piątek, 12 lipca 2013

THE END

Hej... Piszę tu dla Was być może po raz ostatni. Mam łzy w oczach, ale muszę. Jak wiecie w maju zawiesiłam bloga przez to, że nie komentowaliście, a teraz kończę go z jednego powodu: nie mam już pomysłów.. Zaczęłam pisać opowiadanie z Liam'em na które nie mam czasu :( Muszę oba blogi zakończyć. Boli, cholernie boli.. Wiem ile to czasu spędzałam nad pisaniem imaginów.. Nawet zaliczyłam kilka nie przespanych nocek, bo miałam pomysły... A teraz? Teraz mogę siedzieć całą noc z laptopem w ręce i słowa nie napiszę. To nie daje mi już takiej radości jak na samym początku... Rozkleiłam się na dobre. Teraz ryczę jak głupia. Może kiedyś jeszcze tu wrócę, po latach wpiszę w wyszukiwarkę lhzln.blogspot.com i wyskoczy mi mój blog. Pokarze go moim dzieciom, mężowi i wspólnie zaczniemy się śmiać z mojej bujnej, młodej wyobraźni .
.. Może innym wydawać się to dziwne, ale dla mnie ten blog to początki mojego stawania się Directioner, to moje zwariowane życie, które zaczęłam przeżywać dzięki Wam i naszym idolom :') Nie chcę się zbytnio rozpisywać, bo kogo to obchodzi jak się z tym czuję... Więc bloga uważam za zamkniętego :(

Wasza na zawsze ~ Mrs.Styles




niedziela, 5 maja 2013

Zawieszam!

UWAGA!UWAGA!
ZAWIESZAM BLOGA!!!!!
NIE CHCĘ GO USUWAĆ, DLATEGO NA RAZIE ZAWIESZAM!
Wiecie dlaczego? Bo nic nie komentujecie! Ygh! To już jest wkurzające! Ja się tu staram i poświęcam dla WAS mój czas, a wy to tak chamsko olewacie -.-
To naprawdę boli. Na blogu jest prawie 3000 wyświetleń, a do imaginów czasami nie ma nawet jednego komentarza! Ygh! Może napiszę coś dla Was jak wrócę z Niemiec (17 maj). Ale po co wam to wiedzieć jak i tak macie mnie w czterech literach, nie przeczytacie, nie skomentujecie.. No pewnie!!!!!!

~Mrs.Styles

sobota, 27 kwietnia 2013

Harry

No miśki choć pod ostatnim postem nie było dwóch komentarzy piszę kolejnego imagin'a. Robię to tylko i wyłącznie dla Was i chciałabym abyście komentowali. Na pewno większość z Was także ma swoje blogi i wie jak to jest zaczynać.. Dlatego proszę Was KOMENTUJCIE <3
A teraz proszę imagin'a z Harry'm. Strasznie się nad nim napracowałam więc proszę skomentujcie <3



Harry 



Miłość rani i to bardzo. Nie w każdym przypadku jest odwzajemniana. Nie warto dawać sobie nadziei na odwzajemnienie tego pięknego uczucia. Może i zdarzają się wyjątki, ale są one rzadkie. Ale przecież większość ludzi na świecie jest szczęśliwa - To tylko pozory, a one często mylą.

Z samego rana obudziły mnie głośne krzyki mojej mamy. Jak zwykle, tata wrócił do domu w nocy. Pewnie znowu pijany. Ja już nie mam na to sił. Znoszę to, że bije mnie, ale cierpię kilka razy tyle, gdy podnosi rękę na moją mamę. Kocham ją nad życie i ona mnie też. Nie wiem dlaczego nie odejdzie od mojego opiekuna. Może się boi. Boi się reakcji ojca na wieść o rozwodzie z moją matką. Nie wierzę, że to akurat musiało się stać w mojej rodzinie. Wszystko zaczęło się kilka lat temu, kiedy mojemu tacie rozpadła się firma, a wszystkie koszty zostały na głowie mojej mamy...
Od tamtego czasu rodzice wciąż się kłócą, tata nie ma dla mnie czasu. Zmienił się nie do poznania. Jakiś czas temu wszystko zaczęło się co raz szybciej walić. W końcu i mama straciła pracę, a w domu brakowało pieniędzy na chleb. Byłam zmuszona do poszukania jakiejkolwiek pracy. Znalazłam ją. Zaczęłam pomagać w piekarni w moim rodzinnym mieście Holmes Chapel. Poznałam tam całkiem miłego chłopaka o imieniu Harry. Mogłam z nim porozmawiać. Choć nie znaliśmy się zbyt długo wiedziałam, że mogę mu o wszystkim powiedzieć. To jemu zwierzałam się z moich problemów osobistych. Jemu i mojej najlepszej przyjaciółce Katy. Znałyśmy się od piaskownicy. Nasi ojcowie prowadzili wspólną firmę. Katy w domu miała to samo piekło co ja. Rozumiałyśmy się wzajemnie jak siostry, tak też się traktowałyśmy, ponieważ obie byłyśmy jedynaczkami. Z tego co opowiadał mi Harry, on też nie miał w życiu łatwo. Jego rodzice rozwiedli się jak był mały, ale przynajmniej miał dobry kontakt z obojgiem rodziców. Harry naprawdę mi się podobał, jednak nigdy mu o tym ni powiedziałam. Nie miałam odwagi...
Po pięciu minutach po obudzeniu się zbiegłam na dół. Moja mama leżała w kuchni z zakrwawionym nosem. Strasznie się o nią bałam. Podbiegłam do niej nie zważając uwagi na mojego ojca stojącego mi na drodze po prostu go przepchnęłam na bok...
-Mamo, nic ci nie jest?- zapytałam troskliwie. Naprawdę się o nią bałam. Teraz wiedziałam, że nie mogę tak tego zostawić i jak najszybciej muszę pomóc mojej mamie uwolnić się od tego drania.
-Nie córeczko, dam sobie radę. Idź na górę, muszę porozmawiać z ojcem- moja rodzicielka chyba nie zdawała sobie sprawy jaki on w tej chwili był nie bezpieczny. 
-Nie zostawię cię z nim sam na sam. Nie ma mowy - kategorycznie odmówiłam. Moja mama wiedziała, że ze mną nie wygra. Wolała nie protestować. Ona bardzo dobrze mnie zna i wiedziała, że się nie poddam i nie opuszczę pomieszczenia bez niej. Mama zamieniła kilka cichych słów z moim ojcem i wyszła z kuchni, a ja od razu za nią. Nie wiedziałam co zrobię gdy będę z nim sama. Wtedy byłabym zdolna do wszystkiego dlatego postanowiłam opuścić kuchnie. Mama poszła do naszego pokoju, ponieważ od jakiegoś czasu spałyśmy razem. Ona się go po prostu bała, a ja w pełni ją rozumiałam. 
-Mamo wiesz, że tak dłużej nie może być! On nas kiedyś wykończy. Ja już mam dość! Chcę się wyprowadzić! Rozumiesz!?- miałam nadzieję, że mama choć tym razem mi przytaknie i wyprowadzimy się od ojca. Zostawimy go samego i zaczniemy od nowa. Po prostu spróbujemy być szczęśliwe.
-Wiesz, że bym chciała, ale, ale....
-Ale co? Boisz się? A to nie ty mi zawsze powtarzałaś, że czasami trzeba zaryzykować, aby posmakować szczęścia? To nie ty mi zawsze powtarzałaś, że trzeba spełniać swoje marzenia? A wiesz jakie są moje? Takie, żebyśmy oboje były szczęśliwe - podchodząc do mamy wycierałam łzy jakie wypływały z moich dużych niebieskich oczu, przytuliłam ją i wyszeptałam do ucha - ja chce po prostu, żebyśmy obie były szczęśliwe. Rozumiesz?
-Rozumiem cię córeczko. Masz rację. Bierz walizkę i pakuj swoje rzeczy. Tata jest na dole. Wyjdziemy przez okno - i tego mi w niej brakowało. Tej spontaniczności i radości z życia - Ale gdzie my pójdziemy?
-Tym się nie martw mam plan.
Wyciągnęłam mój telefon z kieszeni i wybrałam numer Harry'ego. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty i pi, pi, pi, pi... Nie wiedziałam dlaczego nie odebrał. Zawsze ode mnie odbierał. Więc postanowiłam zadzwonić do jego mamy Anne. Na szczęście ona odebrała. Opowiedziałam jej w skrócie o zaistniałej sytuacji i poprosiłam ją o nocleg. Mama Harry'ego miała wielkie złote serce i oczywiście zgodziła się na to abyśmy u nich na jakiś czas zamieszkały. Dla mnie to była naprawdę korzystna sytuacja, byłam bliżej Harry'ego i dalej od mojego ojca.  
Po dwóch godzinach byłam już w moim tymczasowym domu. Pani Anne pokazała nam nasze pokoje. Ja postanowiłam rozpakować moje rzeczy, a moja mama z panią Anne urządziły sobie godzinę szczerości. Po rozpakowywaniu się usiadłam na "moim" łóżku i wyciągnęłam słuchawki. Nagle usłyszałam jak drzwi od pokoju się otwierają. Otworzyłam oczy i ujrzałam jego, miłość mojego życia z jakąś dziewczyną. 
-Hej [T.I]. To jest Michalina. Moja nowa dziewczyna. - "Moja nowa dziewczyna" po jego słowach do moich oczu napłynęły łzy. Nie wiedziałam jak mam się zachować w tej sytuacji. Podeszłam do niej i podałam rękę przedstawiając się. To zabolało, tak cholernie zabolało. Myślałam, że przez ten czas zbliżymy się do siebie, jednak z moich planów nici. Następnego dnia od rana razem z Harry'm poszliśmy do pracy, ale nie było tak jak zawsze. Każdego dnia nasza droga do piekarni była kolorowa, pełna żartów, a dzisiejsza? Szara, cicha, po prostu bez życia, a wszystko przez jedno głupie uczucie MIŁOŚĆ!

*Oczami Harry'ego*

[T.I] od wczoraj zachowuje się jakoś dziwnie. Nie wiem czy to przez tą sprawę z ojcem czy przez Michalinę. Nie umiem jej rozgryźć. Zawsze mówiła głośno o tym co myśli i czuje więc nie było większego problemu. Bardzo ją lubię, ale nasze relacje są czysto przyjacielskie. Mogę na nią zawsze liczyć. Traktuje ją jak przyjaciółkę. O wszystkim mogę jej powiedzieć. Kocham ją, ale jak straszą siostrę. Nic więcej i nie wiem czy to dlatego... 

*Twoimi oczami* 

Kurczę! Wszystko się wali! Ale w sumie jestem już do tego przyzwyczajona, że w moim życiu nie ma żadnych mężczyzn. Nie wiem co mam robić! Błagam, niech mi ktoś pomoże!

#3 miesiące później...

Moi rodzice są już po rozwodzie. Mój tata musiał się wynieść z naszego domu, a my tam wróciłyśmy. A co z    Harry'm? Harry jest wciąż z Michaliną! Ja wciąż nie mogę się pozbierać. Zamknęłam się w sobie i nie chce z nikim rozmawiać. Moja mama jest szczęśliwa i tylko to mnie trzyma przy życiu. Szczęście mojej mamy. Katy i jej mama też wzięły sprawy w swoje ręce i wyrzuciły jej ojca z domu.. 
Wstałam rano i zeszłam na dół, widząc moją mamę uśmiechniętą i krzątającą się po kuchni na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Moja rodzicielka jak zwykle przywitała mnie przytulasem i buziakiem w policzek. Zamieniłam z nią kilka słów i zrobiłam sobie śniadanie. Mama musiała dziś wyjść, bo miała rozmowę o pracę. Widać było, że się denerwuje, ale już nie chciałam jej tym męczyć. Po dwunastej zadzwoniła Katy.
-Czego? - zapytałam dość oschle. 
-To ja chcę cię zaprosić na imprezę, a ty mi tu z czego wyskakujesz!?
-Nigdzie nie idę! Nie mam zamiaru! - wkurzona się rozłączyłam. Nie mam pojęcia dlaczego tak na to zareagowałam...
Po przemyśleniu całej sprawy napisałam do przyjaciółki sms-a "Przepraszam Cię Katy. Strasznie się czuję. Ciągle zadręczam się jedną myślą. Sama powinnaś wiedzieć czym :( Ogarnę się i na pewno wpadnę :* Nie gniewaj się". Od razu po odłożeniu telefonu poszłam się szykować. 

*Oczami Harry'ego*

Nie wiem co się dzieje z [T.I]. Nie chce ze mną w ogóle gadać! Na szczęście dziś się spotkamy.. Katy zaprosiła mnie na imprezę. Mam nadzieje, że będę mógł z nią porozmawiać! Przyszedłem do Katy troszkę wcześniej, ponieważ prosiła mnie o pomoc przy powieszaniu balonów. 
-O hej Harry- przywitała się ze mną dziewczyna, co ja również zrobiłem- A to jest? - zapytała.
-To jest Michalina, moja dziewczyna. [T.I] na pewno ci coś o niej mówiła.
-A tak. Teraz pamiętam.Katy.
-Michalina. 
Wszedłem na stół i poczułem lekkie wibrowanie. Spojrzałem na telefon domowniczki był to sms od [T.I]
-Katy. sms ci przyszedł..
-Od kogo?
-Od [T.I]!
-Odczytaj na głos.
-Oke. Przepraszam Cię Katy. Strasznie się czuję. Ciągle zadręczam się jedną myślą. Sama powinnaś wiedz.. - nie zdążyłem dokończyć, bo właścicielka telefonu wydarła mi go z rąk i resztę sms-a przeczytała sama. Ale mnie ciągle dręczyła jedna myśl "Co się stało [T.I]?". Właśnie teraz miałem okazje się dowiedzieć, ponieważ akurat weszła do domu Katy. Chciałem się z nią przywitać, ale ominęła mnie szerokim łukiem. Nie wiedziałem co się dzieje...

*Twoimi oczami* 

-Co ona tu robi? - podeszłam do Katy i przywitałam się z nią właśnie tym tekstem.
-Nie mam pojęcia. Sama bym chciała wiedzieć...
Zaczęłam gawędzić z dziewczyną. O tym i o tamtym totalnie zapominając o bożym świecie. Chyba tego było mi trzeba.
Goście zaczęli się już powoli schodzić.. Katy nie zaprosiła ich sporo. To byli sami przyjaciele. Tylko i wyłącznie osoby, którym mogłam ufać pomijając Michalinę. Wszyscy żartowali, śmiali się. Ja jakoś nie miałam na to humoru, a popsuł się on do końca kiedy Harry zaczął rozmowę o tym co mi się stało.
-[T.I]? Co ci jest? Dlaczego się nie śmiejesz? Mogę to wiedzieć do cholery jasnej?
-Nie powiem ci! 
-A jak nie mi to komu?
-Na pewno nie tobie! Mogę cię prosić na słówko Michalina? - poprosiłam dziewczynę i pociągnęłam ją na drugi koniec ogrodu. 
-*-
-Wiesz jaki masz przy sobie skarb? Nie strać go. Daj mu tyle szczęścia ile będziesz potrafiła! Kocham go całym sercem, ale nie powiem mu  tego bo chce, żeby był szczęśliwy. Rozumiesz? Daj mu to szczęście! Nie chce, aby czegoś mu w życiu zabrakło. Daj mu to szczęścia, a ja odejdę, aby Wam go nie zabierać! Dbaj o ten skarb i obiecaj, że nigdy niczego mu przy tobie nie zabraknie. Obiecujesz? 
-Oo-o-bie-e-ecuj! - powiedziała lekko zdezorientowana. Wróciłyśmy razem, obie zapłakane. Powiedziałam, że na mnie już czas, przytuliłam się z każdym z osobna i odeszłam...
W domu napisałam list pożegnalny do Harry'ego, który po jakimś czasie wylądował w jego skrzynce pocztowej. Wyszłam z domu i skierowałam się na dworzec pkp. Sprawdziłam rozkład jazy, następny pociąg jechał za 30 minut. Przez ten czas mogła pomyśleć czy naprawdę warto się zabić dla jednej miłości. Przecież miałam jeszcze mamę, Katy i wiele innych przyjaciół, ale jak obiecałam tak postanowiłam zrobić. Usiadłam na starym murku i czekałam. Na co? Na pociąg z którym przyjdzie śmierć.
Za dwie minuty pociąg miał przejeżdżać właśnie koło mnie. Wstałam z murku stanęłam bliżej torów, a gdy pociąg był prawie przy mnie skoczyłam. Zmarłam na miejscu nie było już dla mnie ratunku. 

*Oczami Harry'ego*
Chyba zaczynam coś czuć do [T.I]. Brakuje mi tamtej [T.I] z którą mogłem się pośmiać, popłakać i wszystko na raz. Muszę jej o tym powiedzieć. Nie wiem czy ona odwzajemnia moje uczucie, ale chcę, żeby wiedziała. 
-*-
Zadzwonił dzwonek do drzwi usłyszałem głośny płacz Pani [T.N] i mojej mamy. Zszedłem na dół cicho po schodach. I usłyszałem tylko: "Ale jak ja mam powiedzieć Harry'emu, że ona nie żyje?"
-Mamo co się stało?
-[T.I], ona, ona skoczyła pod pociąg- nie mogłem w to uwierzyć. Dlaczego nie dociekałem w jej problemy? Przecież wiedziałem, że coś jest nie tak! A teraz muszę żyć z tym, że prawdopodobnie miłość mojego życia właśnie zginęła! Pomyślałem, że może zostawiła mi maila, albo sms-a... Ale nic z tych rzeczy. Moim ostatnim ratunkiem była skrzynka pocztowa. Kiedy zszedłem na dół już wszyscy tam byli. Poszedłem do skrzynki, nie myliłem się. [T.I] zostawiła list pożegnalny. Aby go przeczytać postanowiłem iść w "nasze" miejsce. 
Będąc już na miejscu otworzyłem kopertę i zacząłem czytać.

Drogi Harry :*

Pewnie kiedy to czytasz mnie już nie ma na tym świecie, ale nie załamuj się! Zrób to dla mnie i bądź silny! Wiedz tylko, że kocham Cię ponad życie, którego teraz już nie mam. Nie mogłam patrzeć na Ciebie i Michalinę, to za bardzo bolało, ale nie martw się, obiecała mi, że będzie o Ciebie dbać. Przekaż mojej mamie, że bardzo ją kocham i dziękuje za wszystko co dla mnie zrobiła. Podziękuj również twojej mamie za wsparcie w trudnych chwilach. Pozdrów ode mnie naszych przyjaciół i moją kochaną "siostrę" - Katy. Podziękuje wszystkim za te wspólne chwile. Powiedz, że moje życie bez nich nie było by tak kolorowe. To chyba na tyle. Dziękuje Wam wszystkim, że wspieraliście mnie w trudnych chwilach. 
Harry pamiętaj, że zawsze Cię będę kochać <3 
Wasza na zawsze [T.I]


Wróciłem do domu cały zapłakany rzuciłem im list na stół i pobiegłem do siebie do pokoju. To tak bolało. Straciłem najważniejszą osobę w moim życiu... straciłem sens życia. 


Mam nadzieję, że się podoba <3 

~Mrs. Styles

czwartek, 25 kwietnia 2013

PODZIĘKOWANIA :D

Dziękuje Wam wszystkim za to, że czytacie mojego bloga. Wiem, że czasami imaginy mi nie wychodzą, a szczególnie końcówki, ale staram się to robić jak najlepiej. Bardzo zależy mi na waszej opinii na temat jak piszę. Prawie nic nie komentujecie, a wyświetleń jest już ponad 2300. Naprawdę miło jest czytać komentarze dotyczące własnych prac. Pewnie większość z Was też ma swoje blogi i wie jak to jest czytać komentarz typu "Świetnie piszesz. Czekam na kolejnego imagin'a" 

To na prawdę jest miłe.. Była bym wdzięczna gdyby choć pod każdym z imagin'ów pojawiły się z 2 komentarze :D 

Dziękuje za uwagę <3 
~Mrs.Styles

Liam


Ohahh.... <3
Brak wenny :( Ale specjalnie dla Was napiszę imgin'a z Liam'em <3
Może to jest takie nico, ale jest :(
Proszę o komentarze <3


Liam 

Szłam przez park trzymając w ręku ciasto, które miałam zanieść mojemu ukochanemu Liam'owi z okazji dwudziestych urodzin. Idąc wpadłam na kogoś i ujrzałam ją. Byłą dziewczynę mojego narzeczonego, 
Danielle Peazer. Piękna dziewczyna, wspaniała tancerka z niesamowitą urodą. Czego chcieć więcej? No właśnie nie wiem. A jednak Liam wybrał mnie. Nie mam pojęcia dlaczego. Może jednym z powodów było to, że znaliśmy się od małych brzdąców i nie chciał mi zrobić przykrości. No, bo co ja taka tam [T.I] mogłam mu dać? Chyba nie za wiele, tylko, że ja kochałam go całym sercem. Nie wiem jak było z jego ex, nigdy o to nie pytałam, po prostu nie miałam odwagi.
-Oj. Przepraszam- powiedziałam cicho i chciałam już odejść, gdy dziewczyna zaczęła mnie wołać.
-[T.I]! Ty jesteś dziewczyną Liam'a. Mojego Liam'a. - dodała po chwili.
-O ile się nie mylę to już nie jesteście razem. Tak? Teraz to jest mój chłopak- Jak ona mogła w ogóle tak mówić "mojego Liam'a"? Co to miało w ogóle znaczyć!?
-Wiesz nie chce cię martwić, ale właśnie od niego wracam. Właśnie do siebie wróciliśmy i kazał ci przekazać, że masz się jak najszybciej wyprowadzić!- powiedziała z głupim uśmiechem na twarzy. Moje uczucia wtedy były nie do opisania. Nie wiem czemu, ale jej uwierzyłam. Gwałtownie się odwróciłam, aby dziewczyna nie ujrzała łez spływających po moich policzkach.
-To ciasto to na urodziny Liam'a? Może ja je wezmę?- wtedy już nie wytrzymałam. Po raz kolejny się odwróciłam, jednym ruchem ręki otarłam moje gorzkie łzy żalu, wyjęłam ciasto z pudełka i rzuciłam nim prosto w twarz Danielle i odeszłam zostawiając dziewczynę.

Poszłam do naszego domu Liam'a. Nie zastałam go tam. Bez większego zastanowienia wyjęłam wielką walizkę i zaczęłam się pakować. Kiedy wszystko miałam gotowe napisałam krótki list pożegnalny w którym wyraziłam swoje uczucia jakimi darzę osobę Liam'a. Liścik odłożyłam na jego dużym łóżku w sypialni, zadzwoniłam po taksówkę i wyjechałam.

*oczami Liam'a*

Ja już nie daję rady. Dziś znowu odwiedziła mnie Danielle. Ona nie rozumie tego, że ja jej nie kocham. Jedyną miłością mojego życia jest [T.I].

-*-
Wchodząc do domu krzyknąłem głośne [T.I]. Nikt mi nie odpowiedział, moja pierwsza myśl była taka, że [T.I] poszła pod prysznic lub po prostu ma słuchawki na uszach i mnie nie słyszy. Postanowiłam, że obejdę dom i sprawdzę gdzie kryje się moja ukochana. Zacząłem od kuchni.. Tam jej nie było. Poszedłem do naszej łazienki na dole, tam również jej nie było. Obszedłem cały parter domu i nigdzie jej nie było. Myślałem, że może jest do góry, ale tam też jej nie zastałem. Moją ostatnią nadzieję była sypialnia.. Otworzyłem cicho drzwi, ale tam również nie było [T.I]. Nie wiedziałem co mam robić. W sumie nie było jeszcze późno, ale zacząłem się martwić. Szybko wyjąłem telefon z kieszeni spodni i wydusiłem numer mojej narzeczonej. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci, czwarty i pi,pi,pi,pi. Nie odebrała. Przecież ona zawsze odbiera- pomyślałem. Chcąc pomyśleć co robić usiadłem na łóżku w sypialni. Wtedy ją ujrzałem, małą karteczkę leżącą obok mnie. Wziąłem ją do ręki i zacząłem czytać.
"Liam, bardzo, ale to bardzo Cię kocham. Wiem, że Ty i Dan znowu jesteście razem. Tylko szkoda, że dowiedziałam się tego od niej, a nie od ciebie. Muszę odejść nie wytrzymam tej presji. Pamiętaj, że bardzo Cię kocham. Gdybyś kiedyś czegoś potrzebował dzwoń śmiało.Gdybyś czasami był w naszym rodzinnym miasteczku to daj znać. Spotkamy się tam gdzie zawsze <3 . Pamiętaj, że nigdy nie wymarzę uczuć jakimi Cię darzę <3 
Twoja na zawsze [T.I]"
Po przeczytaniu tej wiadomości od [T.I] po raz kolejny wyjąłem telefon i wybrałem numer mojej ukochanej. I znowu to męczące słuchanie sygnałów... W końcu odebrała.
-Halo?- usłyszałem jej słodki głos w słuchawce mojego telefonu.
-Odebrałaś, dzięki bogu- zamruczałem cicho pod nosem.- gdzie ty się podziewasz? Martwię się o ciebie skarbie.
-Liam? Nie pomyliłeś czasem numerów? Nie powinieneś czasami dzwonić do Dan?- słyszałem to załamanie w jej głosie. Lekko pociągała nosem co znaczyło, że płacze i to przez nią. Przez moją byłą dziewczynę Dan.
-Nie! Ona cię oszuka..
-Liam. Przepraszam, że ci przerywam, ale muszę kończyć. Mama mnie woła... Pa - powiedziała i usłyszałem tylko ciche pi, pi, pi co oznaczało, że się rozłączyła. Chodziłem po całym domu nie wiedząc co mam zrobić. Po pewnym czasie wpadłem na pomysł, że pojadę do naszej rodzinnej miejscowości. Teraz miałem przerwę w trasie i przy okazji odwiedzę stare zakątki. Z samego rana spakowałem swoje walizki i pojechałem na lotnisko gdzie wykupiłem bilet pierwszą klasą. Po godzinie byłem już w samolocie. Już nie mogłem się doczekać kiedy ją w końcu zobaczę. 

-*-
Lot minął bardzo spokojnie. Zrobiłem wielką niespodziankę mojej mamie, która w ogóle nie wiedziała o moim przyjeździe. Po przywitaniu się z mamą odłożyłem walizki i poszedłem do [T.I].
Ale nie zastałem jej na miejscu. Od jej mamy dowiedziałem się, że poszła się przejść od razu wiedziałem gdzie jej szukać. Poszedłem do miejsca gdzie pierwszy raz się spotkaliśmy. Siedziała na bujanej ławeczce, a jej włosy falowały na wietrze. Wyglądała tak samo jak 15 lat temu. Tylko była dojrzalsza i piękniejsza. 
Podszedłem do niej cicho i pocałowałem ją w policzek, a dziewczyna odsunęła się ode mnie. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Wiedziałem, że nie chce ze mną rozmawiać. Potrzebowała czasu. 
-Co ty tu robisz?- powiedziała równie oschle jak 15 lat temu kiedy się tu spotkaliśmy.
-Przyjechałem pogadać
-Nie mamy o czym? 
-A jednak mamy. Dan.. ona cię oszukała. My do siebie nie wróciliśmy. To są jej wymysły.. Zrozum mnie..
-Nie! Nie chce tego słuchać.! - wykrzyczała i odeszła. Nie mogłem tak tego zostawić. Na pewno nie! Obiecałem sobie, że ją odzyskam. Moje życie bez niej nie miało sensu. Ona była moim życiem.
-*- 
Po powrocie do domu wpadłem na fajny pomysł, ale żeby go zorganizować musiałem się wysilić. 
Pojechałem do sklepu i kupiłem wszystko co było mi potrzebne. Była godzina 21:00 wiedziałem, że [T.I] o 22:00 wychodziła na balkon. Musiałem się pośpieszyć, aby zdążyć. Dochodziła już 22:00 miałem nadzieję, że mój plan wypali.

*Twoimi oczami* 

Jak zawsze o 22:00 wyszłam na balkon. Ujrzałam wielki serduszko ułożone ze świeczek, a w nim Liam z butelką szampana i dwoma kieliszkami. 
-Co ty tu robisz?
-Chce cię odzyskać. Dobrze wiesz, że to Dan kłamie. Nigdy nie chciałbym do niej wracać. Kocham ciebie i tylko ciebie. Rozumiesz?
-Rozumiem. Ja też cię kocham mój głuptasie.. Poczekaj zejdę na dół..
Schodząc na dół myślałam tylko o nim i o nikim innym. Tylko ten kto kocha potrafi zrobić coś tak szalonego dla drugiej osoby. 


Miłość jest nie przewidywalna. Potrafi mocno zranić, ale i też uszczęśliwić człowieka... 


~Mrs.Styles

PROSZĘ O KOMENTARZE!!!!

sobota, 20 kwietnia 2013

Louis


To jest jeden z moich pierwszych imagin'ów jakie napisałam... <3 



Jesteś z Londynu masz 19 lat, chodzisz tam do liceum. Stałaś sobie pod ścianą na przerwie, nagle wpadł na ciebie jakiś chłopak, który miał na sobie czerwone spodnie, bluzkę w paski i szelki. Przez niego upadły ci wszystkie notatki.
L: Oj przepraszam, jestem tu nowy i jakoś się nie mogę odnaleźć. Jeszcze raz przepraszam.- zaczął zbierać twoje rzeczy.
Ty: Nic się nie stało, wiem jak to jest. W końcu sama chodzę tu dopiero dwa tygodnie.
L: Oo.. no to chyba jedyna mnie rozumiesz.
Ty: Jak chcesz to mogę cię chociaż trochę oprowadzić, bo już mniej więcej wiem gdzie co jest.
L: No ok..
Poszliście na obchód. Chodziliście tak do póki nie zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Poszłaś na nią z chęcią, ponieważ to była godzina wychowawcza. Usiadłaś sama w ławce. Potem weszła nauczycielka i powiedziała że macie nowego ucznia w klasie, kiedy spojrzałaś żeby zobaczyć kto to ujrzałaś Louisa. Usiadł koło ciebie w ławce, a inne dziewczyny patrzyły się na ciebie z zazdrością, w końcu był bardzo ładny.  Zaczęliście się śmiać. Wasza nauczycielka uspokoiła was uwagą bo inaczej nie szło, cały czas rozmawialiście. Po lekcjach Louis odprowadził cię pod sam dom, a potem zaprosił na kawę. Odłożyłaś torbę i poszliście. Ty miałaś chłopaka, który mieszkał ok. 35km od ciebie, dlatego nie widywaliście się tak często jak chciałaś. Przyjeżdżał do ciebie raz na dwa tygodnie, to już nie wyglądało jak miłość  tylko jak przyjaźń. Bliżej byłaś z Louisem niż z Joshem. Pewnego wieczoru to było ok. godziny 23:30 napisała do ciebie przyjaciółka, ten sms był dla ciebie wielkim szokiem. Napisała ci że ona i Josh są parą. Załamałaś się i zadzwoniłaś do Louisa. On zaproponował ci że do ciebie przyjedzie, oczywiście zgodziłaś się. Potrzebowałaś jego wsparcia. Kiedy przyjechał rzuciłaś mu się na szyję i zaczęłaś płakać. Louis mocno cię przytulił i powiedział że idzie do x Faktora. Bardzo się ucieszyłaś. Po tym jak pozbierałaś się po ciosie jaki zadały ci osoby bardzo dla ciebie ważne zaczęłaś z Louisem chodzić na randki. Bardzo ci się spodobał, zawsze mogłaś na niego liczyć. Po pewnym czasie byliście już parą. Wtedy nadszedł czas aby jechać na przesłuchania do x Faktora. Louis się dostał. Byłaś z niego bardzo dumna. Po pewnym czasie Louis założył zespół z chłopakami z x Faktora. Spędzał z nimi wiele czasu, zaprzyjaźnili się a zespołowi nadali nazwę „One Direction”. Chłopcy zajęli 3 miejsce w x Faktorze. Nie podobało im się to, myśleli że stać ich na więcej. Niall cierpiał najbardziej, przez to 3 miejsce bardzo zżyliście się ze sobą. Prawie cały wolny czas spędzaliście w swoim gronie. Po jakimś czasie chłopacy podpisali kontrakt. Zaczęli dawać występy, zdobywać fanów i sławę.  Ty i Louis nie byliście już tą samą parą co kiedyś. Bardzo się od siebie oddaliliście. Widziałaś że nie patrzy na ciebie tak jak kiedyś, a w dodatku musiał jechać w trasę koncertową i zostawić cię na kilka miesięcy. Bardzo przez niego cierpiałaś. Wiedziałaś że jego kariera jest dla niego ważna dlatego trzymałaś język za zębami. Tłumiłaś to wszystko w sobie, a kiedy on wyjechał kupiłaś sobie mieszkanie(bo od pewnego czasu mieszkaliście razem). Spakowałaś się i pojechałaś, zmieniłaś numer telefonu, nie chciałaś się kontaktować z Louisem. Kiedy on wrócił po kilku miesiącach nie zastał ciebie w domu, zostawiłaś mu tylko karteczkę z napisem „Kochanie nie mogę dłużej tak żyć!! Bardzo cię kocham i nigdy nie przestanę, ale to nie jest to samo co na początku, zmieniłam swój numer telefonu więc nie dzwoń. Nie szukaj mnie najlepiej zapomni. Wiem że w tej chwili bardzo cię ranię, ale nie potrafię dłużej tak żyć !! Chciałabym teraz być z tobą, ale nie potrafię. Twoja na zawszę [T.I]”. Louis usiadł na łóżko zadzwonił po chłopaków i zaczął płakać. Stwierdził że jego życie straciło sens.  Chciał się nawet zabić, jednak chłopaki zawsze go od tego odciągnęli. Szukali cię cały czas bo Louis zaczął pić, nic już do niego nie docierało. Pewnego dnia przeczytałaś artykuł w gazecie „Louis Tomilson i złamane serce. Czy przez taką błahostkę zapije się na śmierć??”. Kiedy to przeczytałaś od razu chwyciłaś za telefon i wydusiłaś numer domowy Louisa. W słuchawce telefonu usłyszałeś głos Harrego :
H: Tak słucham tu Harry Styles.
Ty: Harry, tu [T.I] co się dzieje z Louisem??
H: Gdzie jesteś, dobrze że dzwonisz chłopak całkowicie stracił rozum, siedzi w swojej sypialni płacze i pije, nic nie jadł już od tygodnia. Przyjeżdżaj tu szybko.
Ty: Ok. zaraz będę, ale nie mów mu że przyjadę.
H: Ok. pośpiesz się.
Włożyłaś swój płaszczyk, buty i wybiegłaś z mieszkania. Prawdę mówiąc ty też cierpiałaś z powodu tak długiej rozłąki z Louisem. Kiedy już byłaś przed jego domem wzięłaś klucze i pobiegłaś do drzwi. Sama weszłaś do środka bo miałaś jeszcze klucze od domu. Wbiegłaś do salonu w którym stał zniecierpliwiony Harry.
Ty: Gdzie on jest ??
H: Do góry w sypialni.- od razu tam pobiegłaś, siedział tyłem. Kiedy weszłaś powiedział:
Lo: Harry wyjdź, przecież wiesz że nie pije obiecałem sobie że wezmę się w garść i o niej zapomnę.
Ty: Czyli mnie już nie potrzebujesz ??
Lo: [T.I] co ty tu robisz ??
Ty: Przyjechałam bo dopiero teraz przejrzałam na oczy jaki błąd popełniłam. Kocham cię i mam nadzieję że ty mnie jeszcze też. Chce odbudować to wszystko. Przepraszam cię za te błędy które popełniłam. Wybaczysz mi ??
Lo: Wybaczyłem ci już jak tylko cię tu zobaczyłem. Ja też chce zacząć od nowa. Kocham cię.
Koniec  tego pięknego wydarzenia uczciliście pocałunkiem. Potem Louis ci się oświadczył, wzięliście ślub a na miesiąc miodowy pojechaliście na Karaiby. The end.


~Mrs.Styles

piątek, 19 kwietnia 2013

Moje wypracowanie na polski - Niall

Hahaha... nie wiem po co Wam to wstawiam, ale nie mam imagin'a i tak jakoś nie mam weny :(

Proszę ... :***


Szłam spokojnie przez park słuchając piosenek mojego ulubionego zespołu Linkin Park. Ich piosenki mnie uspokajały. Mogłam choć na chwilę odbiec  od mojego codziennego życia, kłótni i zapachu alkoholu unoszącego się po całym domu, a raczej mieszkaniu, w którym mieszkałam z czwórką młodszego rodzeństwa i moimi opiekunami. Nie chciałam ich nazwać rodzicami z bardzo ważnych powodów o jakich nigdy nie chciałam mówić. Twierdziłam, że jestem dość silna, aby sobie poradzić. Jednak tak nie było. Mój tata coraz więcej pił. Już się nie powstrzymywał. Niestety moja mama poszła w jego ślady. Oboje co wieczór byli pijani. Czego nie znosiłam ani ja ani moje młodsze rodzeństwo. Już kilka razy była u nas opieka społeczna. Moja rodzicielka zawsze obiecywała poprawę, jednak nigdy nie dotrzymała słowa.
Idąc alejką drzew wpadłam na kogoś i upadłam. Kiedy otworzyłam oczy ujrzałam pięknego chłopaka o blond włosach. Nie powiem, był bardzo przystojny, a pierwsze wrażenie zrobił olśniewające. Jego piękne, niebieskie oczy, cudowny uśmiech, a włosy, ułożone choć pozostawione w lekkim nieładzie. Po prostu chodzący ideał. Do tej pory nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, ale jednak ona istnieje.
-Nic ci nie jest? – zapytał lekko zakłopotany chłopak.
-Nie. Wszystko w porządku – powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy. Chłopak wysunął w moją stronę dłoń, abym mogła się podnieść z zimnego podłoża na którym tymczasowo siedziałam.
-Jestem Niall- powiedział czule mój towarzysz- A ty?- dodał po chwili.
-Ja jestem Ania. Miło mi cię poznać – Nie wierzę, że on ma na mnie taki wpływ. W jeden, małej chwili moje wszystkie problemy uleciały. Wiedziałam, że to początek naszej, niezwykłej przyjaźni.
3 lata później…
Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Ja i Niall jesteśmy zaręczeni. On zrobił światową karierę i jest jednym z członków zespołu One Direction. Oboje postanowiliśmy, że zaadoptujemy moje młodsze rodzeństwo, które aktualnie przebywa w domu dziecka. Z moimi rodzicami nie utrzymuję kontaktu. Wszystko zaczyna się układać.  Właśnie dziś z moim przyszłym mężem jedziemy na ostatnią rozmowę do miejsca zamieszkania mojej najbliższej rodziny. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze moje rodzeństwo wróci z nami do domu. Bardzo bym tego chciała. Od czasu kiedy postawiłam się moim rodzicom patrzę na świat przez różowe okulary i nie widzę opcji, żeby się mogło nie udać. Wszystko musi się udać. Kiedyś w końcu musi być dobrze. Tak? Muszę obudzić Niall’a jeżeli chcemy zdążyć, ale znając życie on i tak będzie chciał zjeść śniadanie. Ahh.. ten mój żarłok. 
30 minut później…
Na szczęście zdążymy na wcześniej umówione spotkanie. Strasznie się denerwuje i po raz pierwszy od dłuższego czasu pomyślałam, że coś może się nie udać. Nie mogę dopuszczać do siebie takich myśli, bo później będę się denerwować, a tego nie chcę.
Niall strasznie się śpieszy. Cały czas powtarzam mu żeby choć trochę zwolnił, ale on wciąż swoje „Nic nam nie będzie”. Jednak ja wole być ostrożna.  Byliśmy już prawie na miejscu. To było ostatnie skrzyżowanie i miałam zobaczyć się z moim rodzeństwem, a tu nagle wielkie BUUMM!! Nie wiedziałam co się dzieje, pamiętam tylko krzyk, ból, a potem już nic. Obudziłam się w jakimś jasnym pomieszczeniu. Ta biel raziła mnie w oczy. Po chwili zorientowałam się, że jestem w szpitalu. Strasznie bolała mnie głowa, ale wciąż jedna myśl nie dawała mi spokoju „Co z Niall’em!?”. Po pewnym upływie czasu wszystko zostało mi wyjaśnione. Niall potrzebował przeszczepu serca. Inaczej by nie przeżył. Darzyłam go wielką miłością i to ja wolałam umrzeć niż dać mu odejść. Poddałam się wszelkim badaniom jakie tylko zalecił mi lekaż. Po raz ostatni poszłam ujrzeć mojego na zawsze Niall’a. Usiadłam przy jego łóżku i zaczęłam mówić.
-Niall. Wiem, że jesteś w śpiączce, ale wiem też, że mnie teraz słyszysz. Mówię do ciebie po raz ostatni, ponieważ postanowiłam uratować ci życie. Mam nadzieję, że zajmiesz się moim rodzeństwem. Bardzo cię kocham i nie mogę pozwolić, żebyś to ty odszedł z tego świata. Obiecuje, że będę nad wami czuwać tam z góry- opuściłam wzrok na dół, a z moich oczu popłynęły łzy- kocham cię- wyszeptałam i odeszłam ostatni raz spoglądając w kierunku mojego narzeczonego.
Po kilku godzinach mnie już nie było na tym świecie. Operacja się udała, a Niall przeżył. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nie popełniłam błędu. Jestem z nim cały czas, a moje serce bije dla niego.


I jak podoba się?? Ile za nie dostanę? 
Proszę o ocenę na dole <3 

~Mrs.Styles