P.S Dziękuje za ponad 500 wyświetleń <3 I love you <3
Louis <3
Louis - bo tak właśnie miał na imię mój idol. Był on członkiem zespołu One Direction. Kochałam ich. Ale nie za to że są piękni, tylko za to że potrafią cieszyć się sobą, za to że nie udają nikogo przed kamerami byli po prostu sobą. Dziś wstałam rano i poszłam się ogarnąć do łazienki. Kiedy zobaczyłam się w lustrze, ten widok mnie trochę przeraził. No tak moje podkrążone oczy od płaczu. Teraz pewnie zadajecie sobie pytanie dlaczego płakałam, prawda? Już wyjaśniam. To właśnie wczoraj powiedziałam moim znajomym i przyjaciołom, że jestem Directioner. Tak jak myślałam, wyśmiali mnie. No, ale co tu się dziwić po protu to nie byli prawdziwi przyjaciele. Ogarnęłam się trochę i poszłam ubrać. Wyjęłam z szafy jakieś stare rurki, w które nie mogłam się zmieścić pół roku temu, teraz o dziwo były na mnie dobre. Do tego założyłam luźną bluzę z kapturem. Zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Niestety lodówka była pusta. "No tak wczoraj miałam zrobić zakupy"- powiedziałam sama do siebie i pacnęłam się z otwartej dłoni w głowę. Wyszłam z kuchni po czym udałam się na górę po torebkę i portfel. Zeszłam na dół ubrałam moje czerwone conversy i poszłam do sklepu. Najbliżej było TESCO i wybrałam potrzebne mi produkty. Kiedy już wszystkie rzeczy leżały w moim koszyku ruszyłam do kasy. Będąc prawie przy niej wpadłam na jakiegoś chłopaka. Spojrzałaś w górę i ujrzałam pięknego chłopaka z oczami jak ocean. Chwilę byliśmy wpatrzeni w siebie jak obrazek po czym chłopak powiedział ciche i pełne miłości "Przepraszam". Zarumienił się trochę i chciał odejść, ale ja nie mogłaś przepuścić takiej okazji. Przecież to mój idol. Tak właśnie to był Louis. Zanim się odwrócił podałam mu rękę.
-Jestem [T.I]. Nie wierzę, że cię spotkałam. Jesteś dla mnie wzorem.- powiedziałaś i lekko się uśmiechnęłaś.
- Hehehe.. często to słyszę. To chcesz autograf? Może zdjęcie?- zapytał niepewnie Lou.
-Nie, dla mnie wielkim zaszczytem jest to że cię w ogóle spotkałam.- odparłam.
-Wow- zobaczyłaś że na twarzy Louisa pojawiło się zdziwienie- chyba jesteś pierwszą fankę która nie piszczy i nie skacze na mój widok, a w dodatku nie chce zdjęcia ani autografu.
-No widzisz- lekko się zaśmiałam.
-No to w takim razie zabieram cię na kawę- odparł Lou po czym pociągnął mnie za nadgarstek.
-Ale.. Louis ja nie powinnam. Przecież jak ktoś nas zobaczy to będziesz miał przeze mnie kłopoty.-odparłam, bo wiedziałam że za Louisem i resztą zespołu włóczyli się paparazi no w końcu od nich prawie wszystko wiedziałam. Jednak Louis nie dawał za wygraną.
-Ale ja ci się nie pytam, ja ci oznajmiam.- odparł. Lekko się zarumieniłaś.
-Ok. Ale jak widzisz muszę odnieść zakupy do domu... hmm. To może pójdziemy do mnie i obejrzymy jakiś film?- zapytałaś. W oczach Louis'a ujrzałaś piękny błysk w oku.
-Ooo.. Jasne. Świetny pomysł!- wykrzyknął to tak, że chyba cały sklep go usłyszał.
Poszliśmy do kasy, ja kupiłam swoje, a Lou kupił jakieś chipsy i cole. Po wyjściu ze sklepu udaliśmy się do mojego domu. Przez cały czas rozmawialiśmy. Nawet nie chcecie wiedzieć na jakie tematy. Kiedy dotarliśmy do mnie do domu ja rozpakowałam zakupy a Louis wybierał film. Jak to chłopak, wybrał horror. Nie za bardzo je lubiłam, sama nie wiem dlaczego je miała. A no tak mój były strasznie je lubił. A no właśnie mój były.. hmm od wczoraj nie jesteśmy razem, a ja już o nim nie pamiętam. W sumie to dobrze, że nie siedziałaś u siebie w pokoju i nie ryczałaś jak głupia tylko dobrze się bawiłaś w towarzystwie nowego kolegi. Usiedliście na kanapie i włączyliście film. Początkowo usiedliśmy na dwóch końcach kanapy, ale kiedy ja zaczęłam piszczeć Lou zaproponował żebyśmy usiedli koło siebie. Oczywiście się zgodziłam, byłam w niego wtulona. Mój były nigdy nie był taki miły, uczuciowy i pełny miłości jak Louis. Byłam w nim mega zauroczona. Ale i tak nic by z tego nie wyszło, przecież on jest sławną gwiazdą, a ja? Ja jestem cichą myszką, która pragnie spełnić swoje marzenia. Kiedy horror się skończył udaliśmy się na spacer do parku, a następnie na lody. W tym czasie Lou opowiedział mi o swoim życiu, o sobie i jego przyjaciołach. Dużo faktów mi się nie zgadzało. Te wszystkie kłamstwa które opowiadały fanki i paparazi o Louis'ie i reszcie zespołu, było ich tak wiele. Nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się ciemno. Chodziliśmy ciemnymi uliczkami Londyu i o dziwo ni nie zaczepił Louis'a. Była już godzina 22.oo, jak to w Londynie było już zimno. Lou chyba zauważył że się trochę trzęsę i dał mi swoją kurtkę. Usiedliśmy na jednej z ławek przy ulicy i zaczęliśmy rozmawiać. Kiedy spojrzałam na zegarek była już 00:00.
-Lou muszę już iść. Jutro niestety szkoła.- Powiedziałam wstając z ławki.
-Kurczę! Szkoda.. No, ale hmm.. Mogę cię chociaż odprowadzić? - zapytał patrząc mi się prosto w oczy.
-Jasne.. Ale nie jesteś zmęczony? A po za tym jak ktoś nas zoba..- nie zdążyłam dokończyć bo Lou wszedł mi w słowo.
-Nawet nie mów że ktoś nas zobaczy i będę miał przerąbane. Mam już dość modest dość tych wszystkich kłamstw. Ja chcę w końcu żyć normalnie.- powiedział po czym zobaczyłam jak bo jego policzkach spływają łzy. Od razu je otarłam rękawem jego bluzy. Widziałam jak cierpi, nie chciałam tego to tak strasznie bolało. Stał przede mną mój załamany idol, a ja nie mogłam mu pomóc. Miałam związane ręce.
-Louis nie płacz. Dasz radę. Wiesz, że wszystko się ułoży. Masz rodzinę, przyjaciół, znajomych wszystko będzie dobrze- próbowałam go pocieszyć, ale nie za bardzo mi to wyszło.
-Tak oni mnie wspierają.. ale zapomniałaś wymienić bardzo ważnej osoby w moim życiu..- zauważyłaś że na jego twarzy pojawił się lekki prawie niezauważalny uśmiech.
-Tak, no właśnie Eleanor. Przecież to twoja dziewczyna- no właśnie kolejny powód, dla którego nie powinnam z nim tutaj być.
-Nie, to tylko ustawka. Ja nic do niej nie czuję. Jak zwykle to modest mnie do tego zmusili- uśmiech z jego twarzy znikł.
-W takim razie nie wiem kto jest dla ciebie tak ważny.. Chyba że masz inną dziewczynę o której wiesz tylko ty i chłopacy.. w takim razie nie wnikam.- Do tej pory wpatrywaliśmy się w czubki naszych butów albo w niebo, jednak nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy.. Awww... One były takie piękne.. Można było w nich zatonąć.
-Wiesz ona jest bliżej niż myślisz- powiedział a na jego twarzy ukazał się tajemniczy uśmiech.
-Ok. nie wnikam, chociaż powiem że bardzo mnie to ciekawi.- powiedziałam. Jeżeli będzie chciał to przecież sam mi powie, ja nie będę naciskać.
-Kurdę, [T.I]... Naprawdę tego nie widzisz? Tobie trzeba wszystko mówić otwarcie i prosto z mostu? -zapytał mnie lekko zdenerwowany.
-Spokojnie Lou.. Nie mam pojęcia o kogo ci chodzi, ale możesz mi powiedzieć- naprawdę nie wiedziałam. Miałam nadzieję że mi powie, bo bardzo mnie to ciekawiło.
-To ty!- zatkało mnie, nie wiedziałam co mam powiedzieć.. Czy Louis właśnie powiedział że jestem ważną osobą w jego życiu, przez chwilę się do niego nie odzywałam, bo musiałam to sobie poukładać. To wszystko działo się zbyt szybko, nie dawno poznałam swojego idola, a on po kilku godzinach powiedział że jestem dla niego ważna. Nie to nie mogła być prawda.. A jednak, Lou jeszcze raz powiedział że jestem dla niego ważna.. To było takie słodkie.
-Louis ty też jesteś dla mnie bardzo ważny. Jeszcze dziś na rano mogłam tylko pomarzyć o spotkaniu z tobą, a teraz stoję z tobą w tym samym miejscu.. To wszystko dzieje się stanowczo za szybko- te ostanie słowa które wypłynęły z moich ust powiedziałam nieco ciszej.
-Wiem to [T.I], ale ja chcę utrzymywać z tobą kontakt, wierz mi, że w życiu nie spotkałem takiej osoby jak ty! Jesteś wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. - w głosie Louis'a było słychać że zależy mu na mnie, ale ja na razie chciałam być przyjaciółmi. Poznawałam go od nowa, ponieważ to wszystko co o nim wiedziałam było jednym wielkim kłamstwem. Lou odprowadził mnie do domu, przez całą drogę nasze palce były splątane w jedność. Idealnie dopasowane. Przy nim czułam że jestem bezpieczna.. Kiedy byliśmy na miejscu pożegnałam się z nim, chciałam mu oddać bluzę, ale on stwierdził że pięknie w niej wyglądam i mam ją zatrzymać. Chociaż była na mnie o wiele za duża. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do kuchni.
Pisać dalej ?? xd ;3
-Mrs.Styles <3
-Ale ja ci się nie pytam, ja ci oznajmiam.- odparł. Lekko się zarumieniłaś.
-Ok. Ale jak widzisz muszę odnieść zakupy do domu... hmm. To może pójdziemy do mnie i obejrzymy jakiś film?- zapytałaś. W oczach Louis'a ujrzałaś piękny błysk w oku.
-Ooo.. Jasne. Świetny pomysł!- wykrzyknął to tak, że chyba cały sklep go usłyszał.
Poszliśmy do kasy, ja kupiłam swoje, a Lou kupił jakieś chipsy i cole. Po wyjściu ze sklepu udaliśmy się do mojego domu. Przez cały czas rozmawialiśmy. Nawet nie chcecie wiedzieć na jakie tematy. Kiedy dotarliśmy do mnie do domu ja rozpakowałam zakupy a Louis wybierał film. Jak to chłopak, wybrał horror. Nie za bardzo je lubiłam, sama nie wiem dlaczego je miała. A no tak mój były strasznie je lubił. A no właśnie mój były.. hmm od wczoraj nie jesteśmy razem, a ja już o nim nie pamiętam. W sumie to dobrze, że nie siedziałaś u siebie w pokoju i nie ryczałaś jak głupia tylko dobrze się bawiłaś w towarzystwie nowego kolegi. Usiedliście na kanapie i włączyliście film. Początkowo usiedliśmy na dwóch końcach kanapy, ale kiedy ja zaczęłam piszczeć Lou zaproponował żebyśmy usiedli koło siebie. Oczywiście się zgodziłam, byłam w niego wtulona. Mój były nigdy nie był taki miły, uczuciowy i pełny miłości jak Louis. Byłam w nim mega zauroczona. Ale i tak nic by z tego nie wyszło, przecież on jest sławną gwiazdą, a ja? Ja jestem cichą myszką, która pragnie spełnić swoje marzenia. Kiedy horror się skończył udaliśmy się na spacer do parku, a następnie na lody. W tym czasie Lou opowiedział mi o swoim życiu, o sobie i jego przyjaciołach. Dużo faktów mi się nie zgadzało. Te wszystkie kłamstwa które opowiadały fanki i paparazi o Louis'ie i reszcie zespołu, było ich tak wiele. Nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się ciemno. Chodziliśmy ciemnymi uliczkami Londyu i o dziwo ni nie zaczepił Louis'a. Była już godzina 22.oo, jak to w Londynie było już zimno. Lou chyba zauważył że się trochę trzęsę i dał mi swoją kurtkę. Usiedliśmy na jednej z ławek przy ulicy i zaczęliśmy rozmawiać. Kiedy spojrzałam na zegarek była już 00:00.
-Lou muszę już iść. Jutro niestety szkoła.- Powiedziałam wstając z ławki.
-Kurczę! Szkoda.. No, ale hmm.. Mogę cię chociaż odprowadzić? - zapytał patrząc mi się prosto w oczy.
-Jasne.. Ale nie jesteś zmęczony? A po za tym jak ktoś nas zoba..- nie zdążyłam dokończyć bo Lou wszedł mi w słowo.
-Nawet nie mów że ktoś nas zobaczy i będę miał przerąbane. Mam już dość modest dość tych wszystkich kłamstw. Ja chcę w końcu żyć normalnie.- powiedział po czym zobaczyłam jak bo jego policzkach spływają łzy. Od razu je otarłam rękawem jego bluzy. Widziałam jak cierpi, nie chciałam tego to tak strasznie bolało. Stał przede mną mój załamany idol, a ja nie mogłam mu pomóc. Miałam związane ręce.
-Louis nie płacz. Dasz radę. Wiesz, że wszystko się ułoży. Masz rodzinę, przyjaciół, znajomych wszystko będzie dobrze- próbowałam go pocieszyć, ale nie za bardzo mi to wyszło.
-Tak oni mnie wspierają.. ale zapomniałaś wymienić bardzo ważnej osoby w moim życiu..- zauważyłaś że na jego twarzy pojawił się lekki prawie niezauważalny uśmiech.
-Tak, no właśnie Eleanor. Przecież to twoja dziewczyna- no właśnie kolejny powód, dla którego nie powinnam z nim tutaj być.
-Nie, to tylko ustawka. Ja nic do niej nie czuję. Jak zwykle to modest mnie do tego zmusili- uśmiech z jego twarzy znikł.
-W takim razie nie wiem kto jest dla ciebie tak ważny.. Chyba że masz inną dziewczynę o której wiesz tylko ty i chłopacy.. w takim razie nie wnikam.- Do tej pory wpatrywaliśmy się w czubki naszych butów albo w niebo, jednak nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy.. Awww... One były takie piękne.. Można było w nich zatonąć.
-Wiesz ona jest bliżej niż myślisz- powiedział a na jego twarzy ukazał się tajemniczy uśmiech.
-Ok. nie wnikam, chociaż powiem że bardzo mnie to ciekawi.- powiedziałam. Jeżeli będzie chciał to przecież sam mi powie, ja nie będę naciskać.
-Kurdę, [T.I]... Naprawdę tego nie widzisz? Tobie trzeba wszystko mówić otwarcie i prosto z mostu? -zapytał mnie lekko zdenerwowany.
-Spokojnie Lou.. Nie mam pojęcia o kogo ci chodzi, ale możesz mi powiedzieć- naprawdę nie wiedziałam. Miałam nadzieję że mi powie, bo bardzo mnie to ciekawiło.
-To ty!- zatkało mnie, nie wiedziałam co mam powiedzieć.. Czy Louis właśnie powiedział że jestem ważną osobą w jego życiu, przez chwilę się do niego nie odzywałam, bo musiałam to sobie poukładać. To wszystko działo się zbyt szybko, nie dawno poznałam swojego idola, a on po kilku godzinach powiedział że jestem dla niego ważna. Nie to nie mogła być prawda.. A jednak, Lou jeszcze raz powiedział że jestem dla niego ważna.. To było takie słodkie.
-Louis ty też jesteś dla mnie bardzo ważny. Jeszcze dziś na rano mogłam tylko pomarzyć o spotkaniu z tobą, a teraz stoję z tobą w tym samym miejscu.. To wszystko dzieje się stanowczo za szybko- te ostanie słowa które wypłynęły z moich ust powiedziałam nieco ciszej.
-Wiem to [T.I], ale ja chcę utrzymywać z tobą kontakt, wierz mi, że w życiu nie spotkałem takiej osoby jak ty! Jesteś wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. - w głosie Louis'a było słychać że zależy mu na mnie, ale ja na razie chciałam być przyjaciółmi. Poznawałam go od nowa, ponieważ to wszystko co o nim wiedziałam było jednym wielkim kłamstwem. Lou odprowadził mnie do domu, przez całą drogę nasze palce były splątane w jedność. Idealnie dopasowane. Przy nim czułam że jestem bezpieczna.. Kiedy byliśmy na miejscu pożegnałam się z nim, chciałam mu oddać bluzę, ale on stwierdził że pięknie w niej wyglądam i mam ją zatrzymać. Chociaż była na mnie o wiele za duża. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do kuchni.
Pisać dalej ?? xd ;3
-Mrs.Styles <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz