piątek, 19 kwietnia 2013

Moje wypracowanie na polski - Niall

Hahaha... nie wiem po co Wam to wstawiam, ale nie mam imagin'a i tak jakoś nie mam weny :(

Proszę ... :***


Szłam spokojnie przez park słuchając piosenek mojego ulubionego zespołu Linkin Park. Ich piosenki mnie uspokajały. Mogłam choć na chwilę odbiec  od mojego codziennego życia, kłótni i zapachu alkoholu unoszącego się po całym domu, a raczej mieszkaniu, w którym mieszkałam z czwórką młodszego rodzeństwa i moimi opiekunami. Nie chciałam ich nazwać rodzicami z bardzo ważnych powodów o jakich nigdy nie chciałam mówić. Twierdziłam, że jestem dość silna, aby sobie poradzić. Jednak tak nie było. Mój tata coraz więcej pił. Już się nie powstrzymywał. Niestety moja mama poszła w jego ślady. Oboje co wieczór byli pijani. Czego nie znosiłam ani ja ani moje młodsze rodzeństwo. Już kilka razy była u nas opieka społeczna. Moja rodzicielka zawsze obiecywała poprawę, jednak nigdy nie dotrzymała słowa.
Idąc alejką drzew wpadłam na kogoś i upadłam. Kiedy otworzyłam oczy ujrzałam pięknego chłopaka o blond włosach. Nie powiem, był bardzo przystojny, a pierwsze wrażenie zrobił olśniewające. Jego piękne, niebieskie oczy, cudowny uśmiech, a włosy, ułożone choć pozostawione w lekkim nieładzie. Po prostu chodzący ideał. Do tej pory nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, ale jednak ona istnieje.
-Nic ci nie jest? – zapytał lekko zakłopotany chłopak.
-Nie. Wszystko w porządku – powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy. Chłopak wysunął w moją stronę dłoń, abym mogła się podnieść z zimnego podłoża na którym tymczasowo siedziałam.
-Jestem Niall- powiedział czule mój towarzysz- A ty?- dodał po chwili.
-Ja jestem Ania. Miło mi cię poznać – Nie wierzę, że on ma na mnie taki wpływ. W jeden, małej chwili moje wszystkie problemy uleciały. Wiedziałam, że to początek naszej, niezwykłej przyjaźni.
3 lata później…
Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Ja i Niall jesteśmy zaręczeni. On zrobił światową karierę i jest jednym z członków zespołu One Direction. Oboje postanowiliśmy, że zaadoptujemy moje młodsze rodzeństwo, które aktualnie przebywa w domu dziecka. Z moimi rodzicami nie utrzymuję kontaktu. Wszystko zaczyna się układać.  Właśnie dziś z moim przyszłym mężem jedziemy na ostatnią rozmowę do miejsca zamieszkania mojej najbliższej rodziny. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze moje rodzeństwo wróci z nami do domu. Bardzo bym tego chciała. Od czasu kiedy postawiłam się moim rodzicom patrzę na świat przez różowe okulary i nie widzę opcji, żeby się mogło nie udać. Wszystko musi się udać. Kiedyś w końcu musi być dobrze. Tak? Muszę obudzić Niall’a jeżeli chcemy zdążyć, ale znając życie on i tak będzie chciał zjeść śniadanie. Ahh.. ten mój żarłok. 
30 minut później…
Na szczęście zdążymy na wcześniej umówione spotkanie. Strasznie się denerwuje i po raz pierwszy od dłuższego czasu pomyślałam, że coś może się nie udać. Nie mogę dopuszczać do siebie takich myśli, bo później będę się denerwować, a tego nie chcę.
Niall strasznie się śpieszy. Cały czas powtarzam mu żeby choć trochę zwolnił, ale on wciąż swoje „Nic nam nie będzie”. Jednak ja wole być ostrożna.  Byliśmy już prawie na miejscu. To było ostatnie skrzyżowanie i miałam zobaczyć się z moim rodzeństwem, a tu nagle wielkie BUUMM!! Nie wiedziałam co się dzieje, pamiętam tylko krzyk, ból, a potem już nic. Obudziłam się w jakimś jasnym pomieszczeniu. Ta biel raziła mnie w oczy. Po chwili zorientowałam się, że jestem w szpitalu. Strasznie bolała mnie głowa, ale wciąż jedna myśl nie dawała mi spokoju „Co z Niall’em!?”. Po pewnym upływie czasu wszystko zostało mi wyjaśnione. Niall potrzebował przeszczepu serca. Inaczej by nie przeżył. Darzyłam go wielką miłością i to ja wolałam umrzeć niż dać mu odejść. Poddałam się wszelkim badaniom jakie tylko zalecił mi lekaż. Po raz ostatni poszłam ujrzeć mojego na zawsze Niall’a. Usiadłam przy jego łóżku i zaczęłam mówić.
-Niall. Wiem, że jesteś w śpiączce, ale wiem też, że mnie teraz słyszysz. Mówię do ciebie po raz ostatni, ponieważ postanowiłam uratować ci życie. Mam nadzieję, że zajmiesz się moim rodzeństwem. Bardzo cię kocham i nie mogę pozwolić, żebyś to ty odszedł z tego świata. Obiecuje, że będę nad wami czuwać tam z góry- opuściłam wzrok na dół, a z moich oczu popłynęły łzy- kocham cię- wyszeptałam i odeszłam ostatni raz spoglądając w kierunku mojego narzeczonego.
Po kilku godzinach mnie już nie było na tym świecie. Operacja się udała, a Niall przeżył. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nie popełniłam błędu. Jestem z nim cały czas, a moje serce bije dla niego.


I jak podoba się?? Ile za nie dostanę? 
Proszę o ocenę na dole <3 

~Mrs.Styles 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz