała ją karetka, ponieważ zaczęła się dusic, a ja nie mogłem sobie z tym poradzic. 
-Rozumiem, jedziesz teraz do niej?
-Tak, dlatego nie mogę iśc z tobą na imprezę.- powiedział- Ale ty idź sama. Na pewno będzie mnóstwo fajnych chłopaków.
-Nie ma mowy- zaprzeczyłam- Jadę z tobą. Nie zostawię cię tak. 

Bez żadnego dłuższego zastanowienia cofnęłam się do domu, założyłam jakieś szare rurki, luźną długą bluzę i zbiegłam na dół. Liam stał oparty o framugę wyglądał tak seksownie. Teraz wiedziałam dlaczego każda z dziewczyn zazdrościła mi tego, że to właśnie on mnie zaprosił.
Wzięłam kluczyki od auta i wyszłam z domu po drodze zgarniając Liam'a. Przez cały czas pocieszałam mojego towarzysza. Wiedziałam, że wszystko się ułoży. Przecież musiało. Wiem jak mu było ciężko, jego rodzice zginęli kilka lat temu w wypadku samochodowym, a jemu na głowę spadła młodsza siostrzyczka. Był dla niej jak tatuś. 

Kiedy dojechaliśmy do szpitala Liam wystrzelił z mojego samochodu jak torpeda. Biegł tak szybko, że ledwo go dogoniłam. Gdy dowiedzieliśmy się gdzie leży Kaja ruszyliśmy w kierunku wskazanym przez miłą panią w białym fartuchu do kolan. Przez ten cały czas mój przyjaciel przepraszał mnie za to, że spędzam ten dzień w szpitalu, a nie na zabawie, jednak jego gadanie skończyło się kiedy z sali dziewczynki wyszedł lekarz.
-I co z nią?- zapytał Liam, a ja stanęłam za nim.
-Wyjdzie z tego. To był po prostu bardzo silny kaszel. Dobrze pan zrobił dzwoniąc po pomoc- powiedział lekarz i odszedł.
-Widzisz, mówiłam, że wszystko się ułoży- powiedziałam do Liam'a kiedy oboje siadaliśmy na krzesłach.
-Dziękuje- powiedział.
-Nie masz za co. Postąpiłam tak jak chciałam i jestem zadowolona z takiej decyzji.
-Zadowolona? Siedzisz teraz w szpitalu z takim dupkiem jak ja zamiast bawic się w najlepsze. - zaskoczyła mnie jego wypowiedź, nie ukrywam, że fajnie byłoby bawic się z przyjaciółmi, ale zależało mi na jego obecności. To dla niego chciałam tam iśc.
-Nie jesteś dupkiem- powiedziałam oburzona- jesteś wspaniały. Liam teraz wiem, że Cię kocham. Kocham Cię, ale nie tak jak przyjaciela tylko tak jak kogoś kogo uważam za człowieka z którym chcę spędzic resztę moich dni. Pamiętam każdy dzień kiedy siedziałam w oknie mojego pokoju i czekałam aż Ty wyjdziesz na podwórko i wskoczysz w samych kąpielówkach do basenu, popływasz, wyjdziesz i położysz się na żółtym leżaku. Pamiętam każdy zawód kiedy się tam nie pojawiałeś, każdy raz kiedy dowiadywałam się, że masz nowe dziewczyny. To bolało, ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że cię kocham. - Powiedziałam to patrząc się prosto w oczy mojego wybranka, a on z taką czułością mnie pochłaniał. Nie mogłam uwieżyc, że powiedziałam mu to z taką łatwością. To była cudowna chwila której na pewno nie zapomnę do końca życia.
-[T.I] ja, ja nie spodziewałem się tego, ale czuję to samo. Ostatnio nie utrzymywaliśmy ze sobą kontaktu i to był błąd. Niby uważałem cię za przyjaciółkę, ale to było coś więcej. Dopiero teraz, po twojej wypowiedzi zrozumiałem co tak naprawdę czuję. [t.i] kocham cię i nie pozwolę ci więcej odejśc. Dziękuje ci za wsparcie w tak ciężkiej dla mnie chwili, tylko ty byłaś przy mnie. Kocham cię- Liam nie odrywał ode mnie wzroku, a ja w końcu poczułam, że coś dla kogoś znaczę. Po prostu czułam się przy nim bezpiecznie jak przy nikim innym. To było wspaniałe uczucie...

Nagle Liam wstał wyciągnął telefon i słuchawki z kieszeni, włączył muzykę.
-Mogę panią prosic? - zapytał wystawiając w moim kierunku dłoń, którą po chwili chwyciłam, aby pomógł mi wstac. Włożył mi jedną słuchawkę do ucha, a drugą sobie. Objął mnie w tali i przyciągnął do siebie zaczęliśmy się kołysac z boku na bok.

Ta chwila mogła by trwac wiecznie, nasze ciała były do siebie idealnie dopasowane. Czułam się znakomicie, nie idzie tego opisac słowami....



~Mrs.Styles

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Tatuaże :D

Hejo :3

Mam coś dla fanów tatuaży :* Mój kuzyn się rozkręca i prosi o lajki na facebook'u :D 


Może kiedyś zrobi pierwszy tatuaż Niall'owi? Lajknij proszę :* 


Z góry dzięki <3 ~Mrs.Styles

czwartek, 28 marca 2013

Niall

Niall <3 





Siedziałam na werandzie okryta ciepłym kocem z ciepłą, malinową herbatą w ręku.  Na stoliku leżały trzy grube albumy. Koło mnie usiadł mój kochany mąż, był ze mną w każdej sytuacji złej i dobrej. Kochałam, kocham i kochać będę. Mam przy sobie wspaniałego mężczyznę. Zawsze mogę na niego liczyc, w każdej sytuacji jest przy mnie.

Pewnego dnia wraz z Niall'em wybraliśmy się na zakupy po ciuszki do naszego jeszcze nie narodzonego dzidziusia. Wybieraliśmy przeważnie różowe ciuszki, ponieważ na USG było widać, że to dziewczynka. Bardzo się cieszyłam, ale i też denerwowałam, bo to była już połowa 9 miesiąca. Chciałam już ją zobaczyć, ale bałam się szpitala. Miałam niezłą traumę z dzieciństwa... Kiedyś wycinali mi trzeciego migdała, a robił mi to jakiś bardzo niemiły lekarz. 


Wybraliśmy nawet wózek, ale tym razem stwierdziliśmy, że będzie on zielony. Poszliśmy do kasy, poczułam mocny skurcz brzucha. W sumie mogło się już zacząć, ale do terminu zostało jeszcze 15 dni. Nie chciałam powiedzieć o tym mojemu mężowi, żeby nie siać paniki w sklepie. Więcej takich skurczy nie miałam do czasu kiedy spotkaliśmy fanki Niall'a. Tak fanki, mój mąż należał do znanego boys-bendu One Direction. Mój misiaczek był tam wyjątkowy, jako jedyny pochodził z Irlandii. Byłam z niego strasznie dumna, ale wracając do mojej opowieści. Spotkaliśmy Directioner w centrum handlowym, były bardzo miłe. Jedna z nich spytała czy może dotknąć mojego brzucha, oczywiście zgodziłam się. To było słodkie. 
-Ałć! Niall zaczyna się!- powiedziałam spanikowana wśród fanek, kiedy dziewczyna zabrała rękę z mojego brzucha.
-Że co??? Już, ale jeszcze pół miesiąca!!!- Niall tak samo jak ja był spanikowany, ale zatrzymał zimną krew i poprosił jedną z dziewczyn, aby ta zadzwoniła po pogotowie.

Po 20 minutach byłam już w szpitalu. Od razu zabrali mnie na porodówkę. Strasznie się bałam....

*Oczami Niall'a*
Wbiegłem do szpitala. Nie wiedziałem gdzie iść, dlatego skierowałem się do recepcji.
-Przepraszam. Przed chwilą przywieziono tu moją żonę. Gdzie ją mogę znaleźć? - zapytałem.
-A jak pana żona się nazywa? - kobieta odpowiedziała mi pytaniem na pytanie, ale w sumie nie dziwie jej się też bym tak zrobił.
-[T.I] Horan- powiedziałem z pośpiechem w głosie.
-A tak. Pańska żona została przewieziona na porodówkę.
- Dziękuje bardzo.- Powiedziałem bo czym udałem się w skazane miejsce. Usiadłem na korytarzu i czekałem. Nic innego mi nie pozostało. Bolało mnie to, że Ona męczy się tam za ścianą, a ja? Ja jestem bezsilny. Nic nie mogę zrobić. Chciałbym, ale nie mogę. Niestety....

Po kilku godzinach z sali wyszedł lekarz. Jak poparzony podniosłem się z krzesła i podszedłem do niego.
-I co z nią? Jak ona się czuje? - zapytałem.
-Z panią [T.I] wszystko dobrze. Z pańskim synem również.- powiedział po czym odszedł. Ale zaraz powiedział SYNEM? Przecież  miała być córka!!!

Wszedłem spanikowany do sali i od razu moje spojrzenie powędrowało na szczęśliwą [T.I], była taka słodka, urocza aż biło od niej miłością. 
-Mamy synka- powiedziała.
-Tal, ale co teraz. Wszystkie ubranka są różowe..- powiedziałem z rezygnacją.
- Ale mamy zielony wózek- zaśmiała się moją żona. 

Nasz mały Zayn ma już 3 lata. Rośnie jak na drożdżach. Ma piękne niebieskie oczy i kręcone włosy.. Trochę z mamy i trochę z taty jak to mówi Louis. Kochamy się i nie mamy zamiaru przestać... 


Wiem, że końcówka mi nie wyszła, ale ogólnie ten imagin mi się nie podoba... 

~Mrs.Styles