Proszę ... :***
Szłam spokojnie przez park słuchając piosenek mojego
ulubionego zespołu Linkin Park. Ich piosenki mnie uspokajały. Mogłam choć na
chwilę odbiec od mojego codziennego
życia, kłótni i zapachu alkoholu unoszącego się po całym domu, a raczej
mieszkaniu, w którym mieszkałam z czwórką młodszego rodzeństwa i moimi
opiekunami. Nie chciałam ich nazwać rodzicami z bardzo ważnych powodów o jakich
nigdy nie chciałam mówić. Twierdziłam, że jestem dość silna, aby sobie
poradzić. Jednak tak nie było. Mój tata coraz więcej pił. Już się nie
powstrzymywał. Niestety moja mama poszła w jego ślady. Oboje co wieczór byli
pijani. Czego nie znosiłam ani ja ani moje młodsze rodzeństwo. Już kilka razy
była u nas opieka społeczna. Moja rodzicielka zawsze obiecywała poprawę, jednak
nigdy nie dotrzymała słowa.
Idąc alejką drzew wpadłam na kogoś i upadłam. Kiedy
otworzyłam oczy ujrzałam pięknego chłopaka o blond włosach. Nie powiem, był
bardzo przystojny, a pierwsze wrażenie zrobił olśniewające. Jego piękne,
niebieskie oczy, cudowny uśmiech, a włosy, ułożone choć pozostawione w lekkim
nieładzie. Po prostu chodzący ideał. Do tej pory nie wierzyłam w miłość od
pierwszego wejrzenia, ale jednak ona istnieje.
-Nic ci nie jest? – zapytał lekko zakłopotany chłopak.
-Nie. Wszystko w porządku – powiedziałam z szerokim
uśmiechem na twarzy. Chłopak wysunął w moją stronę dłoń, abym mogła się
podnieść z zimnego podłoża na którym tymczasowo siedziałam.
-Jestem Niall- powiedział czule mój towarzysz- A ty?- dodał
po chwili.
-Ja jestem Ania. Miło mi cię poznać – Nie wierzę, że on ma
na mnie taki wpływ. W jeden, małej chwili moje wszystkie problemy uleciały.
Wiedziałam, że to początek naszej, niezwykłej przyjaźni.
3 lata później…
Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Ja i Niall jesteśmy
zaręczeni. On zrobił światową karierę i jest jednym z członków zespołu One
Direction. Oboje postanowiliśmy, że zaadoptujemy moje młodsze rodzeństwo, które
aktualnie przebywa w domu dziecka. Z moimi rodzicami nie utrzymuję kontaktu.
Wszystko zaczyna się układać. Właśnie
dziś z moim przyszłym mężem jedziemy na ostatnią rozmowę do miejsca
zamieszkania mojej najbliższej rodziny. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze moje
rodzeństwo wróci z nami do domu. Bardzo bym tego chciała. Od czasu kiedy
postawiłam się moim rodzicom patrzę na świat przez różowe okulary i nie widzę
opcji, żeby się mogło nie udać. Wszystko musi się udać. Kiedyś w końcu musi być
dobrze. Tak? Muszę obudzić Niall’a jeżeli chcemy zdążyć, ale znając życie on i
tak będzie chciał zjeść śniadanie. Ahh.. ten mój żarłok.
30 minut później…
Na szczęście zdążymy na wcześniej umówione spotkanie.
Strasznie się denerwuje i po raz pierwszy od dłuższego czasu pomyślałam, że coś
może się nie udać. Nie mogę dopuszczać do siebie takich myśli, bo później będę
się denerwować, a tego nie chcę.
Niall strasznie się śpieszy. Cały czas powtarzam mu żeby
choć trochę zwolnił, ale on wciąż swoje „Nic nam nie będzie”. Jednak ja wole
być ostrożna. Byliśmy już prawie na
miejscu. To było ostatnie skrzyżowanie i miałam zobaczyć się z moim
rodzeństwem, a tu nagle wielkie BUUMM!! Nie wiedziałam co się dzieje, pamiętam
tylko krzyk, ból, a potem już nic. Obudziłam się w jakimś jasnym pomieszczeniu.
Ta biel raziła mnie w oczy. Po chwili zorientowałam się, że jestem w szpitalu. Strasznie
bolała mnie głowa, ale wciąż jedna myśl nie dawała mi spokoju „Co z
Niall’em!?”. Po pewnym upływie czasu wszystko zostało mi wyjaśnione. Niall
potrzebował przeszczepu serca. Inaczej by nie przeżył. Darzyłam go wielką
miłością i to ja wolałam umrzeć niż dać mu odejść. Poddałam się wszelkim
badaniom jakie tylko zalecił mi lekaż. Po raz ostatni poszłam ujrzeć mojego na
zawsze Niall’a. Usiadłam przy jego łóżku i zaczęłam mówić.
-Niall. Wiem, że jesteś w śpiączce, ale wiem też, że mnie
teraz słyszysz. Mówię do ciebie po raz ostatni, ponieważ postanowiłam uratować
ci życie. Mam nadzieję, że zajmiesz się moim rodzeństwem. Bardzo cię kocham i
nie mogę pozwolić, żebyś to ty odszedł z tego świata. Obiecuje, że będę nad
wami czuwać tam z góry- opuściłam wzrok na dół, a z moich oczu popłynęły łzy-
kocham cię- wyszeptałam i odeszłam ostatni raz spoglądając w kierunku mojego
narzeczonego.
Po kilku godzinach mnie już nie było na tym świecie.
Operacja się udała, a Niall przeżył. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nie
popełniłam błędu. Jestem z nim cały czas, a moje serce bije dla niego.
I jak podoba się?? Ile za nie dostanę?
Proszę o ocenę na dole <3
~Mrs.Styles
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz